
Źródło: Thinkstock
Wprowadzenie futbolowego „podatku Tobina” zaproponowała komisarz ds. sportu Androulla Vassiliou. Grecka urzędniczka jest zdania, że w piłce nożnej wciąż brak równowagi.
– Komisja Europejska w pełni uznaje prawo władz sportowych do ustanawiania zasad transferów, jednak nasza analiza wskazuje, że obecnie obowiązujące zasady nie zapewniają sprawiedliwej równowagi w piłce nożnej ani warunków umożliwiających chociażby częściowe wyrównanie szans w rozgrywkach ligowych lub pucharowych – powiedziała Vassiliou. – Potrzebujemy systemu transferowego, który będzie sprzyjał rozwojowi wszystkich klubów i młodych zawodników – dodała.
Środki pozyskane z podatku od opłat transferowych przekraczających pewną kwotę miałyby być przeznaczane na wsparcie mniejszych klubów. Przy ustalaniu progu, stawki i zakresu podatku swój głos miałyby FIFA, UEFA i same kluby.
Kluby już zarabiają
Komisja Europejska chce radykalnie zwiększyć redystrybucję środków od piłkarskich potentatów do klubów, które wychowują przyszłe gwiazdy. W obecnych realiach na wsparcie małych klubów trafia ok. 2% kwoty transferów. W ubiegłym letnim okresie transferowym do podziału było więc ok. 60 mln euro. Środków nie dostają jednak wszystkie kluby, a jedynie te, które wykształciły najdroższych zawodników.
![]() | » Real, Barça i Manchester wciąż na czele finansowej Ligi Mistrzów |
Dzięki ciągłym „podróżom” Zlatana Ibrahimovicia (grał w Szwecji, Holandii, Włoszech, Hiszpanii i Francji) kluby, które go wychowały – szwedzkie FBK Balkan i Malmo FF – wzbogaciły się łącznie o ponad 10 mln euro. Do tej kwoty należy oczywiście dodać kwoty, które kluby zainkasowały przy sprzedaży napastnika.
Byle nie do Monachium
Jeżeli tego lata sprawdzą się medialne doniesienia i Robert Lewandowski zmieni klub, to zarobić będą mogły jego poprzednie kluby: Varsovia, Legia Warszawa, Znicz Pruszków i Lech Poznań. Polski napastnik jest obecnie wyceniany na ok. 30 mln euro, więc przy ewentualnym transferze do podziału byłoby 1,5 mln euro. Warunek jest jeden – Lewandowski musiałby wyjechać z Niemiec. Coraz częściej zapowiadany przez media transfer do Bayernu Monachium nie przyniesie klubom, które wychowały „Lewego”, ani euro.
Gdyby Komisji Europejskiej udało się przeforsować projekt „podatku solidarnościowego”, polskie kluby zarobią nawet przy przeprowadzce ich wychowanka do stolicy Bawarii. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ FIFA i UEFA od lat alergicznie reagują na każdorazową ingerencję polityków w futbolowy biznes.
Michał Żuławiński
Bankier.pl





























































