Nieustającą bolączką przetargów jest kwestia oprotestowania ogłoszenia. Jedni liczą je od chwili zamieszczenia w oficjalnym publikatorze, inni zaś - gdy zamawiający zamieści je w internecie - pisze "Rzeczpospolita".
Dodatkowe utrudnienia pojawiają się, gdy zamówienie jest warte więcej niż 60 tys. euro, co wymaga publikacji w Biuletynie Zamówień Publicznych (BZP). Część zamawiających zamieszcza ogłoszenie także w swojej siedzibie, ale w BZP pojawia się ono później. Problem dwóch dat powraca więc jak bumerang.
Gdy zamówienie przekroczy wartość 130 tys. euro, a roboty budowlane 5 mln euro, zamawiający ma obowiązek przesłać ogłoszenie do Urzędu Oficjalnych Publikacji Wspólnot Europejskich. Pomimo wymogu jednoczesnej publikacji w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej (DUUE) i polskim BZP, należy liczyć się nawet z dwudniową różnicą terminów. Zatem pod jednym ogłoszeniem mogą figurować już trzy daty.
Pewnym sposobem na wybrnięcie z problemu jest stosowanie ogólnych zasad, zawartych w art. 7 prawa zamówień publicznych. Zgodnie z nim całe postępowanie musi być prowadzone z zachowaniem reguł uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców. w związku z tym termin na wniesienie protestu należy liczyć od dnia najpóźniejszej publikacji.
PS
Na podstawie: "Rzeczpospolita"
Sławomir Wikariak, "Kiedy protestować przeciwko ogłoszeniom"
Zgłoś protest z uwzględnieniem zasad ogólnych
2005-12-13 14:08
publikacja
2005-12-13 14:08
2005-12-13 14:08






















































