Jak tłumaczyła w rozmowie ze szwedzkim radiem publicznym minister infrastruktury Catharina Elmsaeter-Svaerd, wprowadzenie zakazu rozmów przez komórkę za kierownicą mija się z celem. "Zauważyliśmy, że w krajach, gdzie wprowadzono taki zakaz, efekt był wyjątkowo krótkotrwały. Już po roku wszystko wróciło do poprzedniego stanu. A więc problem nie został rozwiązany" - podkreśla minister infrastruktury. Jest ona zdania, że zamiast przyjmować ustawę, wystarczy uszczegółowić obecne przepisy. Powinno z nich jasno wynikać, że wykonując czynności, które dekoncentrują w czasie jazdy, kierowca naraża się na mandat, bo stanowi zagrożenie dla innych użytkowników dróg.
Niezadowolony z takiego stanowiska rządu jest Jon Stenbeck ze Szwedzkiego Związku Motorowego. W jego opinii, zdrowy rozsądek podpowiada wprowadzenie nowego prawa - skoro istnieje prawo dotyczące kierowania pod wpływem alkoholu czy zbyt szybkiej jazdy.
Jak podaje portal jazdabezpomórki.pl, korzystanie z telefonu przez kierowcę może być większym zagrożeniem niż jazda pod wpływem niewielkiej ilości alkoholu. Z badań wynika bowiem, że kierowcy używający telefonu komórkowego podczas jazdy wykazują się o 30 procent wolniejszym czasem reakcji niż kierowcy "na podwójnym gazie".
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/sverigesradio.se/jazdabezkomorki.pl/dabr
Źródło:IAR





























































