Rosyjska rakieta Iskander, która przed kilkoma dniami uszkodziła siedzibę rządu w Kijowie, posiadała ponad 30 zagranicznych komponentów, wyprodukowanych na Zachodzie, w tym w USA - poinformował we wtorek doradca prezydenta Ukrainy Władysław Własiuk, cytowany przez portal telewizji CNN.


Własiuk opublikował zdjęcia uszkodzonego pocisku, a także listę części, które wcześniej znaleziono w identycznych rakietach. Chodzi m.in. o chipy i inne komponenty elektroniczne, wyprodukowane przez firmy amerykańskie, japońskie, brytyjskie i szwajcarskie.
„Większość zagranicznych części, znalezionych w pocisku, to tzw. komponenty podwójnego zastosowania, co oznacza, że zostały one pierwotnie zaprojektowane do użytku cywilnego, ale mogą być również wykorzystywane do celów wojskowych” – podkreślił CNN.
Numery seryjne niektórych komponentów wskazują na produkcję wiele lat temu, ale ich część została wytworzona już po rosyjskiej pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. – dodał portal.
Kraje, z których pochodzą części, nałożyły na Rosję sankcje i wymóg kontroli eksportu podobnych komponentów, ale Kreml znalazł możliwości, aby omijać te restrykcje.
Jak przyznał Własiuk, pomimo obecności zachodnich komponentów w rakiecie, która trafiła w budynek rządowy, większość elementów tego pocisku pochodziła z Rosji i Białorusi.

CNN przypomniał, że dochodzenie podkomisji amerykańskiego Senatu wykazało w ubiegłym roku, że komponenty produkowane w USA „nadal zasilają rosyjską broń, która codziennie zabija Ukraińców”, pomimo ograniczeń wprowadzanych przez amerykańskie firmy.
W niedzielę premierka Ukrainy Julia Swyrydenko powiadomiła, że rosyjski atak po raz pierwszy uszkodził siedzibę rządu w Kijowie; zapaliły się dach i górne kondygnacje budynku. Rosja w nocy z 6 na 7 września wystrzeliła w kierunku Ukrainy rekordową liczbę 805 dronów i 13 rakiet – przekazały Siły Powietrzne.(PAP)
mrf/ szm/






























































