Przedświąteczny tydzień europejskie giełdy zaczęły od sporych spadków. Na minusie są wszystkie giełdy z wyjątkiem parkietu w Lizbonie. Większość inwestorów oczekuje, że przyszłoroczny wzrost gospodarczy będzie niższy niż w tym roku, a wysoka inflacja uniemożliwia jak na razie bankom centralnym obniżki stóp procentowych. Dlatego też w poniedziałek zauważalny był przepływ gotówki z giełd na rynek obligacji skarbowych.
Na czele zniżkujących spółek stały dziś firmy wydobywcze, których wyceny spadają wraz z coraz niższymi cenami metali przemysłowych – kurs miedzi spadł do najniższego poziomu od dziewięciu miesięcy. W rezultacie notowania BHP Billiton obniżyły się o 4%, a walory Rio Tinto potaniały o 3,4%. Obu tym firmom nie pomogły wieści z BHP Billiton, który zawiesił plan wykupu własnych akcji, aby tylko złożyć nową ofertę przejęcia Rio Tinto – transakcja ma opiewać na astronomiczną kwotę 127 mld dolarów. Na minusie były też inne spółki surowcowe: kurs chilijskiej Antofagasty zniżkował o 3,8%, zaś akcje indyjskiej Vedanta Resources potaniały o 5%.
Solidarnie traciły też na wartości akcje największych europejskich banków. Kurs szwajcarskiego UBS spadł o 2,8%, notowania Deutsche Banku obniżyły się o 4,8%. Jeszcze gorzej radziły sobie walory belgijskiego Fortis Banku, które przeceniono o 3,3% oraz akcje brytyjskiego Bradford & Bingley, których posiadacze stracili aż 4,8%.
Na zakończeniu poniedziałkowej sesji niemiecki DAX stracił 1,55%, chodząc do poziomu 7,825.44 pkt. Francuski CAC40 spadł o 1,62%, kończąc dzień wynikiem 5,514.88 pkt. Londyński FTSE100 zniżkował o 1,86%, osiągając wartość 6,277.80 pkt.
Pod wpływem raportu z firmy Rightmove, który pokazał spadek cen domów w Wielkiej Brytanii inwestorzy pozbywali się akcji tamtejszych deweloperów. Kurs Taylor Wimpey spadł o 3,4%, walory Barratt Developments straciły na wartości 4,8%, zaś akcje Bovis Homes Group przeceniono o 2,8%.
K.K.






























































