Bank Handlowy, który zrobił podobnie jak BRE, w kwartał utracił lokaty za blisko 1 mld zł. Z kolei BPH – który jest agresywnym graczem na odsetki – wojna doprowadziła do strat, a w Millennium była jedną z głównych przyczyn 10-krotnego spadku zysku netto w skali roku.
Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ zasady gry o oszczędności są bezlitosne: albo bank płaci wysokie odsetki, co odbija się na jego wyniku, albo odpuszcza sobie wojnę depozytową i traci depozyty.
Prezesi banków twierdzą, że ta zabójcza rywalizacja wkrótce musi się skończyć. Jednak zdaniem ekspertów nie jest to wcale oczywiste. Podają przykład Citi Handlowego, dla którego strata depozytów najwyraźniej okazała się na tyle bolesna, że już w kwietniu podwyższył oprocentowanie wszystkich swoich lokat.
"Problem braku płynności wciąż nie został rozwiązany. Na rynku kredyty nadal przeważają nad depozytami, a na dodatek klienci przez ostanie kilkanaście miesięcy przyzwyczaili się do wyszukiwania najlepszych ofert i przenoszenia pieniędzy z banku do banku" - mówi Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl. Zdaniem Marcina Jabłczyńskiego, analityka DB Securities ,wojna depozytowa będzie siała spustoszenie w wynikach banków jeszcze przez co najmniej dwa kolejne kwartały.
Analitycy uważają, że dobrego wyjścia z tej sytuacji nie ma. "Kto nie cierpi na mocny niedosyt depozytów, powinien się skupić na obronie zysku" - radzi Piotr Palenik, analityk ING Securities. Według niego, presja na zbieranie oszczędności przez banki w końcu zmaleje ze względu na ograniczenie sprzedaży kredytów.
Marcin Jabłczyński uważa, że mechanizm będzie inny. "Raczej bym tę sytuację odwrócił. Banki będą redukować sprzedaż kredytów, aby nie uczestniczyć w wycieńczającej rywalizacji o oszczędności. Tak już zresztą się dzieje. Kredyty w Millennium, BRE i BPH wzrosły zaledwie o kilka procent, a w Banku Handlowym wcale" - mówi.
Wygląda na to, że banki nie palą się do udzielania pożyczek. "Trudno oczekiwać, aby na tak niestabilnym rynku jak obecnie banki rozwijały akcję kredytową w oparciu o krótkoterminowe depozyty klientów indywidualnych" - mówi Bogusław Kott, prezes Millennium. Według niego rynek depozytów ustabilizuje się przy odsetkach 4,5 – 5 proc., ale jeszcze chwilę to potrwa. To i tak byłoby sporo, biorąc pod uwagę, że stopy procentowe wynoszą 3,75 proc., a 3-miesięczny Wibor to 4,45 proc.
To sporo mniej niż najlepsze obecnie lokaty 3-miesięczne na 5 tys. zł. Dają one 6 – 6,5 proc odsetek. Średnia to 5,5 proc.
Halina Kochalska
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat





























































