Rząd Włoch stanowczo, ale też w pojednawczym tonie odpowiedział Komisji Europejskiej na krytyczny list z ubiegłego tygodnia. Na rynku długu inwestorzy odetchnęli z ulgą. Choć może się okazać, że przedwcześnie.
"Miejsce Włoch jest w Europie i w strefie euro" – pokreślił włoski minister finansów Giovanni Tria w opublikowanym w poniedziałek liście zaadresowanym do Komisji Europejskiej. Profesor Tria zapewniał, że projekt włoskiego budżetu "nie wystawia na ryzyko stabilności finansowej Włoch ani innych krajów Unii Europejskiej".
Zobacz także
Równocześnie włoski rząd bez ogródek przyznaje, że proponując znaczące zwiększenie deficytu „ma świadomość tego, że wybrał zarysy polityki budżetowej, które nie są zgodne z normami Paktu Stabilności i Wzrostu”.
"Była to decyzja trudna, ale konieczna w świetle utrzymującego się opóźnienia w powrocie do poziomu PKB sprzed kryzysu i dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazły się najbardziej pokrzywdzone warstwy społeczeństwa włoskiego" - wyjaśnił minister finansów. Równocześnie Giovanni Tria zadeklarował, że w roku 2020 i 2021 Włochy nie zamierzają zwiększać deficytu.
Sytuacja pozostaje zatem patowa. Bruksela grozi precedensowym odrzuceniem włoskiego budżetu. A Rzym nie ma zamiaru pójść na istotne ustępstwa i deklaruje zwiększenie przyszłorocznego deficytu budżetowego do 2,4% PKB. Deficyt strukturalny Włoch wzrośnie w przyszłym roku o 0,8% PKB, podczas gdy wiążąca rekomendacja przyjęta przez unijnych ministrów finansów w czerwcu przewiduje obcięcie go o 0,6%. KE argumentuje, że już teraz Włochy są nadmiernie zadłużone, a relacja długu publicznego do PKB przekracza 130%. W UE mocniej obciążone długiem publicznym są tylko Portugalia i Grecja.

Z powodu planowanego poluzowania polityki fiskalnej w piątek agencja Moody’s obniżyła rating Włoch z Baa2 do Baa3. W uzasadnieniu swej decyzji agencja Moody's wyjaśniła, że jest ona związana z wyraźną zmianą strategii budżetowej włoskiego rządu i "znacząco podniesionym deficytem", wyższym niż oczekiwano.
Mimo to rynek długu reaguje zaskakująco pozytywnie. W poniedziałek po południu rentowność włoskich obligacji 10-letnich malała o 12 punktów bazowych, schodząc do 3,46%. Jeszcze w piątek na fali obaw o przyszłość Italii rentowność włoskich 10-latek sięgała 3,78%, co było najwyższym poziomem od niemal 5 lat. Rosnąca rentowność oznacza spadek ceny rynkowej obligacji.
KK






























































