REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wielki test transportu w Katowicach. Samochód zmiażdżył konkurencję

2026-02-08 06:00
publikacja
2026-02-08 06:00

Samochód nadal jest znacznie szybszym środkiem dojazdu do pracy z przedmieść do centrów europejskich miast, niż transport publiczny i rower, nawet w godzinach szczytu - wynika z raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO). Dotyczy to także Katowic, którym przyjrzeli się kontrolerzy UE.

Wielki test transportu w Katowicach. Samochód zmiażdżył konkurencję
Wielki test transportu w Katowicach. Samochód zmiażdżył konkurencję
fot. Fotokon / / Shutterstock

ETO, odpowiednik polskiej NIK, skontrolował, jaki efekt przynoszą unijne pieniądze przeznaczane na promowanie alternatywnych wobec samochodu środków dojazdu do pracy. W latach od 2014 do 2027 Unia Europejska przeznaczy na ten cel łącznie 60 mld euro. Pieniądze te pójdą m.in. na pociągi regionalne, rozbudowę sieci tramwajowych, wytyczenie dróg dla rowerów łączących przedmieścia z centrami miast oraz na budowę węzłów przesiadkowych, zapewniających płynne połączenia między różnymi rodzajami transportu.

Wśród sześciu zbadanych przez ETO miast europejskich znalazły się Katowice. Pozostałe miasta to: Budapeszt, Lizbona, Praga, Sewilla i Lille.

Kontrolerzy sprawdzili możliwości dotarcia do pracy w ciągu 45 minut z obszarów podmiejskich. W przypadku Katowic obliczyli czas dojazdu z punktu początkowego w Pyskowicach do Uniwersytetu Śląskiego, znajdującego się w centrum miasta. Porównali przy tym czas potrzebny na podróż samochodem, transportem publicznym i dojazd przy użyciu obu tych rodzajów transportu z uwzględnieniem współfinansowanego przez UE projektu, dotyczącego multimodalnego węzła przesiadkowego w Gliwicach. Okazało się, że dojazd transportem publicznym nie mógł konkurować z samochodem, nawet w godzinach szczytu.

Spośród wszystkich zbadanych miast jedynie w Budapeszcie i Pradze bardziej opłaca się skorzystać z transportu publicznego, niż wsiąść w samochód. Z kolei w hiszpańskiej Sewilli wygrał rower, aczkolwiek ETO odnotował, że droga dla rowerów kończy się na granicy miasta, w związku z tym dużą część podróży cykliści muszą odbyć po ulicy, co czyni ją wolniejszą i bardziej niebezpieczną.

Wakacje na giełdzie

Według ETO rozwijaniu zrównoważonej mobilności w sześciu zbadanych miastach nie służyło to, że ich plany mobilności zostały wytyczone w granicach administracyjnych z pominięciem rzeczywistych przepływów ludzi dojeżdżających do pracy.

Katowice były jedynym spośród zbadanych miast, które nie wprowadziło przepisów, zakazujących wjazdu pojazdów na niektóre obszary.

Z Brukseli Magdalena Cedro (PAP)

mce/ mal/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (15)

dodaj komentarz
marianpazdzioch
Sprawę w większości przypadków załatwiałyby karnety na szynobusy zintegrowane z pozostałą komunikacją miejską. Najwyraźniej jednak bardziej opłacalne są wielogodzinne korki, smog i remonty dróg za miliony.
marianpazdzioch
Kiedy patrzę też jak wyglądają polskie skrzyżowania, to jest jeden wielki horror. Nie ma rond, prawie nie ma skrzyżowań bezkolizyjnych, tuneli. Są za to stadiony za setki milionów, i do których co roku dopłaca się kolejne, na które chodzi garstka kiboli.
mesten
Tyle że przez Katowice przechodzi autostrada A4 i droga średnicowa obie bezkolizyjne arterie praktycznie przez centrum. A4 ma miejscami 10 pasów ruchu.
wnr
by to zmienić nie usprawnią komunikacji miejskiej tylko ograniczą i utrudnią transport samochodem - stara metoda rodem z ZSRR
fiat126p
Już to robią. Nie tylko w miastach, poza też. Te bezsensowne ograniczenia prędkości do 50 km/h przy niektórych skrzyżowaniach lub przystanku w szczerym polu. Sprawdziłem - żaden autobus się tam nie zatrzymuje.
Na miasta propagandowy sposób jest: robi się statystykę o ile dojazd w godzinach szczytu jest dłuższy niż normalnie.
Już to robią. Nie tylko w miastach, poza też. Te bezsensowne ograniczenia prędkości do 50 km/h przy niektórych skrzyżowaniach lub przystanku w szczerym polu. Sprawdziłem - żaden autobus się tam nie zatrzymuje.
Na miasta propagandowy sposób jest: robi się statystykę o ile dojazd w godzinach szczytu jest dłuższy niż normalnie. Potem wprowadza się ograniczenia prędkości, szykany itp. Kolejne badanie wykazuje już mniejszą różnicę. Nie dziwne bo w godzinach szczytu jest bez zmian a poza dużo wolniej, czyli w sumie pogorszyło się. Ale w statystyce j.w. różnica się zmniejszyła...
tomitomi odpowiada fiat126p
zapamiętajcie raz na zawsze : działania psychiczne na wybranym obiekcie / obszarze nie są brane pod uwagę w statystykach - to jest produkt uboczny euro inteligencji nakazowej - nie koniecznie klasyfikowanej jako iluzoryczne dobro społeczne ! Na polski : może być źle/gorzej , ale po naszemu !
incitatus
Oświecę Was, że motocykl jest najszybszym środkiem transportu w miastach (poza nimi ustępuje tylko samolotom i kolejom szybkich prędkości). Choć fakt faktem, że na naszej szerokości geograficznej nie jest to transport całoroczny, ale 75% roku można spokojnie śmigać.
pozhoga
,,Kontrolerzy UE”!? A kto tym komunistycznym aparatczykom w ogóle dał prawo do kontrolowania czegokolwiek!?
tmp
Pewnie wniosek będzie taki ze żeby atrakcyjnić inne środki należy ograniczyć prędkość aut do 20 lub 15 kmh :D za wyjątkiem autobusów.

Tak czy inaczej też nie można założyć że zawsze auto wygrywa, bo ciężko mi sobie wyobrazić że w godzinach szczytu jeśli punkt docelowy i startowy jest przy stacjach metra to że auto będzie szybciej niż metro.
hylobiusnews
Jedna linia nic nie rozwiązuje.
Zresztą, dzisiaj mieszkańcy są wypierani bardzo mocno z centrów miast na dalekie przedmieścia, więc i metro nie pomoże.

Powiązane: Katowice

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki