Notowania ropy naftowej podczas wczorajszej sesji giełdy NYMEX spadły o 1,16 USD lub 1,9% do poziomu 66,20 USD za baryłkę.
Dziś rano w obrocie elektronicznym ropa podrożała o 1,40 USD lub 2,1% do 67,60 USD za baryłkę.
Ropa naftowa jest obecnie o ponad 45% droższa niż przed rokiem, jednak jej cena jest ciągle o ponad 3 USD niższa niż 30 sierpnia - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD.
Dzisiejszy wzrost notowań ropy wywołały mrożące krew w żyłach inwestorów informacje o ewakuacji platform wiertniczych koncernów ConocoPhillips, Exxon Mobil Corp., i Marathon Oil Corp. w Zatoce Meksykańskiej. Huragan Rita, który właśnie wtargnął do Zatoki Meksykańskiej, może według amerykańskiego Narodowego Centrum Huraganów osiągnąć siłę porównywalną do Katriny, która na początku września zdewastowała region.
Rita według meteorologów może po przejściu nad wodami Zatoki zaatakować wybrzeże Luizjany, którego odbudowa po ostatnim kataklizmie dopiero co ruszyła pełną parą. Burmistrz zrównanego z ziemią Nowego Orleanu zarządził wstrzymanie ponownego zasiedlania miasta.
Koncerny naftowe najbardziej przeraża jednak możliwość ataku żywiołu na stan Teksas. W stanie tym znajdują się rafinerie przetwarzające około 4,6 mln baryłek ropy dziennie - to 26% wszystkich mocy przerobowych w USA. Większość zakładów znajduje się na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej.
Wczoraj zakończyła się w Wiedniu dwudniowa konferencja OPEC. Postanowiono na niej dostarczyć na rynek dodatkowe dwa miliony baryłek ropy dziennie do czasu, gdy sytuacja powróci do normy. To typowe działanie doraźne, mające na celu zapełnienie powstałej po ataku huraganu Katrina dziury w podaży ropy. Rynki, zgodnie z przewidywaniami analityków, praktycznie nie zareagowały na taką decyzję.
BaP






























































