REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Zatrudnienie wciąż będzie rosło

    2015-02-20 06:30
    publikacja
    2015-02-20 06:30
    Zatrudnienie wciąż będzie rosło
    Zatrudnienie wciąż będzie rosło
    fot. iStockphoto / Thinkstock / / Thinkstock

    W Polsce zatrudnionych jest już rekordowe ponad 16 mln osób, a w kolejnych latach miejsc pracy ma nadal przybywać - wynika z szacunków firmy doradczej Grant Thornton.

    (fot. Daniel Miter/REPORTER / EastNews)

    Eksperci Grant Thornton wskazali w analizie, że polski rynek pracy, mimo rosyjskiego embarga na niektóre polskie produkty oraz utrzymującej się stagnacji wśród głównych partnerów handlowych, przeżywa w ostatnim czasie wyjątkowo udany okres. Opierając się na danych Eurostatu wskazują oni, że od początków transformacji jeszcze nigdy polska gospodarka nie zatrudniała tylu osób, co obecnie.

    Z przytoczonych danych unijnego urzędu statystycznego wynika bowiem, że w trzecim kwartale ub.r. - ostatnim, za który dostępne są dane - liczba miejsc pracy w Polsce wzrosła do 16,06 mln. "To najwyższy wynik przynajmniej od początków transformacji wolnorynkowej, a być może w ogóle w historii kraju. W ostatnich latach liczba miejsc pracy w naszym kraju oscylowała wokół 15,5 mln, a dekadę temu nie przekraczała 14 mln. Postęp jest więc wyraźny" - czytamy w ich analizie.

    Dodano w niej, że w perspektywie najbliższych dwóch lat ten przyrost zatrudnienia będzie kontynuowany, choć w nieznacznie niższym tempie. Według prognoz Grant Thornton, w 2015 r. zatrudnienie w polskiej gospodarce w szczytowym momencie (czyli w październiku) wzrośnie do 16,24 mln, a w 2016 r. sięgnie 16,49 mln. "W ciągu dwóch lat powstanie więc łącznie około 430 tys. nowych miejsc pracy" - podkreśli eksperci firmy.

    To bardzo optymistyczne wyniki. Przez ostatni rok zatrudnienie znalazło w Polsce dodatkowe 324 tys. osób. Dzięki temu liczba miejsc pracy w naszym kraju ponownie przekroczyła próg 16 mln i pobiliśmy w ten sposób rekord z czwartego kwartału 2008 r. Oznacza to, że wreszcie, po sześciu latach od wybuchu światowego kryzysu, polski rynek pracy odrobił poniesione wówczas straty - podkreśliła dyrektor zarządzająca outsourcingiem rachunkowości, kadr i płac w Grant Thornton Monika Smulewicz.

    Choć prawdą jest, że Polska nadal ma relatywnie wysokie bezrobocie i wielu pracownikom nadal nie jest łatwo znaleźć lub zmienić pracę, to warto mieć świadomość, jaką dużą poprawę mimo potężnego globalnego kryzysu gospodarczego - udało nam się przez ostatnią dekadę osiągnąć. Polska gospodarka zatrudnia dziś o ponad 2 mln ludzi więcej, niż kiedy wchodziliśmy do UE - dodała.

    W opinii ekspertów Grant Thornton poprawa na krajowym rynku pracy to efekt sprzyjających warunków makroekonomicznych wewnątrz polskiej gospodarki. "W latach 2004-2008 wzrost gospodarczy był bardzo silny - mocno rósł polski eksport, konsumpcja prywatna i inwestycje. Dzięki temu poprawiała się rentowność i wydajność firm, a to z kolei prowadziło do wzrostu popytu na pracownika. Przez pięć lat powstało dzięki temu w Polsce 2 mln miejsc pracy" - tłumaczyła Smulewicz.

    Dodała, że po upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r., wybuchł światowy kryzys, który sprawił, że zatrudnienie w Polsce przestało rosnąć, a nawet zaczęło się kurczyć. W efekcie w ciągu dwóch lat od wybuchu kryzysu z Polski zniknęło 330 tys. miejsc pracy. "Lata 2010-13 to właściwie okres stagnacji na polskim rynku pracy. Najpierw zatrudnienie lekko rosło, potem nieznacznie spadło. Dopiero w ostatnich kwartałach koniunktura ponownie istotnie się poprawiła i wyraźnie zaczęło przybywać nowych miejsc pracy" - wskazała.

    W ocenie ekspertki, silny przyrost miejsc pracy w Polsce w ostatniej dekadzie można też po części tłumaczyć zmianami formalno-instytucjonalnymi na naszym rynku pracy. Chodzi tu o m.in. o spopularyzowanie nowych form zatrudnienia, tj. umowy zlecenia, o dzieło czy samozatrudnienia. Wpływ miał również rozwój branży agencji pracy tymczasowej. "Zmiany te miały pewne negatywne skutki społeczne, np. segmentacja rynku pracy czy mniejsze poczucie stabilności zatrudnienia dla części osób, ale nie ulega wątpliwości, że w pozytywny sposób wpływały na poziom zatrudnienia w Polsce" - czytamy w analizie. (PAP)

    rbk/ pz/

    Źródło:PAP
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    Inwestor Wojtek: Masz amerykańskie akcje? Ekspert radzi: "Sprzedaj je wszystkie"
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (16)

    dodaj komentarz
    ~Zbyszek
    Jeżeli na 26,5 mln dorosłych Polaków bez renty i emerytury i nie uczących się pracuje tylko 15mln, to bezrobocie wynosi 43% !!!
    ~Paweł
    W Polsce jest 15mln pracujących, 7 mln dzieci i młodzieży uczącej i 5 mln emerytów i rencistów 1.5mln bezrobotnych zarejestrowanych.
    Razem 28,5mln.
    Co z resztą 10mln dorosłych Polaków?!
    ~Piotr
    Ile jest w Polsce ludzi, którzy nie pracują, nie mają emerytury i renty, nie są dziećmi ani młodzieżą nieuczącą?
    Czy największa organizacja GUS na to mi odpowie, bo jeśli nie, to po co ją utrzymywać?!
    ~Gelan
    Korporacje bazujące na pracy polskich niewolników mają się dobrze. Samobójstw przybywa - rocznie pod 6 tyś ludzi. Nie brakuje więc malkontentów, tylko co z tego? Niewolnicy nie zagłosują przeciw rządowi, który zgotował nam ten los. Ponarzekają sobie i tyle...
    ~POtoDno
    Żonglują liczbami z których wynika, ze ewidentnie kłamią. Jeśli w 2004 było 14 procent bezrobocia czyli dwa miliony bez pracy w międzyczasie 2 miliony wyjechało za chlebem i dalej jest kolo 13 procent bezrobotnych to kto nabił tą liczbe 16 milionów pracujących? Chyba że kłamią i wtedy było 25 % bezrobocia, a przyznawali się do 14.Żonglują liczbami z których wynika, ze ewidentnie kłamią. Jeśli w 2004 było 14 procent bezrobocia czyli dwa miliony bez pracy w międzyczasie 2 miliony wyjechało za chlebem i dalej jest kolo 13 procent bezrobotnych to kto nabił tą liczbe 16 milionów pracujących? Chyba że kłamią i wtedy było 25 % bezrobocia, a przyznawali się do 14. Teraz pewnie tez jest około 20 % , czyli mogą podnosić statystyki w nieskończoność wedle gustu PO i innych Popaprańców za sterem biednej ojczyzny. Jaki koń jest , każdy widzi. Własnie podali że liczba zarabiających minimum wzrosła dwukrotnie od 2010 roku, a dlaczego bo minimalna wzrosła!!! i dogoniła tych krezusów finansowych zarabiających po 1750 i to jest kraj dobrobytu? A jednocześnie potrafi złodziejskie państwo zedrzeć z zarabiającego 200 złotych zleca 50 % haraczu, nie dając nic w zamian
    ~mmarcin13
    ten artykuł jest jest bez sensu - powinno się operować na % osób zatrudnionych w stosunku do osób zdolnych do pracy, a nie na liczbach, które bez porównani ich z innymi danymi nic nie mówią o faktycznym stanie zatrudnienia.
    ~mocarz
    innowacyjność naszego kraju! -zagraniczni inwestorzy, za przyzwoleniem rządzących polityków,tworzą miejsca pracy ,robią biznes w Polsce tylko dlatego, że mogą zatrudniać ludzi za 400 euro miesięcznie -w -Amazonie. Firmy już przenoszą produkcję pracochłonną z CHIN do POLSKI--ZELMER , 4f---Polak jest równie tani , pracowity---i się innowacyjność naszego kraju! -zagraniczni inwestorzy, za przyzwoleniem rządzących polityków,tworzą miejsca pracy ,robią biznes w Polsce tylko dlatego, że mogą zatrudniać ludzi za 400 euro miesięcznie -w -Amazonie. Firmy już przenoszą produkcję pracochłonną z CHIN do POLSKI--ZELMER , 4f---Polak jest równie tani , pracowity---i się nie BUNTUJE--CZEKA NAS ŚWIETLANA PRZYSZŁOŚĆ
    Lepszej kolonii niż Polska nie mogli Niemcy nigdzie znaleźć. Pracują za grosze, są łagodnymi katolikami, nie buntują się, nie są zorganizowani i można z nimi robić co się żywnie zachce.Ot maliPolacken
    ~ecik
    A ilu z tych 16mln wytwarza PKB? Co najmniej 2mln to urzędnicy i budżetówka. Ok 1mln to biurkowcy wypełniający papiery i dokumenty dla państwowej biurokracji (kadrowe, ksiegowe, bhpowce i inne strażaki). Co najmniej 1mln to przerosty zatrudnienia w spółkach skarbu państwa (dyrektory, człony zarzadów, rady nadzorcze i reszta pociotków).A ilu z tych 16mln wytwarza PKB? Co najmniej 2mln to urzędnicy i budżetówka. Ok 1mln to biurkowcy wypełniający papiery i dokumenty dla państwowej biurokracji (kadrowe, ksiegowe, bhpowce i inne strażaki). Co najmniej 1mln to przerosty zatrudnienia w spółkach skarbu państwa (dyrektory, człony zarzadów, rady nadzorcze i reszta pociotków). No i na koniec okaże się, że tak na prawdę to 10mln zap......la na całą resztę. Życzę powodzenia i zdrowia, bo ja wysiadam.
    ~windykator
    I jakiej jakości PKB ? Roczne przychody z sprzedaży produktów high-tech powstających w naszym kraju to zaledwie 12,4 mld euro. w Niemczech to 113,5 mld euro. W znacznie mniejszej Irlandii to 43,9 mld euro. o wiele mniejszy potencjał ludnościowy Węgry16,3 czy Czechy13,2 mld euro.Powyższe jest pokłosiem dramatycznie niskich wydatków I jakiej jakości PKB ? Roczne przychody z sprzedaży produktów high-tech powstających w naszym kraju to zaledwie 12,4 mld euro. w Niemczech to 113,5 mld euro. W znacznie mniejszej Irlandii to 43,9 mld euro. o wiele mniejszy potencjał ludnościowy Węgry16,3 czy Czechy13,2 mld euro.Powyższe jest pokłosiem dramatycznie niskich wydatków rządzących na badania i rozwój. Zamiast dotować fabryki i parki technologiczne wolą oni przeznaczać pieniądze na aquaparki czy orliki.
    - Eurostat-Finlandia przeznacza na badania, rozwój i innowacje 3,38 proc. PKB. Szwecja - 3,21 proc. PKB. Średnia dla UE wynosi w tej materii 1,98 proc. PKB.
    Polska wypada dramatycznie słabo. Jedynie 0,87 proc. PKB naszego kraju przeznaczane jest na powyższy cel. --Pod względem myślenia przyszłościowego i tworzenia fundamentów silnej gospodarki, będącej w stanie konkurować z innymi, jest to zupełny bezsens. No chyba, że taki jest odgórnie narzucony cel przez ośrodki znajdujące się poza granicami naszego kraju, a rządząca w Polsce ekipa jest tylko grupą pionków potrzebną do jego realizacji .
    ~ecik odpowiada ~windykator
    Państwo wystarczająco dużo syfu w edukacji narobiło. Niech sie lepiej nie biorą za to. Wszystkie granty to wały, z których niewiele wynika. Sprywatyzować szkolnictwo i rozpędzić MEN. Skończa sie jaja z Kartą Nauczyciela i podręczniki za chore pieniądze. Słabo uczysz, grasz w gumą na L4, to do widzenia i sie przekwalifikuj na dozorcę Państwo wystarczająco dużo syfu w edukacji narobiło. Niech sie lepiej nie biorą za to. Wszystkie granty to wały, z których niewiele wynika. Sprywatyzować szkolnictwo i rozpędzić MEN. Skończa sie jaja z Kartą Nauczyciela i podręczniki za chore pieniądze. Słabo uczysz, grasz w gumą na L4, to do widzenia i sie przekwalifikuj na dozorcę albo spawacza. Dobre szkoły będa oblegane a słabe się zamieni na Biedronki. To samo z wyższymi uczelniami i koniec z wiecznymi studentami i emigrującymi lekarzami wykształconymi za grubą państwową forsę.

    Powiązane: Praca, płaca i kariera

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki