REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Węgry odrzucają relokację. Orban: Nie przyjmiemy nikogo i nikomu nie zapłacimy

2025-12-08 16:47
publikacja
2025-12-08 16:47
Dodaj Bankier.pl w Google

Węgry nie przyjmą ani jednego migranta, ani za żadnego nie zapłacą - napisał w poniedziałek na platformie X premier Węgier Viktor Orban, komentując wstępne zatwierdzenie przez szefów MSW państw członkowskich UE planu Komisji Europejskiej, dotyczącego mechanizmu solidarnościowego.

Węgry odrzucają relokację. Orban: Nie przyjmiemy nikogo i nikomu nie zapłacimy
Węgry odrzucają relokację. Orban: Nie przyjmiemy nikogo i nikomu nie zapłacimy
fot. Zhao Dingzhe / / Xinhua

„Dzisiejszą decyzją Bruksela próbuje zmusić Węgry do płacenia jeszcze więcej lub przyjmowania migrantów. To niedopuszczalne. Węgry już wydają wystarczająco dużo pieniędzy na ochronę zewnętrznej granicy Unii” - oznajmił węgierski premier.

„Nie przyjmiemy ani jednego migranta i nie zapłacimy za innych migrantów. Węgry nie wdrożą decyzji Paktu Migracyjnego. Rozpoczyna się bunt!” - ostrzegł Orban.

W ocenie rzecznika węgierskiego rządu Zoltana Kovacsa decyzja UE jest „karą za sukces” Węgier. „Węgry – jedyny kraj UE, który powstrzymał nielegalną migrację – będą teraz zmuszone do »okazania solidarności« państwom, które nie chroniły swoich granic. Od 2015 r. do Europy przedostało się ponad 6 mln nielegalnych imigrantów. Węgry zatrzymały ich na swojej granicy. Efekt? ZERO nielegalnych imigrantów na Węgrzech. A jednak Bruksela domaga się, abyśmy zapłacili rachunek za chaos innych” - zauważył Kovacs na platformie X.

„Nazywają to »mechanizmem solidarności«. My nazywamy to tym, czym jest: karą za sukces. Ci, którzy otworzyli swoje granice, zostali nagrodzeni. Ci, którzy bronili swoich, muszą teraz »okazać solidarność« lub ponieść sankcje. To nie jest solidarność. To przymus. Węgry powiedziały NIE w 2015 roku, powiedziały NIE w 2020 roku i nadal mówią NIE w 2025 roku” - zaznaczył rzecznik rządu w Budapeszcie.

Kovacs dodał, że „dopóki rząd Viktora Orbana będzie u władzy, brukselskie programy migracyjne pozostaną tylko planami na papierze”. „Kryzys migracyjny UE nie był przypadkiem. Był spowodowany przez nich samych. Zaprosili miliony – a teraz chcą, żebyśmy zapłacili za ich decyzje. Węgry tego nie zrobią. Chronimy nasze granice, naszych obywateli i naszą suwerenność” - podkreślił.

Wakacje na giełdzie

Ministrowie spraw wewnętrznych państw UE wstępnie zatwierdzili w poniedziałek plan Komisji Europejskiej, dotyczący mechanizmu solidarnościowego. Taki plan, zgodnie z paktem migracyjnym, ma być przyjmowany na rok.

W ramach mechanizmu solidarnościowego każde państwo UE może wybrać formę swojego wkładu: relokację, wpłatę finansową w wysokości 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę lub wsparcie operacyjne, takie jak oddelegowanie personelu. Pakt migracyjny zwalnia jednak z tego obowiązku kraje w trudnej sytuacji migracyjnej. KE oceniła w listopadzie, że obecnie dotyczy to sześciu państw: Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii i Polski.

Chociaż relokacja nie jest obowiązkowa, to rocznie UE powinna zrealizować minimalną pulę relokacji, która wynosi 30 tys. osób. KE jeszcze w ubiegłym tygodniu sygnalizowała, że w związku z tym, że mechanizm solidarnościowy ma zacząć obowiązywać dopiero od czerwca 2026 r., liczba relokacji na przyszły rok może być niższa. KE zaproponowała więc - a państwa wstępnie zatwierdziły w poniedziałek - że liczba ta ma wynieść 21 tys. osób.

Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)

jbw/ kbm/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
fiat126p
Węgry ochoczo przepuszczały wędrowców do innych państw, organizując im korytarze. Co zbiegło się z oczekiwaniami wędrowców dotarcia do państw bardziej atrakcyjnych. I z łatwiejszymi językami urzędowymi!
Potem Węgrzy zaczęli ostentacyjnie organizować pilnowanie granicy. "Zielonej"...
Czyżby Orban zapamietał to inaczej?

Powiązane: Węgry kontra Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki