W wypadku ukraińskiego autokaru, do którego doszło w nocy na autostradzie A4 w pobliżu MOP Kaszyce k. Jarosławia (Podkarpackie) zginęło pięć, a nie – jak wcześniej podawano – sześć osób – poinformował rzecznik wojewody podkarpackiego Michał Mielniczuk.


Tragiczny wypadek ukraińskiego autokaru koło Jarosławia.#wypadek #autokar #jaroslaw #podkarpacie #A4https://t.co/DQjuEdSTV6 pic.twitter.com/ortLReFz4i
— info112.pl (@Info112P) March 6, 2021
"Po sprawdzeniu we wszystkich szpitalach, w których przebywają poszkodowani okazało się, że jest pięć ofiar śmiertelnych" – powiedział rzecznik.
Ukraińskim autokarem podróżowało 57 osób, w tym dwóch kierowców. W wyniku wypadku pięć osób nie żyje, 34 osoby przebywają w szpitalu. "Choć ta ostatnia liczba jest zmienna, bo do szpitali zgłaszają się osoby, które wcześniej przebywały w bursie w Jarosławiu" – mówił Mielniczuk.
Po wypadku ukraińskiego autokaru czterem osobom udało się o własnych siłach opuścić autobus, do 43 strażacy musieli dostawać się przy użyciu specjalistycznego sprzętu; obecnie w szpitalach jest 29 osób, z czego 14 jest w stanie ciężkim - podali przedstawiciel PSP i wojewoda podkarpacki Ewa Leniart. ,
St. bryg. Daniel Dryniak zaznaczył, że "akcja była trudna". "Do działań zostało zadysponowany 30 zastępów zarówno państwowej, jak i ochotniczej straży pożarnej, 112 strażaków, w tym wśród sił i środków było pięć zespołów ratownictwa technicznego, specjalistyczny dźwig" - poinformował. Dodał, że akcję wspierała "dronowa grupa specjalistyczna", która z góry obserwowała teren akcji. "Mamy doświadczenia z poprzedniego takiego wypadku 3 lata temu z Leszczawy Dolnej, gdzie wiemy o tym, że osoby poszkodowane rozpierzchły nam się troszeczkę po terenie" - zaznaczył.

Z-ca podkarpackiego komendanta PSP zwrócił uwagę, na "doskonałą współpracę" z Państwowym Ratownictwem Medycznym. Podziękował też wojewodzie Ewie Leniart. która - jak powiedział - "ze względu na swoją obecność na miejscu bardzo nam ułatwiła działania". "Bo te logistyczne działania, kontakt ze strony konsulatu Ukrainy w Lublinie, jak również pomoc psychologiczna, zabezpieczenie logistyczne, to była ogromna pomoc, dzięki której nam było łatwiej prowadzić działania ratownicze na miejscu akcji" - podkreślił Dryniak.
Odpowiadając na pytania dziennikarzy, Ewa Leniart poinformowała, że w momencie gdy trwa konferencja prasowa prowadzone są czynności kontynuowane przez prokuratora wraz z zespołem policyjnym. Przekazała też, że łącznie na ten moment hospitalizowanych jest 29 osób, z czego 14 osób jest w stanie ciężkim.
Za wcześnie jest jeszcze, by mówić o przyczynach wypadku na Podkarpaciu; będzie to przedmiotem postępowania przygotowawczego pod nadzorem prokuratury - poinformował w sobotę pierwszy zastępca komendanta wojewódzkiego Policji w Rzeszowie inspektor Zbigniew Sowa.
"Pierwszą informację o tym tragicznym wypadku dyżurny z Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu otrzymał kilka minut przed północą, skierował tam na miejsce od razu siły, które podjęły również akcję ratowniczą" - poinformował Sowa na konferencji prasowej w Rzeszowie.
Zwrócił uwagę, że "policjanci w tej pierwszej fazie dbali o bezpieczeństwo też innych uczestników na autostradzie". "Autostrada została wyłączona z ruchu, te dwa pasy w kierunku przejścia granicznego do Korczowej. Zostały zorganizowane objazdy, także inni uczestnicy nie ucierpieli" - podkreślił.
"Jeżeli chodzi o przyczyny tego wypadku to za wcześnie jest jeszcze teraz w tej chwili mówić, będzie to przedmiotem postępowania przygotowawczego pod nadzorem prokuratury. Będzie to wymagało niewątpliwie czasu, zapewne będzie powoływany biegły z zakresu wypadków drogowych, który będzie się wypowiadał co do stanu technicznego, jak też innych okoliczności całego tego zdarzenia" - przekazał inspektor Sowa.
Poinformował, że "w sumie w działaniach brało udział około 50 policjantów". "Byli też w tej pierwszej fazie bezpośrednio zaangażowani w akcję ratowniczą" - dodał.
Służby konsularne Ukrainy pracują na miejscu wypadku ukraińskiego autokaru – poinformował PAP konsul dyżurny Konsulatu Generalnego Ukrainy w Lublinie.
"Próbujemy odnaleźć poszkodowanych umieszczonych w pięciu szpitalach i poinformować rodziny. Mamy listę osób, które podróżowały" – podkreślił konsul dyżurny.
Dodał, że w bursie w Jarosławiu "zbierają się osoby, które opuściły szpitale lub nie ucierpiały". "Możliwe, że dzisiaj, po czynnościach policyjnych, będą mogły wyjechać na Ukrainę" – zaznaczył.
Firma transportowa, do której należał autokar uczestniczący w wypadku przysłała dodatkowy autobus. Pojazd, który uczestniczył w wypadku był wyprodukowany w 2012 roku. Wykonywał kurs na trasie z Poznania do Chersonia.
Jak poinformował konsul dyżurny, obaj kierowcy byli trzeźwi i "nie byli pod wpływem narkotyków".
Zakończyły się już oględziny miejsca wypadku ukraińskiego autokaru, w którym zginęło pięć osób, jak i samego autokaru. Śledztwo będzie prowadzone w kierunku katastrofy w ruchu lądowym - poinformowała w sobotę PAP zastępca prokuratora okręgowego w Przemyślu Beata Starzecka.
Prok. Starzecka wyjaśniła, że za śledztwem w kierunku katastrofy w ruchu lądowym przemawia m.in. liczba ofiar. Zginęło bowiem pięć osób, kilkadziesiąt zostało rannych. Obecnie w szpitalach jest 29 osób, z czego 14 jest w stanie ciężkim.
Prok. Starzecka zaznaczyła, że brane są pod uwagę różne wersje śledcze, w tym umyślnego bądź nieumyślnego spowodowania katastrofy przez kierowcę.
„Mogły one być następstwem np. jego nieostrożności, czy też zaśnięcia za kierownicą, podjęcia niewłaściwego, czy spóźnionego manewru skrętu na pobliski MOP” – wymieniała prok. Starzecka.
Ponadto prokuratura weryfikuje też, czy może do wypadku doszło z powodu stanu technicznego autokaru.
„Żadnej z tych możliwości na chwilę obecną nie da się wykluczyć, ani też jednoznacznie potwierdzić. Wszystkie weryfikujemy” – podkreśliła prokurator.
Dodała, że zakończone zostały już oględziny zarówno miejsca wypadku, jak i samego autokaru.
Z zabezpieczonego do śledztwa tachografu wynika, że kierowca autokaru na chwilę przed wypadkiem jechał z prędkością 96-97 km na godzinę, ale tuż przed wypadkiem, przez ostatnie cztery sekundy prędkość pojazdu spadała z 95 do 45 km na godz.
Wiadomo też, że uderzył w barierę ochronną, która dostała się pod autokar, a pojazd na niej przewrócił się na prawy bok i stoczył się ze skarpy.
Obaj kierowcy byli trzeźwi. Pobrano od nich także krew m.in. na obecność narkotyków i innych środków odurzających. Wstępne testy nie wykazały ich obecności.
Ustalono też, że na przestrzeni ostatnich, co najmniej, 2 godzin i 45 minut kierowcy się nie zmieniali.
Prokurator zapewniła, że trwają przesłuchania tych świadków, których stan na to pozwala. Dodała, że drugi z kierowców, który w chwili wypadku siedział obok prowadzącego autokar, opuścił już szpital. Prokuratura zaplanowała na najbliższy czas czynności procesowe z jego udziałem. (PAP)
autorka: Agnieszka Pipała
api/ drag/
kyc/ par/





























































