Media zelektryzowała wiadomość, że stopa bezrobocia w Polsce po raz pierwszy od początku kryzysu spadła poniżej 10%. Okazuje się, że nasi południowi sąsiedzi mają wyraźnie niższe bezrobocie mimo zdecydowanie słabszego wzrostu PKB.


Stopa bezrobocia rejestrowanego spadła w sierpniu do 9,9% - na dwa tygodnie przed wyborami nie omieszkał pochwalić się tym sukcesem minister pracy. Ubytek pół miliona bezrobotnych w dwa lata faktycznie jest powodem do radości, ale raczej umiarkowanej.
Według danych Eurostatu (BAEL) stopa bezrobocia w Polsce w sierpniu wyniosła 7,2%. Niższe wynik odnotowały Węgry, Czechy i Estonia. Pięć unijnych krajów regionu (Litwa, Łotwa, Słowacja, Bułgaria i Chorwacja) miało wyższą stopę bezrobocia. Na początku 2008 roku tylko dwie gospodarki naszego regionu cechowały się wyższą stopą bezrobocia niż Polska.
Stopa bezrobocia w Polsce powróciła do poziomu z 2008 roku. Czyli podobnie jak w Czechach, gdzie wskaźnik ten także zbliżył się do wartości sprzed 7 lat (ok. 5%). Z tą różnicą, że gdy w Polsce bezrobocie podskoczyło nawet do 10,6%, to u naszych południowych sąsiadów nie przekroczyło 7,8%.
Nie byłoby w tych statystykach większej sensacji, gdyby nie fakt, że w latach 2008-14 produkt krajowy brutto Polski zwiększył się realnie o niemal 20%, podczas gdy PKB Czech… w 2014 wciąż był mniejszy niż w 2008 roku. Ale to pogrążeni w stagnacji Czesi mają mniejsze problemy na rynku pracy niż mieszkańcy prężnie rozwijającej się „zielonej wyspy”, co jest już tematem na osobną analizę.

































































