W czwartek i piątek notowania kontraktów terminowych na złoto sondowały dno. Zaś dane napływające z amerykańskiego nadzoru sugerują, że faktycznie możemy być blisko lokalnego dołka.


Królewski metal ostatnimi czasy nie jest specjalnie rozchwytywany. Przez ostatnie tygodnie kapitał uciekał z rynków surowcowych, nie oszczędzając przy tym sektora metali szlachetnych. W efekcie przez ostatnie trzy miesiące do ostatniego czwartku dolarowe notowania złota spadły o 9%.
Lecz istnieje szansa, że możemy być blisko lokalnego dołka. Po pierwsze, sygnalizują to czynniki „techniczne”. Kurs złotych kontraktów w ciągu ostatnich 48 godzin dwukrotnie odbijał się po gwałtownym zejściu w dół. Najpierw z poziomu 1 211,50 USD, a następnie z 1 216 USD. To strefa wsparcia wyznaczana przez lokalne minimum z marca 2017 oraz 61,8% zniesienia zwyżek z okresu grudzień 2016 – kwiecień 2018.
Po drugie, rynek w krótkiej i średniej perspektywie jest już mocno wyprzedany. I nawet nie chodzi o to, że 14-tygodniowy RSI zmierza w stronę 30 pkt. i jest na najniższym poziomie od grudnia 2016 roku (poprzednie średnioterminowe minimum). Przede wszystkim ostatnie spadki wymiotły z rynku większość krótkoterminowych spekulantów. Spekulacyjna pozycja netto (SPN) w kontraktach na złoto po sesji z 17 lipca (wtorek) zmalała do niespełna 58 tysięcy kontraktów. To wartość najniższa od stycznia 2016 r. Oznacza to, że w nieco ponad miesiąc SPN została zredukowana o przeszło połowę!
Po trzecie, pojawiły się pewne czynniki natury – nazwijmy to – „fundamentalnej”, które mogą stanowić podstawę pod odbicie kursu złota. Chodzi o zmianę polityki Chin, które najprawdopodobniej porzuciły próby „delewarowania” gospodarki oraz poluzowały politykę monetarną.

Z perspektywy „taktycznej” wsparciem dla złota może się okazać werbalna presją, jaką Donald Trump zaczął wywierać na Rezerwę Federalną. Amerykańskiemu prezydentowi nie podobają się podwyżki stóp procentowych, które w ostatnich miesiącach wspierały notowania dolara i wywierały presję na kurs złota.
W piątek kurs złota wspierany przez osłabienie dolara wzrósł o 0,7%, kończąc dzień na poziomie 1 231,30 USD za uncję.
Krzysztof Kolany






























































