REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wojna na depozyty wykańcza banki

2009-05-11 08:12
publikacja
2009-05-11 08:12
Wojna depozytowa daje się bankom coraz mocniej we znaki. W tej bitwie nie ma wygranych: jak widać z pierwszych raportów kwartalnych, tracą zarówno ci, którzy zrezygnowali z wojny, jak i ci, którzy walczą na pierwszej linii. W BRE, który zszedł z pola rywalizacji o lokaty, oszczędności klientów skurczyły się w ciągu trzech miesięcy o 2,5 mld zł. Mariusz Grendowicz, prezes BRE, przyznaje: "Ubyło przede wszystkim depozytów terminowych".

Bank Handlowy, który zrobił podobnie jak BRE, w kwartał utracił lokaty za blisko 1 mld zł. Z kolei BPH – który jest agresywnym graczem na odsetki – wojna doprowadziła do strat, a w Millennium była jedną z głównych przyczyn 10-krotnego spadku zysku netto w skali roku.

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ zasady gry o oszczędności są bezlitosne: albo bank płaci wysokie odsetki, co odbija się na jego wyniku, albo odpuszcza sobie wojnę depozytową i traci depozyty.

Prezesi banków twierdzą, że ta zabójcza rywalizacja wkrótce musi się skończyć. Jednak zdaniem ekspertów nie jest to wcale oczywiste. Podają przykład Citi Handlowego, dla którego strata depozytów najwyraźniej okazała się na tyle bolesna, że już w kwietniu podwyższył oprocentowanie wszystkich swoich lokat.

"Problem braku płynności wciąż nie został rozwiązany. Na rynku kredyty nadal przeważają nad depozytami, a na dodatek klienci przez ostanie kilkanaście miesięcy przyzwyczaili się do wyszukiwania najlepszych ofert i przenoszenia pieniędzy z banku do banku" - mówi Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl. Zdaniem Marcina Jabłczyńskiego, analityka DB Securities ,wojna depozytowa będzie siała spustoszenie w wynikach banków jeszcze przez co najmniej dwa kolejne kwartały.

Analitycy uważają, że dobrego wyjścia z tej sytuacji nie ma. "Kto nie cierpi na mocny niedosyt depozytów, powinien się skupić na obronie zysku" - radzi Piotr Palenik, analityk ING Securities. Według niego, presja na zbieranie oszczędności przez banki w końcu zmaleje ze względu na ograniczenie sprzedaży kredytów.

Marcin Jabłczyński uważa, że mechanizm będzie inny. "Raczej bym tę sytuację odwrócił. Banki będą redukować sprzedaż kredytów, aby nie uczestniczyć w wycieńczającej rywalizacji o oszczędności. Tak już zresztą się dzieje. Kredyty w Millennium, BRE i BPH wzrosły zaledwie o kilka procent, a w Banku Handlowym wcale" - mówi.

Wygląda na to, że banki nie palą się do udzielania pożyczek. "Trudno oczekiwać, aby na tak niestabilnym rynku jak obecnie banki rozwijały akcję kredytową w oparciu o krótkoterminowe depozyty klientów indywidualnych" - mówi Bogusław Kott, prezes Millennium. Według niego rynek depozytów ustabilizuje się przy odsetkach 4,5 – 5 proc., ale jeszcze chwilę to potrwa. To i tak byłoby sporo, biorąc pod uwagę, że stopy procentowe wynoszą 3,75 proc., a 3-miesięczny Wibor to 4,45 proc.

To sporo mniej niż najlepsze obecnie lokaty 3-miesięczne na 5 tys. zł. Dają one 6 – 6,5 proc odsetek. Średnia to 5,5 proc.

Halina Kochalska

Dziennik Finansowy

Więcej na ten temat
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Firma BPO wygrała ze skarbówką 227 spraw. Ale jej dwie spółki upadły, a ponad tysiąc osób straciło pracę
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (47)

dodaj komentarz
~nikt ważny
Jeśli inflacja dochodzi do 4%, to jakie powinno być minimalne oprocentowanie
oszczędności, żeby po odjęciu podatku Belki przynajmniej zachować ich wartość?

Bidusie tracą gigantyczne zyski i płaczą...

Niech płaczą!

Same wpędziły się w pułapkę nadmiernych kredytów...

~emaus
jestem szczery -banki tylko panstwowe powinny byc na calym, swiecie-reszta to okradanie wszystkiego co sie rusza za nie male pieniadze i te mroweczki tyrajace na te kadry zarzadzajace za ogromne kase umiejetnosci przewidywania srednie -gracze gieldowi jak sie pomyla to-tam zaplaci klijent na ta qw bieleckiego to patrzec nie moge jestem szczery -banki tylko panstwowe powinny byc na calym, swiecie-reszta to okradanie wszystkiego co sie rusza za nie male pieniadze i te mroweczki tyrajace na te kadry zarzadzajace za ogromne kase umiejetnosci przewidywania srednie -gracze gieldowi jak sie pomyla to-tam zaplaci klijent na ta qw bieleckiego to patrzec nie moge -jak kaza emeryta to bedzie koniec ich w tym kraju,bo ludzie juz tylko pensje na konto co za qwy a zwiazek bankow pod sad za co? moge byc oskarzycielem.to oni wywolali wyscig szczurow kto wiecej a jakosc h z nia no i pyk walnelo na calym swiecie a to nie koniec,zreszta dajemy sie ruch to nasza wina tez,wybralismy PO no szok.
~walka o kasę
Bank nie jest instytucją charytatywną i nigdy nią nie był. Dla banków odsetki od depozytów to koszt, na pokrycie którego bank musi zarobić udzielając kredyty. Jeśli banki ograniczają akcję kredytową - to oznacza, że nie zarabiają ponieważ odsetki od kredytów to dla banków czysty zarobek więc z czego pokrywają koszty jakimi są Bank nie jest instytucją charytatywną i nigdy nią nie był. Dla banków odsetki od depozytów to koszt, na pokrycie którego bank musi zarobić udzielając kredyty. Jeśli banki ograniczają akcję kredytową - to oznacza, że nie zarabiają ponieważ odsetki od kredytów to dla banków czysty zarobek więc z czego pokrywają koszty jakimi są odsetki od depozytów. Kto za to płaci ?może znów klienci banków którym podnosi się wszelkie opłaty bankowe. Bank jest podobno instytucją zaufania publicznego. Jeśli Polacy wpłacają swoje oszczędności do banków i te same banki odmawiają firmom polskim kredytów powodując ograniczanie inwestycji i produkcji oraz wywołują rosnące bezrobocie wśród swoich własnych klientów, ograniczają popyt wewnętrzny napędzający koniunkturę - to o co tu chodzi. Udzielanie kredytów - to statutowa działalność banków , jeśli banki nie chcą prowadzić swojej działalności statutowej to może są bankami tylko z nazwy. W każdym banku muszą być pracownicy -analitycy ryzyka kredytowego do których należy ocena zdolności kredytowej klienta i ocena projektu. Teraz mamy do czynienia z wyraźnym duszeniem akcji kredytowej przez banki i duszeniem działalności gospodarczej aby kryzys pogłębiać i przedłużać na siłę.
Jak nie wiadomo o co chodzi to na pewno chodzi o pieniądze.
~PePe
Wojna wykańcza banki.....Lokata depozytowa max 7% w skali roku. A jak ja chce wziąść kredyt bank karze mnie oprocentowaniem jak to oni nazywają rzeczywistym (np golden finance 6,02%) w skali roku. Ale np dla kwoty kredytu 200tys na 8 lat muszę oddać więcej 50 tys. dla mnie to ok 25% a nie liczyłem jeszcze pozostałych opłat około Wojna wykańcza banki.....Lokata depozytowa max 7% w skali roku. A jak ja chce wziąść kredyt bank karze mnie oprocentowaniem jak to oni nazywają rzeczywistym (np golden finance 6,02%) w skali roku. Ale np dla kwoty kredytu 200tys na 8 lat muszę oddać więcej 50 tys. dla mnie to ok 25% a nie liczyłem jeszcze pozostałych opłat około kredytowych. Wniosek z chęcią ja bym udzielił banku takiego kredytu zamiast trzymać kasę na koncie i jeszcze płacić za to ze obracaja moimi pieniędzmi
~emaus
czy w srod skarzacych sie sa ci co glosowali na PO- bo jesli tak to czego skomlecie-od okraglego stolu jestesmy barankami na rzez poza prawnikami ,lekarzami urzednikami wyzszego szczebla no i nasze gwiazdy politycy i tutaj nieliczna gropa zywiaca sie za nimi tzw biznessss w bialych rekawiczkach ,zlodziei tez to dotyczy---uklad tylko czy w srod skarzacych sie sa ci co glosowali na PO- bo jesli tak to czego skomlecie-od okraglego stolu jestesmy barankami na rzez poza prawnikami ,lekarzami urzednikami wyzszego szczebla no i nasze gwiazdy politycy i tutaj nieliczna gropa zywiaca sie za nimi tzw biznessss w bialych rekawiczkach ,zlodziei tez to dotyczy---uklad tylko sie liczy barany jedne ---no i wygrani totolotek he he reszta do roboty za 1.5-3tys i na nic wam nie starcza to banki jada was -co do tych cen metra kwadratowego niech odrolnia ziemie to baranie bedziesz sie cieszyl jak ktos za polowe dzisiejszej ceny od ciebie wykupi-myslcie to wszystko jest sterowane przez grubasow z politykami tylko nieposluszenstwo spoleczne zero wplat moglo by ich usadzic tak przez miesiac ale wszyscy-wiem nierealne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~rak
W polsce usługi bankowe są na bardzo niskim poziomie natomiast oplaty jedne z najwyższych w Europie jak nie na ŚWIECIE - TO FAKT(MOZNA SPRAWDZIĆ)
Przed kryzysem ktory wywołały banki swooja chciwoscią(SUBPRIME i opcje ) nbanki zarabialy miliardy zł teraz jest trudniej a to klient ma byc poszkodowany,.Patrząc na to co robi bank
W polsce usługi bankowe są na bardzo niskim poziomie natomiast oplaty jedne z najwyższych w Europie jak nie na ŚWIECIE - TO FAKT(MOZNA SPRAWDZIĆ)
Przed kryzysem ktory wywołały banki swooja chciwoscią(SUBPRIME i opcje ) nbanki zarabialy miliardy zł teraz jest trudniej a to klient ma byc poszkodowany,.Patrząc na to co robi bank powinny być jak w PRl przymusowe lokaty na 0 % a kredyty na 30 % bwtedy byłoby uczciwie i sprawiedliwie.KLient płąci prowizje za wszystko nawet czasami nie wie za co płaci a im w kółko mało i mało,,,,
BEz banku zyć można a bez klientów bank zdechnie,,,
Do tego klient w internecie jest coraz bardziej świadomy i jak w syndronmie wisni wybiera coarz lepsze oferty,Czy to żle że mysli jak obligacje sp daja 7 % to ma trzymać w Pekao sa na koncie oszczędnosciowym na 3 ,25% ?Jka mysli to zabiera pieniadze i dostaje 2 razy wiecej jak jest glupi to tzryma i dorabia zachodnie banki w POlsce- przypominam żwe w Niemzczech nie sprzedanao zadnego banku - u nas za bezcen prawie wszystkie....
Wystarczy ze OFe (system argentyńsko- chilijski ) doprowadziło do ruiny cale pokolenia emerytów- fakt że emeryt kyóry od 10 lat odkładał na lokacie badż w obligacjach sp 100 zł miesiecznie ma wyższą stopę zwrotu niz najllepsze OFE za 10 lat jest bezsporny - a dlaczego?
bo nie ma zadnych kosztów,Dzięki powołaniu OFE całe pokolenia bedą za 20 lat eksmitowane na bruk a ludzie będa koczowali na ulicach bo media odetna za brak terminowych wpłat.Opłata dystrybucyjna oplata za wypłatę prowizja - po co te opłaty i za co.OFE i TFI maja olbrzymie zyski natomiast klienci głownie straty.
JEśli OFE jest uczciwe czemu nie wchodza w nie służby mundurowe- za ich emerytury zadbano a pózniej mamy kwiatki ze osoba 55 letnia za 10 lat oszczedzania przy kapitale 10 tys otzrymnała w stycznniu tego roku emeryturę w wys, 29 zł ,Gdyby nie ZUs to by zdechła z głodu,,,,,,
OFe to największy przekręt 21 wieku nawet KOndrat mówi dla filary to za mało zrób 3 wktórym tez swietnie oszukuja.
Odkładajcie pienadze sami bez pośrednicvtwa funduszy- kto ma rozum ten zarabia , kto glupi szuka posredników, niestety OFe jast obowiazkowe.
~rak odpowiada ~rak
NIe dajcie sie naciągnac na oszustów typu JUs
wystarczy ze TFI 2 lata temu dało klientom raj za prowizję i 50 % utratę kapitalu.
~rak odpowiada ~rak
Proszę Bank Pekao sa zarobił w 1 kw.2009 552 mln zł,Mało a co z tego ma klient?
~rak odpowiada ~rak
Porażka emerytur?

System emerytalny w Polsce powinien zostać gruntownie przewietrzony. Wnikliwiej należy przyjrzeć się nie tylko ZUS-owi i temu, co i jak gromadzi dla swoich przyszłych emerytów, ale także samym funduszom.




Jose Pinera, były minister pracy i autor chilijskiego „cudu emerytalnego”,
Porażka emerytur?

System emerytalny w Polsce powinien zostać gruntownie przewietrzony. Wnikliwiej należy przyjrzeć się nie tylko ZUS-owi i temu, co i jak gromadzi dla swoich przyszłych emerytów, ale także samym funduszom.




Jose Pinera, były minister pracy i autor chilijskiego „cudu emerytalnego”, który służył jako wzór dla polskiej reformy emerytur, mógł mówić o sporym szczęściu. Podjętą przez niego w latach 1978–1980 radykalną reformę emerytalną namaścił sam Pinochet. Nie znaczy to jednak, że towarzyszyły jej akty dyktatorskiej przemocy. Nikt nie protestował, bo w owym czasie w Chile nie było związków zawodowych, a partie polityczne znajdowały się w rozsypce. Reformę zatem można było wprowadzić łatwiej, o wiele łatwiej, niż w innych krajach. Na protest nie zdobyli się nawet ciężko pracujący górnicy w kopalniach miedzi.

Wytłumaczono im, że wysokie – w stosunku do reszty społeczeństwa – zarobki, pozwolą im oszczędzić na starość w funduszach emerytalnych całkiem godziwe pieniądze. Pinera uważa chilijską reformę za bezapelacyjny sukces. Jednak zarówno w Chile, jak i w Polsce i innych krajach, które się zdecydowały na ten krok, pojawia się coraz więcej poważnych wątpliwości, czy jednak warto było...

Błędy u zarania

Nowy system emerytalny, wzorowany głównie na chilijskim i argentyńskim, działa w Polsce już od pierwszego stycznia 1999 r. Został oparty na trzech elementach zwanych filarami. Emerytura ma pochodzić z dwóch lub trzech źródeł. Teoretycznie od początku chodziło o zapewnienie emerytom bezpieczeństwa finansowego – dzięki różnorodności form zabezpieczenia oraz większej efektywności pomnażania odkładanych pieniędzy. Wszyscy, którzy urodzili się po 31 grudnia 1968 r. nie mieli wyboru i musieli wybrać otwarty fundusz emerytalny (OFE), co było równoznaczne z uczestnictwem w drugim filarze. Urodzeni przed 1 stycznia 1969 r. owszem – mogli zdecydować, czy chcą pozostać wyłącznie w ZUS-ie, czy też chcą uczestniczyć także w drugim filarze. Wprowadzono system zabezpieczeń gwarantujący bezpieczeństwo kapitału w funduszach emerytalnych – co jest nie do przecenienia, szczególnie w niespokojnych czasach przesileń na rynkach finansowych. Działalność wszystkich funduszy kontrolowana jest przez Komisję Nadzoru Finansowego. Fundusze zobowiązane są do publikowania na bieżąco swoich wyników, jednak co najmniej raz w roku. Sama decyzja o „zapisaniu się” do funduszu emerytalnego była i jest nieodwołalna. I to jest pierwsza, poważna wątpliwość. Trudno bowiem zmieścić w obligo możliwość zwykłego obywatelskiego prawa do samostanowienia, decydowania o tym, co się dzieje z uzbieranymi przez nas samych przecież oszczędnościami.

Wróćmy jednak do początków reformy. Osoby urodzone przed 1 stycznia 1949 r. nie zostały nią objęte. Dla nich emerytura wypłacana jest na starych zasadach. Na nowym, zreformowanym ZUS-ie oparty został I filar nowego systemu emerytalnego. Zabezpiecza on podstawowe świadczenia emerytalne. Jest powszechny, obowiązkowy i gwarantowany przez państwo. Z kolei II filar systemu emerytalnego opiera się na otwartych funduszach emerytalnych (OFE). Obywatele decydują się na fundusz, który gromadzi ich środki na przyszłą emeryturę. Każdy, kto podejmuje stałą pracę, zobowiązany jest do wyboru OFE. Może wybrać przy tym tylko jeden fundusz; w pierwszych latach po reformie zdarzały się przypadki, że ludzie byli zapisani do jednego lub więcej funduszy. Jeżeli ktoś jest niezadowolony z wyboru funduszu, może zmienić OFE na dowolny inny, w jego opinii osiągający lepsze wyniki finansowe. Kierować można się różnymi rankingami i zestawieniami, przygotowywanymi m.in. przez KNF. Trzeba jednak pamiętać, że dotyczą one historycznych wyników osiąganych przez fundusze. Zgromadzony i pomnożony kapitał w OFE ma także w założeniu twórców reformy emerytalnej podlegać dziedziczeniu.

Mówi o tym rozdział 13 ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych z 28 sierpnia 1997 r., w szczególności art. 151 i 152. Jeśli ubezpieczony nie dożyje wieku emerytalnego, jego współmałżonek otrzyma 50 proc. zgromadzonego kapitału w zakresie, w jakim środki te stanowiły przedmiot wspólnoty małżeńskiej. Przeważnie (gdy małżonkowie pozostawali we wspólnocie majątkowej w okresie trwania związku małżeńskiego) jest to połowa środków zgromadzonych przez zmarłego członka funduszu na jego rachunku, poczynając od daty zawarcia związku małżeńskiego.

Część ta zostanie przekazana na konto małżonka w funduszu emerytalnym. Zakładano, że będzie nim mógł dysponować dopiero wówczas, gdy osiągnie wiek emerytalny. Druga połowa będzie dziedziczona zgodnie z zasadami prawa spadkowego. Ubezpieczony może wskazać osoby uposażone do dysponowania jego kapitałem po jego śmierci. Gdyby nie wskazał imiennie takiej osoby (lub osób), kapitał dziedziczyć mogą członkowie najbliższej rodziny.

Niestety rząd – wbrew założeniom przyjętym u podstaw reformy, bez rozgłosu ograniczył możliwość dziedziczenia. W ustawie o zakładach emerytalnych uniemożliwiono praktycznie spadkobranie zgromadzonych składek, jeśli pieniądze już się znalazły w jednej z tych instytucji, a emerytura była już pobierana. W rażący sposób – w naszej opinii – aktem niejako wtórnym i mocno spóźnionym do ustawy o organizacji funduszy emerytalnych naruszono zasadę „prawo nie działa wstecz” i „dóbr nabytych”, co rysuje się jako jeden z największych skandalów polskiej rzeczywistości gospodarczej po 1989 r.

Słabe wyniki. I co dalej?

Odkładane w OFE pieniądze są inwestowane na rzez ich członków. Odbywa się to tak, że część pobieranej składki przez ZUS (7,3 proc.) przekazywana jest na indywidualne konto w OFE. Środki zgromadzone na rachunku w funduszu pochodzą właśnie z kolejnych wpłat oraz osiągniętych zysków. Od tych wielkości zależy emerytura z drugiego filaru.

Pieniędzmi gromadzonymi w OFE zarządza powszechne towarzystwo emerytalne (PTE). II filar jako system kapitałowy przynajmniej teoretycznie daje możliwość uzbierania odpowiednio wysokiego kapitału tylko osobom, które będą odpowiednio długo jego aktywnymi uczestnikami, czyli będą przez długi okres gromadzić składki w OFE. Dlatego młodzi, tj. urodzeni po 31 grudnia 1968 r., muszą (zgodnie z ustawą) w nim uczestniczyć.

Możliwości odłożenia godziwych pieniędzy na emeryturę w OFE są tylko teoretyczne, ponieważ już teraz widać, że zyski OFE na rzecz ich członków drapieżnie pochłania przedłużająca się bessa giełdowa. Szkoda, że wielu akwizytorów funduszy jakby zapomniała o przekazywaniu klientom informacji o ryzyku, jakie wiąże się z uczestnictwem w OFE. – Patologie w procesie akwizycji trzeba eliminować. Nie należy jednak mylić patologii z samym procesem pozyskiwania klientów. Patologią nie jest fakt, że klienci fundusze zmieniają, tylko pod wpływem jakich informacji je zmieniają. Jeśli są wprowadzani w błąd przez akwizytora, należy za to karać. Jednocześnie można też próbować zapobiegać. Od analizowania skarg na akwizytorów oraz karania jest Komisja Nadzoru Finansowego. My proponujemy pewien sposób zapobiegania patologiom akwizycji. Jest nim wystandaryzowanie informacji dotyczących wyników inwestycyjnych i opłat dotyczących poszczególnych funduszy emerytalnych – przekonuje Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Chociaż przez ostatnie 10 lat osiągane przez OFE stopy zwrotu można nazwać godziwymi, to 3 lata niedźwiedzi na parkiecie zrobiły swoje, pochłaniając dużą część zysków z poprzednich lat. Tzw. średnia ważona stopa zwrotu za ten okres sięgnały blisko minus 3%, a minimalna minus 6,9%. Po uwzględnieniu inflacji za ten okres straty więc są znaczące. Kiedy w 2003 r. przygotowywałem na zlecenie jednej z redakcji kalkulator służący do symulacji przeszłej emerytury z trzech filarów, już wówczas jasno z niego wynikało, że przyszłe emerytury będą – delikatnie rzecz ujmując – niewygórowane. Sen z powiek spędza wielu osobom świadomym zalet i mankamentów nowego systemu tzw. stopa zastąpienia, wyrażająca stosunek wielkości emerytury do ostatniej pensji. W nowym systemie wyraźnie, wyraźnie niższa niż w starym, repartycyjnym – nieprzekraczająca 40–60 proc. Dlatego trwają poszukiwania rozwiązań, w jaki sposób zabezpieczyć pieniądze przyszłych emerytów przed ich deprecjacją. Jednym z pomysłów jest zakaz inwestowania w instrumenty ryzykowne (głównie akcje) tuż przed przejściem „delikwenta” na emeryturę.

– Ważna jest też dywersifikacja portfela inwestycyjnego – przekonuje Cezary Burzyński, prezes PTE "Bankowy" – Osoby młodsze powinny przyjmować większe ryzyko – przekonuje. A Jan Mazurek, główny analityk w Investors TFI tylko to potwierdza i tak przekonuje:

– Każdy człowiek ma inne preferencje w zakresie ryzyka. Wynikać to może z jego wieku, stanu zdrowia, sytuacji materialnej i rodzinnej czy osobistych preferencji. Dla ludzi młodych będą bardziej właściwe fundusze o wyższym ryzyku, inwestujące w znacznej mierze w akcje. Nawet jeżeli zdarzy się silna dekoniunktura na rynkach finansowych, młody człowiek ma sporo czasu do emerytury i istnieje duża szansa, że ewentualne straty zostaną odrobione w następnych dziesiątkach lat. Dla starszych ludzi właściwe byłyby fundusze z jak największym udziałem obligacji. Segmentacja funduszy pozwoliłaby również na wyspecjalizowanie się zarządzających w inwestycjach w konkretne klasy instrumentów finansowych.

Istotną i nierozstrzygniętą jeszcze kwestią – chociaż niekluczową – jest wysokość prowizji i opłat pobieranych od członków OFE. Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych stoi na stanowisku, że o skali obniżek opłat należy decydować po ustaleniu szerokiego zakresu zmian w funkcjonowaniu OFE, gdyż zmiany te wpłyną na podniesienie kosztów ich funkcjonowania. Uważa, że możliwe jest szybsze, niż wcześniej przewidziano, obniżanie opłat od składki, jednak nie jednorazowe, lecz rozłożone w czasie. (…)

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki