W samym 2005 roku nagrody niezgodne z regulaminem wynagradzania i premiowania w spółce miało otrzymać 30 osób z biura zarządu spółki oraz 50 osób z dyrekcji oddziałów – twierdzi prezes KGHM. Niektórzy dyrektorzy zarobili dzięki temu w skali ubiegłego roku ponad 2 mln zł. To dużo więcej, niż członkowie zarządu. „Zastanawiamy się nad oddaniem tej sprawy do prokuratury” - mówi przewodniczący rady nadzorczej Antoni Dynowski.
Już wcześniej prasa informowała, że w lutym tego roku grupa 65 wynalazców otrzymała 24 mln zł nagrody za projekt z 1997 roku, polegający, w uproszczeniu, na przestawieniu wanien do produkcji miedzi w głogowskiej hucie.
Zarząd KGHM zaczął także sprawdzanie, czy nie doszło do oszustwa w hutach Głogów i Cedynia. Aby wyrobić plan produkcji dyrektorzy tamtych hut mogli dwa razy przetworzyć tę samą miedź. Za wyrobienie planu produkcji przysługiwały odpowiednie premie. Odkryto bowiem, że 2 tys. ton miedzi przetworzonej przez Hutę Cedynia trafiło jako odpad do pieca w Hucie Głogów.
Pomimo tych problemów, spółka notuje rekordowe zyski. W 2005 roku spółka zanotowała 2,4 mld zł zysku, z czego 48% może zostać wypłacona w postaci dywidendy. Taka jest rekomendacja rady nadzorczej firmy. Jednak ostateczny głos w sprawie może mieć największy akcjonariusz spółki, czyli Skarb Państwa. Jeśli budżet państwa będzie w złej kondycji, to kwota dywidendy może zostać zwiększona.
M.D.
Na podstawie: „Gazeta Wyborcza”, Katarzyna Lubliniecka, „Nielegalnie nagrody szefów Polskiej Miedzi”






























































