Bank Rezerw Australii zdecydował się na trzecią z kolei podwyżkę stóp procentowych. Na antypodach obawiają się, że presja inflacyjna będzie dłuższa i silniejsza, niż się spodziewano jeszcze niedawno. Australia pozostaje pierwszym krajem rozwiniętym, który w tym cyklu zdecydował się zaostrzyć politykę pieniężną.


- Na dzisiejszym posiedzeniu Rady zdecydował się podnieść gotówkową stopę oprocentowania o 25 pb., do 4,35% - czytamy w majowym komunikacie australijskich władz monetarnych. To trzecia z rzędu, 25-punktowa podwyżka stóp w Australii. Poprzednia miała miejsce w marcu, a pierwsza w lutym. Wtedy był to pierwszy taki ruch w wykonaniu banku centralnego kraju rozwiniętego, które przez poprzednie dwa lata gremialnie obniżały stopy procentowe (nie licząc Banku Japonii).
Majowa podwyżka nie była przy tym zaskoczeniem. Rynkowy konsensu zapowiadał ruch w górę właśnie o 25 punktów bazowych. Co więcej, uzyskała ona szerokie poparcie w australijskim Zarządzie Polityki Monetarnej. Za podwyżką zagłosowało ośmiu jego członków, a tylko jeden nie chciał podnosić stóp procentowych. W marcu decyzja o podwyżce zapadła stosunkiem głosów 5:4.
Decyzje RBA idą pod prąd globalnemu trendowi. Przez poprzednie dwa lata banki centralne krajów Zachodu obniżały stopy procentowe, przechodząc z polityki umiarkowanie restrykcyjnej do umiarkowanie ekspansywnej. Wcześniej jednak inflacyjna fala z lat 2021-23 zmusiła największe banki centralne świata do gwałtownego przejścia od polityki skrajnie ekspansywnej do umiarkowanie restrykcyjnej. W ramach tej wolty stopy procentowe w gospodarkach rozwiniętych poszły w górę z praktycznie zera do 4-6%, osiągając najwyższe wartości od czasów Wielkiego Kryzysu Finansowego z lat 2007-09.
Inflacja zjada siłę nabywcza Australijczyka
Tegoroczne podwyżki stóp procentowych w wykonaniu RBA są odpowiedzią na uporczywą i wręcz przyspieszającą inflację konsumencką. W marcu indeks CPI wzrósł aż o 4,6% rdr i była to jego najwyższa roczna dynamika od września 2023 roku. Rzecz jasna marcowy wyskok inflacji był w znacznej mierze napędzany drożejącymi paliwami. Ale już wcześniej Australia borykała się ze zbyt wysoką inflacją, która od zeszłorocznego sierpnia przekraczała 3%.

- Inflacja istotnie przyspieszyła od drugiej połowy 2025 roku. Informacje napływające od początku tego roku potwierdzają, że wzrost ten odzwierciedla większą presję na moce produkcyjne. W dodatku konflikt na Bliskim Wschodzie skutkował ostrym wzrostem cen paliw i surowców, co dodatkowo powiększa inflację – napisali australijscy bankierzy centralni w uzasadnieniu majowej decyzji.
- Wyższe ceny paliw zwiększają inflację i są wskazania, że wywołają efekty drugiej rundy w cenach dóbr i usług. Ten impuls inflacyjny jest dodatkiem do wysokiej inflacji notowanej od początku 2026 roku i wynikającej z presji na moce produkcyjne gospodarki – dodały władze monetarne Australii.
W tym sensie szok paliwowy wynikający z blokady cieśniny Ormuz jedynie wzmocnił efekty wcześniejszych błędów popełnionych przez Bank Rezerw Australii (tj. niepotrzebnego obniżenia i tak już wcześniej nieprzesadnie wysokich stop procentowych). Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy Australia jest prekursorem polityki wyższych stóp procentowych, czy jedynie lokalnym ewenementem. Na rzecz tej pierwszej hipotezy przemawia nastawienie decydentów w Europejskim Banku Centralnym, którzy nie wykluczają podwyżki stóp już w czerwcu, jeśli kryzys paliwowy nie zostanie ugaszony.
Ekonomiści uważają, że RBA jeszcze nie zakończyła cyklu podwyżek stóp procentowych. Własne prognozy banku centralnego Australii mówią o stopie procentowej rzędu 4,7% w grudniu 2026 roku. To o 50 pb. więcej, niż prognozowano jeszcze na początku lutego. Realizacja tych prognoz oznaczałaby przekroczenie szczytu stóp procentowych z lat 2023-24, gdy dotarły one do 4,35%. Pik z poprzedniego cyklu to 4,75% w roku 2011.






























































