REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Władze Wałbrzycha przyjęły zgłoszenie o odkryciu pociągu z II wojny światowej

2015-08-26 20:30
publikacja
2015-08-26 20:30
Dodaj Bankier.pl w Google
Władze Wałbrzycha przyjęły zgłoszenie o odkryciu pociągu z II wojny światowej
Władze Wałbrzycha przyjęły zgłoszenie o odkryciu pociągu z II wojny światowej
/ thetaXstock

Zgłoszenie o zlokalizowaniu pociągu z czasów II wojny światowej przyjęli w środę urzędnicy z magistratu Wałbrzycha. Władze zapowiedziały, że przekażą informację do odpowiednich ministerstw. Według samorządowców i eksperta niewydobyte dotąd znalezisko nie jest raczej legendarnym pociągiem z poniemieckimi skarbami.

Od kilku dni media informują, że zlokalizowano w okolicach Wałbrzycha (Dolnośląskie) historyczny pociąg z okresu II wojny św. Prawnicy reprezentujący dwie osoby prywatne zgłosili ten fakt miejscowemu samorządowi. Domagają się od Skarbu Państwa uznania prawa do zażądania przysługującego im - ich zdaniem - 10 proc. znaleźnego.

Pojawiły się przy tym spekulacje, że może chodzić o tzw. pociąg ze złotem i innymi cennymi rzeczami, którym pod koniec wojny rzekomo wywieziono z Wrocławia kosztowności, m.in. dzieła sztuki. Nigdy nie odnaleziono jednak zawartości ani samego pociągu.

W środę wałbrzyski magistrat poinformował o otrzymaniu pisma dot. znalezienia na terenie miasta pociągu z czasów II wojny św. Na konferencji prasowej rzecznik wałbrzyskiego magistratu Arkadiusz Grudzień wyjaśnił, że po przeanalizowaniu zgłoszenia urząd zdecydował o jego formalnym przyjęciu i przekazaniu go do trzech ministerstw: obrony narodowej, skarbu oraz kultury i dziedzictwa narodowego.

Wakacje na giełdzie

W piśmie nie podano dokładnego adresu, ale nie ulega wątpliwości, że zgłoszenie o lokalizacji pociągu dotyczy terenu naszego miasta. To pociąg o charakterze militarnym i w zgłoszeniu nie wskazano, by znajdowały się w nim np. kosztowności. Chodzi bardziej o wyposażenie wojskowe - dodał Grudzień.

Zaznaczył, że po przekazaniu zgłoszenia właściwym resortom samorząd Wałbrzycha nie będzie sam podejmował działań, które miałyby doprowadzić do zabezpieczenia miejsca, gdzie ma być pociąg.

Leszek Adamczewski, poznański dziennikarz i pisarz specjalizujący się w tajemnicach II wojny światowej uważa, że bardzo mało prawdopodobne jest, aby znaleziony obiekt był pociągiem wypełnionym skarbami. "Po wojnie powstała legenda, że między Świebodzicami a Wałbrzychem, na linii kolejowej 61,1, w jakiejś górze, jest ukryty jakiś pociąg, dwie lokomotywy i wagony opancerzone, ze skarbami i zbiornikami z gazem. Prawdopodobnie to klasyczny przypadek powstania mitu - podobno po wojnie jakiś wałbrzyski górnik przy piwie opowiadał komuś, że zna jakiegoś niemieckiego kolejarza, który twierdzi, że tak jest. Potem ta informacja zaczęła żyć własnym życiem. Mam wrażenie, że ktoś teraz wrócił do tej starej legendy, choć polscy poszukiwacze już dawno doszli do wniosku, że to mit" - powiedział PAP Adamczewski.

"Zbadaliśmy przede wszystkim niemieckie dokumenty, w których musiałby się zachować jakiś ślad po tunelu na tej trasie - a takiego śladu nie ma. Jeżeli chodzi o aktualną sprawę w Wałbrzychu, to wszelkie doniesienia o pociągu oparte są na tym, co mówią znalazcy, podobno na postawie wyników badań georadarowych. Ale wyniki badań georadarowych bardzo często są mylące, wielokrotnie obserwowałem takie wypadki. Zresztą może gdzieś tam stary pociąg gdzieś stoi w jakimś zawalonym tunelu, sztolni, co jest mało prawdopodobne, ale tego nie można wykluczyć. Jestem jednak przekonany, że nie ma tam nic, co można by uznać za skarby" - mówił Adamczewski.

Dziennikarz podkreśla, że swoje przekonanie opiera na wieloletnich badaniach losów poniemieckich dóbr. "W maju 1942 r. Hitler zgodził się, aby skarby sztuki, cenne przedmioty zabezpieczać przed bombardowaniem, przedtem takie działania uchodziły za defetyzm. Dzieła sztuki wywożono z Wrocławia systematycznie od 1942 r. i mniej więcej wiadomo, co się z nimi stało - istniało ok. 60 składnic urządzonych na Dolnym Śląsku, zdecydowana większość z tych składnic wpadła po wojnie w polskie ręce" - powiedział Adamczewski. Przypomniał, że w połowie lat 90. ub.w. w poszukiwania "złotego pociągu" oficjalnie zaangażowały się władze - zawarto umowę z człowiekiem, który twierdził, że ma "gwarantowaną lokalizację" tego skarbu w górze Sobiesz niedaleko Piechowic na Dolnym Śląsku. Przekopano znaczną część góry i nic nie znaleziono - zaznacza Adamczewski.

Dziennikarz podkreślił, że w Polsce, w przeciwieństwie do niektórych krajów w Europie, nie ma precedensu wypłacania znalazcom 10 proc. wartości znaleziska (chodzi o obiekty zabytkowe, nie zwykłe utracone przedmioty, za odnalezienie których przysługuje "znaleźne" - PAP). "W przeszłości, nawet jeżeli jakieś pieniądze wypłacano, to było to oparte na prywatnych umowach, o których oficjalnie nikt nic nie wie. Obecne przepisy przewidują, że za bardzo cenne rzeczy, które ktoś gdzieś przypadkiem znajdzie, bo nie może to być wynik świadomych poszukiwań, wypłaca się pewne sumy, ale niewiele" - powiedział.

Jego zdaniem w polskim prawie kwestia poszukiwania skarbów nie jest precyzyjnie uporządkowana. "Nie ma kar za prowadzenie takich poszukiwań, jak to ma miejsce w niektórych niemieckich landach. W Polsce generalnie jest tak, że można szukać skarbów, ale nie można ich wykopywać, choć nie jest to do końca przestrzegane, bo nie da się posłać policjantów za każdym poszukiwaczem. Można powiedzieć tak - polskie prawo pozwala szukać skarbów, ale nie powinno się ich znajdować, chyba że przypadkiem" - dodał Adamczewski.

Według polskich przepisów, można legalnie poszukiwać ukrytych lub porzuconych zabytków z wykorzystaniem m.in. detektorów metali, ale trzeba mieć odpowiednią zgodę. Jak informuje Narodowy Instytut Dziedzictwa (NID), wystarczy zgłosić zamiar prowadzenia takich poszukiwań odpowiedniemu wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków i uzyskać stosowne pozwolenie. Każdy pasjonat historii ma zatem możliwość legalnego poszukiwania zabytków i przekazywania bez żadnych obaw informacji o znalezionych przedmiotach.

Jak przypomina NID, w myśl prawa wszystkie przedmioty będące zabytkami archeologicznymi odkrytymi, przypadkowo znalezionymi albo pozyskanymi w wyniku badań archeologicznych, stanowią własność Skarbu Państwa.

Komunikat Generalnego Konserwatora Zabytków Piotra Żuchowskiego

W związku z nagłośnieniem informacji dotyczących odnalezienia tzw. "złotego pociągu", w rejonie Wałbrzycha zaobserwowano wzmożoną aktywność poszukiwaczy skarbów. Zwracam się z apelem, by zaprzestać wszelkich jego poszukiwań, do chwili zakończenia oficjalnej urzędowej procedury, prowadzącej do zabezpieczenia znaleziska. W ukrytym pociągu- co do którego istnienia jestem przekonany- znajdować się mogą niebezpieczne materiały z czasów II wojny światowej. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że pociąg jest zaminowany

(PAP)

ros/ ann/ aszw/ gma/

Źródło:PAP
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~gość
Już tylu ludzi zna miejsce ukrycia pociągu że tajemnicy nie da się utrzymać. Do poszukiwaczy dołączą znajomi urzędników z magistratu.
~Kulczyki
Tu nam mydla oczy, ze zadnego zlota nie ma , a z tylu sklepu- pewnie juz je rabuja!!!!Juz mielismy dosyc "transformacji ustrojowych" gzie kolesiostwo w ciagu jednej nocy robilo miliardowe przewaly!!!!
~zgniła
pociąg zawiera rude uranową , która jest promieniotwórcza.........i skarby pozostałe emitują promieniowanie jonizujące........
~generalkoster
Dla kolekcjonerów (głównie w USA) znalezione oryginalne wyposażenie wojskowe warte jest majątek. Zabytkowa lokomotywa i skład to wiele milionów EUR.Niech tylko nasza policja nie próbuje pozbawiać broni cech bojowych (nawiercać luf w znalezionych karabinach, ckm i t.p.), bo nikt nie da za to dużych pieniędzy. Chciałbym być przy wydobywaniu Dla kolekcjonerów (głównie w USA) znalezione oryginalne wyposażenie wojskowe warte jest majątek. Zabytkowa lokomotywa i skład to wiele milionów EUR.Niech tylko nasza policja nie próbuje pozbawiać broni cech bojowych (nawiercać luf w znalezionych karabinach, ckm i t.p.), bo nikt nie da za to dużych pieniędzy. Chciałbym być przy wydobywaniu tego znaleziska. Mam nadzieję, że wartościowe eksponaty nie znikną w urzędniczych rączkach.
~Jan324
"wystarczy zgłosić zamiar prowadzenia takich poszukiwań odpowiedniemu wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków i uzyskać stosowne pozwolenie. Każdy pasjonat historii ma zatem możliwość legalnego poszukiwania zabytków i przekazywania bez żadnych obaw informacji o znalezionych przedmiotach."
Na ten temat mogą wypowiedzieć
"wystarczy zgłosić zamiar prowadzenia takich poszukiwań odpowiedniemu wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków i uzyskać stosowne pozwolenie. Każdy pasjonat historii ma zatem możliwość legalnego poszukiwania zabytków i przekazywania bez żadnych obaw informacji o znalezionych przedmiotach."
Na ten temat mogą wypowiedzieć się poszukiwacze, którzy wiedza jak wygląda wspólłpraca z archeologami..Ten fragment w sumie jest fikcją.
~tindala
Odkrycie po tylu latach, pociągu już samo w sobie jest SENSACJĄ. Pewnie National Geografic lub inny kanał TV dałby krocie za prawo transmisji postępów w docieraniu do obiektu.Szokująca jest natomiast indolencja urzędników. Oglądałem parę dni temu info o tej sprawie w CNN gdzie jakaś powiatowa Barbie w randze rzecznika prasowego,Odkrycie po tylu latach, pociągu już samo w sobie jest SENSACJĄ. Pewnie National Geografic lub inny kanał TV dałby krocie za prawo transmisji postępów w docieraniu do obiektu.Szokująca jest natomiast indolencja urzędników. Oglądałem parę dni temu info o tej sprawie w CNN gdzie jakaś powiatowa Barbie w randze rzecznika prasowego, plotła coś trzy po trzy. "że wpłynął wniosek, że rozważamy, ple, ple jakby dotyczyło to remontu płotu u sołtysa. Czekam z zapartym tchem co z tego wyniknie i czuję się jakbym czytał książkę z serii przygód Pana Samochodzika.
:)
~żart
Przestańcie "bredzić".
40 lat "wstecz" byłem na zamku Książ, na kursie organizowanym przez ZETO-Wrocław,który wiecznie remontowali.
Nasłuchałem się bajek o tunelu łączący Wałbrzych z Berlinem,itd...
Jeżeli taki istniał (nie wierzę), to już dawno jest zasypany (bombami Ruskimi).
Schetyna, przestań "mącić"
Przestańcie "bredzić".
40 lat "wstecz" byłem na zamku Książ, na kursie organizowanym przez ZETO-Wrocław,który wiecznie remontowali.
Nasłuchałem się bajek o tunelu łączący Wałbrzych z Berlinem,itd...
Jeżeli taki istniał (nie wierzę), to już dawno jest zasypany (bombami Ruskimi).
Schetyna, przestań "mącić" (mącicielu).
~ble
"Każdy pasjonat historii ma zatem możliwość legalnego poszukiwania zabytków i przekazywania bez żadnych obaw informacji o znalezionych przedmiotach" - co za niespotykana łaska ze strony naszych urzędników.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~piotrek
a to jest dla Pana Mo(r)deratora, który usunął mój koment. -
https://www.youtube.com/watch?v=sCPf-OTDQyw
historia lubi płatać figle - uczymy się cały czas, prawda?

Powiązane: "Złoty pociąg" pełen skarbów odnaleziony?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki