Kandydat PO na prezydenta Rafał Trzaskowski na jednym ze spotkań powiedział, że kryterium wypłaty 800+ dla dzieci z rodzin uchodźców z Ukrainy powinno mieć dodatkowe kryterium: rodzice/opiekunowie powinni mieszkać w Polsce i płacić tu podatki. Kwestię tę podjęli politycy. Czy to pierwszy krok ku znaczących zmian w świadczeniu?


Pierwsze próby uszczelniania systemu 800+ weszły w życie w zeszłym roku, kiedy to wypłatę powiązano z obowiązkiem szkolnym.
Propozycję dodatkowego warunku Rafał Trzaskowski posumował jako "zdroworozsądkowy". - Uważam, że nie ma w tym nic kontrowersyjnego, że mamy wsparcie dla tych naszych gości, którzy ciężko pracują i mieszkają w Polsce" - ocenił w piątek prezydent Warszawy. - Przez trzy lata mieliśmy niesłychanie szczodre wsparcie dla Ukraińców - i słusznie. Sam pomagałem Ukraińcom od rana do nocy, ale trzeba po prostu się zastanowić, co dalej. Nie można wysyłać takiego sygnału, jaki kiedyś wysłali Niemcy, że do Niemiec opłacało się przyjechać tylko i wyłącznie po socjal - dodał.
Trzaskowski podkreślił, że w całej Unii trwają właśnie dyskusje, jak w najbliższym miesiącach i latach ma wyglądać wsparcie Ukrainy. Jego zdaniem przedstawiony przez niego postulat jest "zdroworozsądkowy". "To nie jest żadna zmiana poglądów" - powiedział.
Teraz, jak przyznał szef KPRM Jan Grabiec poinformował, że MSWiA już pracuje nad szczegółowymi rozwiązaniami. - Nie będziemy z tym czekać, bo kwestia jest ważna - podkreślił.

Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Lewica), zapytana w czwartek, czy popiera rozwiązanie proponowane przez Trzaskowskiego, odparła, że "800 plus jest świadczeniem dla dzieci i dzieciom służyć powinno. I tak będziemy analizować każdą propozycję, która się pojawi" - zaznaczyła. Dodała, że 80 proc. przebywających na terenie Polski Ukrainek - bo są to głównie kobiety - jest aktywnych zawodowo.
Marszałek Sejmu Szymon Hołownia (Polska 2050) ocenił z kolei, że system świadczeń socjalnych 800+ dla Ukraińców działa dobrze. Dodał, że nie czyniłby z biedy ukraińskich matek, których dzieci chodzą do szkoły, ale one nie mogą pracować, zakładnika żadnej kampanii wyborczej.
Jak wydać pomysł ten wzbudza duże kontrowersje. Jednak może jest to jedynie wstęp do dalszych kryterów, które mogłyby zostać nałożone na wypłacane świadczenie. W przyjętym budżecie na 2025 rok 800+ zajmuje... najwyższą pozycję, jeśli chodzi o wydatki publiczne. To 62,8 mld zł, czyli około 1,5 PKB Polski. Tym bardziej, że poziom inflacji "suerguje" na ponowną waloryzację do kwoty co najmniej 900 zł. Zestawiając to z nadmiernym deficytem, wyjście wydaje się być proste.
Całkowite zamrożenie programu byłoby politycznym samobójstwem dla wprowadzającej go partii. Co innego jednak stopniowe ograniczanie, jak "gotowanie żaby", której stropniowo zawiększa się temperaturę, żeby nie zorientowała się, że czeka ją koniec. Choć powodów ku temu - oprócz finansowego - jest sporo: nie spełnił bowiem swojej funkcji demograficznej, ani nie ograniczył ubóstwa. Być może więc wyjściem jest wprowadzenie kolejnego kryterium - tym razem dotyczącym pracy. Co sądzicie o takim wyjściu?
opr. aw/pap




























































