W sklepach debiutuje właśnie nowa kategoria mocnych alkoholi w saszetkach. Budzi ona jednak wiele wątpliwości. Zwłaszcza że może wpłynąć na zachęcanie do picia młodych konsumentów – podaje portal Prawo.pl.


Kolejna firma planuje wprowadzić na rynek pełną ofertę mocnych alkoholi - tym razem w saszetkach - od likierów przez owocowe nalewki, aż do czystej wódki. Sprzedawane mają być w dwóch pojemnościach – 100 i 200 ml. Będzie można je kupić zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i w internecie – czytamy.
Saszetka zamiast „małpki”
Trunki w saszetkach przedstawiane są jako innowacyjna i wygodna forma ich spożycia. Dodatkowo producenci starają się omijać informacje o samym alkoholu, skupiając się np. na zawartości owoców w produkcie. Grafiki na opakowaniach są kolorowe i na pierwszy rzut oka nie sugerują, że mamy do czynienia z napojem zawierającym „procenty”. Z kolei nazwa tych produktów nawiązuje do tzw. „małpek”.
Producent saszetek z alkoholem reklamuje ich „kompaktowy rozmiar”, który sprawia, że można je włożyć nawet do kieszeni. Podkreśla też znaczenie zawartości owoców i ich połączenia z alkoholami w formie „enigmatycznej tuby”.
„Nasz nieszablonowy design z charakterystyczną małpką voodoo na opakowaniu odzwierciedla naszą filozofię – bawimy się konwencjami i nie boimy się eksperymentować” – pisze o sobie producent.

Alkohol sprzedawany niezgodnie z prawem?
Choć prawo dopuszcza sprzedawanie alkoholu nie tylko w szklanych opakowaniach, to wskazuje także, że kupujący powinni móc jednoznacznie odróżnić produkty alkoholowe od bezalkoholowych. Tymczasem trunki w saszetkach mogą wprowadzać ich w błąd, co jest niezgodne z prawem, tj. z zasadami uczciwej konkurencji i ochrony konsumentów.
Według ekspertów cytowanych przez Prawoi.pl, produkty te mogą dodatkowo zwiększać ryzyko nieświadomego zakupu alkoholu przez osoby niepełnoletnie - zwłaszcza że wygląd nie sugeruje na pierwszy rzut oka, z czym mamy do czynienia.































































