W ciągu ostatniej doby we Włoszech zmarły 743 osoby zakażone koronawirusem - podała we wtorek Obrona Cywilna. Łączny bilans zmarłych wzrósł tym samym do 6820.
W całym kraju jest obecnie 54 tys. zakażonych, o 3600 więcej niż dzień wcześniej. Od początku kryzysu epidemiologicznego, który wybuchł ponad miesiąc temu, potwierdzono 69 tys. przypadków koronawirusa.
Wyleczonych zostało dotąd 8300 chorych. Na oddziałach intensywnej terapii przebywa prawie 3400 osób.
W analizie danych przedstawionych na konferencji prasowej w Rzymie odnotowano, że trzeci dzień z rzędu spada liczba nowych zakażeń. W poniedziałek było ich 3780, a w niedzielę prawie 4 tysiące. Natomiast wzrasta znowu liczba zgonów: we wtorek poinformowano o 743, podczas gdy w dwóch poprzednich dniach było ich 602 i 651.

Wzrosła m.in. liczba zgonów w Lombardii. Odnotowano ich w ciągu dnia 402, podczas gdy dobę wcześniej 320. Za pozytywną wiadomość z tego regionu uznano zaś to, że na oddziały intensywnej terapii przyjęto niską liczbę nowych pacjentów - 11.
Dotychczas w całych Włoszech przeprowadzono 296 tys. testów.
Premier: kary od 400 do 3000 euro za naruszenie przepisów w sprawie epidemii
Od 400 do 3000 euro wzrosną we Włoszech kary za łamanie przepisów o walce z epidemią - ogłosił we wtorek premier Giuseppe Conte, informując o nowym dekrecie przyjętym przez rząd. Zdecydowano, że władze regionów same mogą wprowadzać bardziej restrykcyjne kroki.
Kary w nowej wysokości wymierzane będą m.in. tym, którzy naruszyli rozporządzenie o zakazie wychodzenia bez uzasadnionego powodu i podróży poza własne miejsce zamieszkania.
"Jesteśmy gotowi w każdym momencie, mamy nadzieję, że jak najszybciej, złagodzić uścisk restrykcyjnych kroków i od nich odstąpić" - zadeklarował szef rządu. Nie podał żadnego terminu obowiązywania restrykcji związanych z epidemią, ale zapewnił zarazem, że nie będą one działać do 31 lipca, czyli do zakończenia stanu kryzysowego, ogłoszonego przez Światową Organizację Zdrowia.
Premier zapewnił, że cały czas zagwarantowane będą dostawy żywności i paliw. Kwestię paliw poruszył w związku z zapowiedzią strajku właścicieli stacji benzynowych przy autostradach.
Mówiąc o pomocy ze strony wojska, które także czuwa w miastach nad przestrzeganiem rządowych dekretów, premier wyjaśnił: "Obywatele nie mogą myśleć, że utrzymanie porządku publicznego zostanie powierzone tylko wojsku". Podkreślił, że nie będzie żadnej "militaryzacji".
Conte ogłosił, że co 15 dni będzie informował parlament o kolejnych krokach rządu.
Wyraził uznanie dla Włochów, których większość, jak zaznaczył, stosuje się do zaleceń i rozumie ich intencje.
"To bardzo ciężka próba, która uczyni nas lepszymi. Każdy z nas zastanawia się nad swoim życiem i nad skalą wartości. To okazja do tego, by się zatrzymać na refleksję, na którą nie ma czasu w szalonym pędzie. Skorzystajmy, by wyciągnąć z tego właściwą lekcję" - powiedział Conte podczas pierwszej konferencji prasowej, która odbyła się za pośrednictwem internetu.
Z Rzymu Sylwia Wysocka


























































