W kraju rządzonym przez komunistyczny reżim wybory nie spełniają jakichkolwiek standardów demokracji - podkreśla Kinga Brudzińska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Ekspert do spraw Ameryki Łacińskiej zaznacza, że wybory na Kubie mają niewiele wspólnego z rzetelnym procesem wyborczym, bowiem startują w nich tylko starannie wyselekcjonowani kandydaci, a kampania wyborcza jest zabroniona. "Te wybory to farsa" - podsumowuje Kinga Brudzińska.
Zgromadzenie Narodowe wybierze Radę Państwa. Na jej przewodniczącego z pewnością będzie wybrany brat Fidela Castro - Raul. Ekspert zaznacza, że nie należy się spodziewać istotnych zmian w tym kraju. Nastąpi jedynie kosmetyczna zmiana w rządzącej partii, która bierze kurs na "odmłodzenie". Dlatego można oczekiwać zmiany dotychczasowego przewodniczącego parlamentu, 75-letniego Ricarda Alarcona, na kogoś młodszego.
Kinga Brudzińska zaznacza, że gospodarka Kuby, mimo niewielkiej liberalizacji, która nastąpiła w 2010 roku, jest w bardzo złym stanie. Reformy nie zaowocowały dotąd znaczącą poprawą warunków życia.
86-letni Fidel Castro tymczasowo ustąpił z urzędu prezydenta w 2006 roku z powodu ciężkiej choroby. Dwa lata później na stałe oddał władzę Raulowi. 81-letni brat wodza rewolucji zapowiedział, że trwająca 5 lat kadencja przewodniczącego Rady Państwa będzie jego ostatnią.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Paweł Buszko/dabr
Źródło:IAR



























































