REKLAMA
TYDZIEŃ INWESTOWANIA W BANKIER.PL

Wojenna pycha zniszczyła Republikanów. Wiceprezydent ucieka z tonącego okrętu?

2026-11-05 07:18
publikacja
2026-11-05 07:18
Dodaj Bankier.pl w Google

Republikanie przegrali wybory do Kongresu przez wojnę z Iranem, wysokie ceny paliw i błędne kalkulacje prezydenta Donalda Trumpa - napisał w środę „Wall Street Journal”. Wraz z rozpoczęciem wojny polityczna era Trumpa dobiegła końca - podkreśliła gazeta.

Wojenna pycha zniszczyła Republikanów. Wiceprezydent ucieka z tonącego okrętu?
Wojenna pycha zniszczyła Republikanów. Wiceprezydent ucieka z tonącego okrętu?
fot. Nathan Howard / / Abaca Press

Porażka Republikanów to jeden z najbardziej wyraźnych sygnałów sprzeciwu wobec urzędującego prezydenta w najnowszej historii USA - ocenił dziennik.

Straty były prawdopodobnie bezpośrednim skutkiem decyzji Trumpa o rozpoczęciu wojny z Iranem, która doprowadziła do wzrostu cen paliw o 40 proc. Wielu jego najwierniejszych zwolenników poczuło się rozczarowanych, a polityczna era Trumpa dobiegła tym samym końca - czytamy.

Gdy doradcy informowali Trumpa wiosną, że wojna z Iranem może zaszkodzić Republikanom w wyborach do Kongresu, Trump odpowiadał, że jest jeszcze mnóstwo czasu, by znaleźć rozwiązanie – relacjonuje dziennik, powołując się na źródła.

Gazeta podkreśliła jednak, że wojna nie była jedynym czynnikiem, który przyczynił się do dotkliwej porażki Republikanów. Jak zauważył dziennik, zaostrzone działania służb migracyjnych z jednej strony doprowadziły do spadku liczby nielegalnych przekroczeń granicy do najniższego poziomu od dziesięcioleci, z drugiej wywołały konflikty w amerykańskich miastach, w wyniku których zginęło od strzałów dwóch Amerykanów. Gazeta zwróciła uwagę, że w hrabstwach, w których Latynosi stanowią co najmniej 80 proc. mieszkańców, Demokraci uzyskali w wyborach do Kongresu przewagę 40 punktów procentowych.

Według dziennika Trump przez cały rok zmieniał stanowisko w sprawie imigracji. Czasami mówił swoim doradcom, że chce jeszcze bardziej zaostrzyć działania. Jednak po tym, jak pierwsza dama Melania Trump poskarżyła się na deportacje osób, które zna, prezydent zaczął mówić współpracownikom, że Stephen Miller, architekt jego zdecydowanej polityki imigracyjnej, posunął się za daleko.

Jak relacjonował wysoki rangą przedstawiciel administracji, prezydent niekiedy mówił swoim doradcom, że w ogóle nie obchodzi go wynik wyborów uzupełniających do Kongresu. Według tego urzędnika Trump miał dosyć zamartwiania się krajowymi sprawami politycznymi, które – w jego ocenie – nie miały tak dużego znaczenia jak polityka zagraniczna i jego własna spuścizna.

Kiedy doradcy informowali go, że sondaże wskazują na zaniepokojenie wyborców sposobem, w jaki radzi sobie z problemem rosnących kosztów życia, Trump twierdził, że badania są fałszywe.

Trump doprowadził również do wycofania się z wyścigu o miejsca w Senacie Republikanów, którzy mieliby większe szanse na zwycięstwo. Dotyczyło to kandydatów w Georgii, Karolinie Południowej, Karolinie Północnej i Teksasie. Zamiast nich namaścił kandydatów, których uważał za bardziej lojalnych wobec siebie. Demokraci zwyciężyli w tych wszystkich czterech stanach.

Doradcy Trumpa umniejszają jego rolę w porażce, podkreślając, że prezydent wziął udział w 30 wiecach wyborczych. Twierdzą również, że inni kandydaci, których Trump nie poparł, także ponieśliby porażkę - napisał dziennik.

Według dziennika Trump był zszokowany, gdy dowiedział się, że amerykańskie siły zbrojne borykają się z niedoborami amunicji na tle wojny z Iranem. Tak bardzo zależało mu na obniżeniu cen paliwa, że zawarł porozumienie z Rosją w sprawie dostaw oleju napędowego.

Również zarzuty dotyczące korupcji w administracji Trumpa oraz w samej rodzinie prezydenta zaniepokoiły wyborców - podkreślił „WSJ”. Mimo to Trump nadal koncentrował się na swoich ulubionych projektach, w tym budowie sali balowej w Białym Domu czy planie wzniesienia łuku triumfalnego.

Doradcy twierdzili, że nie ma sensu namawiać Trumpa, by przestał mówić o sali balowej. Prezydent organizował bowiem kilka długich spotkań tygodniowo poświęconych temu projektowi i z przyjemnością oprowadzał gości po powstającym obiekcie.

Vance zdystansował się od wojny i prezydenta

Wiceprezydent USA J.D. Vance zdystansował się od wojny z Iranem i od prezydenta Donalda Trumpa, któremu zawdzięcza polityczną karierę - napisał w środę dziennik „Wall Street Journal”. Vance oświadczył tego dnia w internecie, że Republikanie przegrali wybory do Kongresu z powodu wojny.

Vance wiąże swoją polityczną przyszłość z utrzymaniem koalicji wyborczej zbudowanej przez Trumpa. Intensywnie angażował się w kampanię przed wyborami połówkowymi, próbując zapobiec porażkom Republikanów. Ostatecznie jednak partia poniosła dotkliwą klęskę, przegrywając nawet w stanach, które od dziesięcioleci nie wybierały Demokratów do Senatu.

Według dziennika środowa wypowiedź wiceprezydenta świadczy o tym, jak zdecydowanie Vance sprzeciwiał się tej wojnie od samego początku, mimo tego, że po rozpoczęciu operacji wielokrotnie publicznie jej bronił. 

Jak przekazały źródła dziennika, w ostatnich tygodniach Biały Dom był pełen wewnętrznych rozterek dotyczących wpływu wojny na wybory do Kongresu oraz rozmów na temat tego, czy publicznie przyznawać, że ataki militarne trwają.

Zmierzch władzy Trumpa pozwoli na wzmocnienie relacji z Europą

Klęska Republikanów w wyborach do Kongresu może przyspieszyć zmierzch wpływów prezydenta i da nowe możliwości wzmocnienia relacji transatlantyckich - powiedział PAP b. ambasador USA w Polsce Daniel Fried. Jak dodał, politycy obydwu partii już szykują ruchy w kierunku wzmocnienia rosyjskich sankcji, czy utrudnienia wycofania sił z Europy. 

Zdaniem Frieda, weterana dyplomacji i eksperta Atlantic Council, choć polityka zagraniczna to przede wszystkim domena prezydenta, to porażka partii prezydenta nie będzie bez wpływu na dyplomację - i to nie tylko na Bliskim Wschodzie. 

- Skala porażki Republikanów jest imponująca. I dzięki temu pojawiło się więcej możliwości wzmocnienia relacji transatlantyckich - ocenił. - Rezultatem będzie osłabiona pozycja najbardziej zatwardziałych zwolenników Trumpa i wzmocnienie czegoś, co, mam nadzieję, będzie nieformalną koalicją w Kongresie na rzecz wolnego świata – powiedział Fried.

Były dyplomata przyznał, że prezydenci po utracie kontroli nad Kongresem często skupiają się na polityce zagranicznej jako polu, gdzie mają większą swobodę, by odcisnąć swoje piętno na historii.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ zm/

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Stany Zjednoczone/USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki