Agencja prowadzi z Warszawą i dwiema innymi stolicami rozmowy w sprawie lokalizacji siedziby powstających sił szybkiego reagowania - podaje poniedziałkowy „Dziennik Gazeta Prawna”.


Przedstawiciele Fronteksu – Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej – są zdania, że sytuacja na granicach zewnętrznych UE pozostaje na tyle zmienna, że do skutecznego radzenia sobie z nowymi wyzwaniami konieczne jest stworzenie formacji szybkiego reagowania. Frontex Quick Reaction Force - ma zostać powołana do życia w I kwartale 2026 roku i umożliwić szybkie przemieszczenie znacznej liczby zasobów między obszarami operacyjnymi w przypadku wystąpienia nagłej presji migracyjnej, lub gdy o dodatkową pomoc wystąpi państwo członkowskie - czytamy w „DGP”.
Na początku lutego Hans Leijtens, dyrektor wykonawczy Fronteksu, poinformował, że „w celu wdrożenia E-QRF” Frontex rozpoczął rozmowy z Niemcami, Estonią i Polską, w której mieści się główne biuro agencji - podaje „DGP”.
Obecnie na granicach zewnętrznych UE pracuje około 2 tys. oficerów Fronteksu. Do 2027 r. stały korpus, czyli pierwsza w historii unijna służba mundurowa ma liczyć 10 tys. osób, w tym 3 tys. funkcjonariuszy zatrudnionych bezpośrednio przez Frontex. Korpus stały tworzą również funkcjonariusze straży granicznej oddelegowani długo, bądź krótkoterminowo przez państwa członkowskie.
Zapowiedzi szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen - cytowane przez „DGP” - mówią o rozbudowaniu bazy kadrowej agencji nawet do 30 tys. osób.

„DGP” podaje, że według danych Fronteksu liczba nielegalnych przekroczeń granic zewnętrznych UE spadła w 2025 r. o 26 proc., do 178 tys., czyli najniższego poziomu od 2021 r. (PAP)
jszt/ jm/






























































