W ciągu jedenastu miesięcy tego roku w Polsce ukarano tylko pięciu urzędników za niezgodne z prawem wydawanie publicznych pieniędzy - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej". Dostali nagany i kary finansowe.
System odpowiedzialności nie działa, a urzędnicy pozostają bezkarni - alarmuje gazeta.
Do połowy listopada Główna Komisja Orzekająca, ostatnia instancja odwoławcza w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych, zajmowała się tylko 118 sprawami. Większość z nich kończy się uniewinnieniem
lub odstąpieniem od wymierzenia kary.
Sama komisja jest niezwykle wyrozumiała - zauważa "Dziennik Gazeta Prawna". Jedna ze spraw, które w tym roku trafiły pod jej obrady, dotyczyła aresztowanego niedawno dyrektora Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. Wcześniej komisja pierwszej instancji przy ministrze spraw wewnętrznych uznała go za winnego zmarnotrawienia milionowych kwot. GKO rozstrzygnęła odwołanie na jego korzyść i uwolniła od zarzutów. Te same decyzje dyrektora prześwietlało Centralne Biuro Antykorupcyjne. Postępowanie zakończyło się postawieniem zarzutu korupcji.
Więcej na ten temat - w "Dzienniku Gazecie Prawnej".
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/"Dziennik Gazeta Prawna"/kry/lm
Komentuje Łukasz Piechowiak, analityk Bankier.pl | |
|













Na myśli przychodzi anegdota o pewnym rosyjskim urzędniku za cara Mikołaja I, który pracował w komisji dyscyplinarnej i opiniującej prace innych urzędników. Nikt go nie lubił do momentu gdy prawidłowo i sprawiedliwie wykonywał swoje obowiązki. Zmartwiony tym, że nie ma przyjaciół wśród kolegów z pracy i niestety brakiem awansu, postanowił że będzie dla ludzi milszy. Z miejsca zaczął awansować, a liczba karanych urzędników zmniejszyła się parokrotnie.













































