ZUS wziął się za chorych. Tylko w pierwszym półroczu sprawdzono 253 tys. orzeczeń o czasowej niezdolności do pracy. Przełożyło się to na 115 mln zł oszczędności – o 30 mln więcej niż w analogicznym okresie rok temu. ZUS tnie koszty, a to oznacza, że kończą się dobre czasy dla symulantów.

Image licensed by Ingram Image
Po pierwszej połowie 2012 roku wstrzymano wypłatę świadczeń na kwotę 82,7 mln zł, natomiast w całym ubiegłym roku ZUS wstrzymał i zmniejszył zasiłki w kwocie 175 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku oszczędności będą wyższe. Jednak to wciąż niewiele w porównaniu do łącznej kwoty przeznaczanej na zasiłki chorobowe, która wynosi ok. 10 mld zł rocznie.
ZUS sprawdza i kontroluje, czy osoby przebywające na zwolnieniu lekarskim rzeczywiście są chore. Kontrole objęły 83 tys. osób. Jeszcze cztery lata temu liczba ta była dwa razy niższa. W przypadku 3 tysięcy chorych stwierdzono nieprawidłowości, które zakończyły się wstrzymaniem wypłaty zasiłków. W sumie przyniosło to 3,1 mln zł oszczędności.
![]() | »Pracodawca może skontrolować chorego pracownika |
Absencje chorobowe pracowników kosztują firmy ok. 5 mld zł rocznie. Na te koszty składają się pieniądze wydawane na zastępstwo chorego pracownika, zmniejszona wydajność zakładu pracy itp. Do tego należy doliczyć ok. 10 mld wydawanych na zasiłki chorobowe. Na zwolnieniach lekarskich spędzamy ponad 200 mln dni rocznie (iloczyn liczby chorych i dni spędzonych na zwolnieniu lekarskim), a ZUS co roku wypłaca ponad 600 mln świadczeń.
ReklamaZobacz także
Chorobowe jak urlop
Bardzo często wzięcie chorobowego traktowane jest przez pracowników jako dodatkowy urlop. Dotyczy to każdej grupy zawodowej. Większa liczba kontroli ma na celu walkę z symulantami. Do naszych drzwi może zapukać nie tylko urzędnik z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jeżeli pracujemy w firmie zatrudniającej więcej niż 20 osób, to kontrolę może także przeprowadzić pracodawca. Jeśli stwierdzi, że np. remontujemy mieszkanie zamiast leżeć w łóżku, może sprawę zgłosić do ZUS-u.
Duża liczba kontroli to wyraźny sygnał, że ZUS szuka oszczędności w obszarach, na które ma wpływ. Oby tylko drobne sukcesy w walce z „lewymi” zwolnieniami lekarskimi nie odwróciły uwagi od o wiele poważniejszych problemów, m.in. gigantycznej dziury w budżecie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. 175 mln zł oszczędności to o wiele za mało, by ją zapełnić.
Łukasz PiechowiakBankier.pl
































































