Mocno drożejące akcje Apple’a sprawiły, że Nasdaq i S&P500 zakończyły wtorkową sesję z nowymi rekordami wszech czasów. Jeśli ktoś na Wall Street czekał na korektę, to jeszcze sobie poczeka.


Za amerykańskim inwestorem czasem ciężko jest nadążyć. Jeszcze w nocy na „nowym” produkcie Apple’a wieszano psy i oskarżano go zarówno o wtórność jak i poważne naruszenie prywatności użytkowników. Akcje Apple’a w poniedziałek przeceniono o prawie 2%. Ale już w środę podrożały one o 7,26%, bo w amerykańskich mediach mariaż ChatGPT z Siri uznano za rewelacyjny pomysł.
Przeczytaj także
Sam Apple przy niewielkim wsparciu innych bigtechów (akcje Mety, Microsoftu i Google’a zyskały w granicach 0,8-0,9%) wystarczył, aby wynieść S&P500 i Nasdaq na nowe szczyty hossy. Ten pierwszy zyskał we wtorek 0,23% i dotarł na wysokość 5 375,32 pkt. Nasdaq Coposite zwyżkował o 0,88% i na zamknięciu zameldował się z wynikiem 17 343,55 pkt. Za to już pozbawiony dominującej roli technologicznych gigantów Dow Jones stracił 0,31% i osunął się do 38 474,42 punktów.
Wybicie nowych szczytów oznacza, że póki co o korekcie na Wall Street możemy zapomnieć. Nieśmiałe próby zbicia nowojorskich indeksów obserwowane w kwietniu zostały błyskawicznie skontrowane. S&P500 zakończył na plusie 6 z 7 poprzednich miesięcy.
Testem dla szampańskich nastrojów Wall Street będzie środa. Najpierw poznamy majowe statystyki inflacji CPI, która zdaniem ekonomistów utrzymała się na poziomie 3,4%. A to o wiele za dużo, aby Fed mógł wkrótce rozpocząć z dawna oczekiwane obniżki stóp procentowych. Jest w zasadzie przesądzone, że FOMC nie ruszy stóp procentowych na środowym posiedzeniu. Ale część inwestorów może po cichu liczyć, że Powell i spółka mrugną okiem i jednak jakoś zasugerują możliwość choć jednej obniżki w drugiej połówce roku. Oby się nie przeliczyli.
Z obliczeń FedWatch Tool wynika, że szanse na obniżkę stopy funduszy federalnych we wrześniu szacowane są na ok. 52%. Prawdopodobieństwo obniżki do listopada wyceniane jest jednak na prawie 70%, a w grudniu rysuje się blisko 50-procentowa szansa na drugie cięcie. Przypomnijmy tylko, że ten sam rynek jeszcze w styczniu wyceniał sześć lub nawet siedem obniżek po 25 pb. każda. Jak dotąd nie dostał ani jednej.
































































