REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Uczelnie łowią studentów na sztuczki marketingowe

2012-11-03 07:30
publikacja
2012-11-03 07:30
Wpisowe za darmo, 70 procent zniżki za pierwszy semestr - uczelnie stosują różne sztuczki marketingowe, aby zachęcić ludzi do studiowania w ich murach. W ten sposób reagują na problem niżu demograficznego, który odczuwają obecnie wszystkie szkoły wyższe. Prognozy mówią, że w związku z problemami demograficznymi wiele uczelni może sobie nie poradzić na rynku.

Jedna z teorii mówi, że niż demograficzny może doprowadzić do obniżenia jakości kształcenia. Szkoły będą brać coraz mniej pieniędzy za czesne, żeby przyszło jak najwięcej studentów, ale przez brak funduszy poziom nauczania będzie niższy. Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka powiedziała, że w związku z tym poprawiony zostanie system dozoru uczelni publicznych i niepublicznych. Trzeba się liczyć z sankcjami: zawieszeniem lub zamknięciem kierunku studiów czy nawet zamknięciem uczelni. Jest też pomysł, aby pociągać do odpowiedzialności - nawet materialnej - rektorów lub założycieli uczelni, w których wyraźnie widać, że szkoła przekształciła się w firmę produkującą dyplomy.

Kredyt studencki»Kredyt studencki krok po kroku – poradnik Bankier.pl

Fabryki bezrobotnych


Barbara Kudrycka powiedziała, że kilka lat temu uczelnie publiczne masowo otwierały nowe kierunki i przyjmowały coraz więcej studentów. Dlatego zostały wprowadzone limity, aby takie działania nie doprowadziły do zlikwidowania sektora prywatnego w szkolnictwie wyższym. Jednocześnie zmiany wprowadziły uzależnienie wysokości finansowania od dostępności naukowców dla studentów.

Minister Kudrycka popiera konsolidację uczelni - zarówno publicznych jak i niepublicznych - ale pod warunkiem, że wpływa to na jakość kształcenia poprzez polepszenie kadry czy warunków studiowania. Jej zdaniem dalekie miejsca polskich uczelni w międzynarodowych rankingach wynika m.in. z dużej segregacji systemu szkolnictwa wyższego. U nas są podziały na szkoły techniczne, medyczne, przyrodnicze czy ekonomiczne. Zdaniem pani minister konsolidacja mogłaby wpłynąć na poprawę pozycji w rankingach.

Barbara Kudrycka uważa, że mimo finansowania z pieniędzy publicznych, również uczelnie publiczne znacząco odczuły niż demograficzny. To dlatego, że bardzo spadła u nich liczba studentów na studiach niestacjonarnych. Dlatego uczelnie zaczęły szukać innych form finansowania, chociażby poprzez lepszą współpracę z pracodawcami. Zdaniem pani minister metodą na poprawienie wszystkich uczelni może być zapraszanie studentów z zagranicy. Szczególnie atrakcyjni możemy być dla młodych ludzi ze wschodu. Polska jest już w Unii Europejskiej, a do tego koszty studiowania nie są u nas tak wysokie jak w Wielkiej Brytanii czy Niemczech.

Konta studenckie»Studenckie konta wcale nie najlepsze dla studentów
Nie ma szans na to, żeby uczelnie niepubliczne mogły liczyć na takie samo wsparcie z publicznych pieniędzy co uczelnie publiczne. W budżecie nie ma na to pieniędzy. Minister Kudrycka powiedziała, że na taką pomoc mogą liczyć tylko najlepsze szkoły prywatne, które najbardziej inwestowały w swoją kadrę, infrastrukturę i jakość kształcenia. Stąd pomoc dla uczelni niepublicznych, które prowadzą studia doktoranckie i mają uprawnienia do nadawania tytułu doktora stopnia doktora habilitowanego.

Dodatkowo Barbara Kudrycka zaznaczyła, że uczelnie niepubliczne mogą startować do różnych konkursów na finansowanie różnych projektów na takich samych zasadach jak uczelnie publiczne.

Podyplomówki sposobem na niż?


Studia podyplomowe sposobem na niż demograficzny na uczelniach - uważają pracodawcy. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan zwraca uwagę, że obecna sytuacja na rynku wymusza na współczesnych pracownikach konieczność ciągłego podnoszenia kwalifikacji.

Kierunki zamawiane»Nawet 1000 złotych miesięcznie za studia na kierunku zamawianym
Monika Zakrzewska z Lewiatana zwraca uwagę, że studia podyplomowe są rozwiązaniem dla koncepcji lifelong learning. Badania pokazują, że średnio siedem razy w życiu będziemy zmieniać pracę, a czasami wiąże się to ze zmianą zawodu.

Zdaniem Lewiatana dorośli zwiększający lub zmieniający swoje kwalifikacje będą lekiem na problemy demograficzne uczelni. Monika Zakrzewska dodaje, że obowiązek zmiany zawodu lub kwalifikacji może również dotyczyć wykładowców czy pracowników uczelni, które w najbliższym czasie nie poradzą sobie na rynku edukacyjnym właśnie z powodu niżu demograficznego.

Coraz częściej słychać opinie, że liczne szkoły wyższe w Polsce wykształciły zbyt wielu magistrów. Monika Zakrzewska zwraca jednak uwagę, że ludzie z wyższym wykształceniem nadal lepiej radzą sobie na rynku pracy. Badania pokazują, że co czwarty młody człowiek jest bezrobotny. Jeśli jednak popatrzymy na wykształcenie to bez zatrudnienia pozostaje jedynie co jedenasty młody magister. Druga sprawa, że ludzie lepiej wykształcenie szybciej się uczą i łatwiej jest im zmienić kwalifikacje.

Nie wszystkie uczelnie przetrwają


Eksperci przewidują, że nie wszystkie szkoły to przetrwają, więc trzeba reagować. Akademia Vistula zareagowała na niż demograficzny łącząc się z pięcioma innymi uczelniami. Rektor uczelni Krzysztof Rybiński powiedział, że dzięki temu grupa kształci w 22 kierunkach, a wcześniej Vistula miała tylko kilka kierunków. Pojawiły się też studia doktoranckie, a studenci mają teraz większy dostęp do kadry naukowej i większe zaplecze naukowe. Rybiński tłumaczy też, że takie połączenie pozwoliło na znaczące ograniczenie kosztów. Chodzi chociażby o zmniejszenie kosztów administracyjnych związanych na przykład z utrzymywanie osobnych dziekanatów. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przeznaczyć na rozwój szkoły.

Rybiński tłumaczył, że to uczelnie same zgłaszały się do Vistuli, gdyż na rynku rozeszła się wieść, że Akademia konsoliduje rynek. Dodał przy tym, że do grupy nie wchodzą wszystkie szkoły, które się zgłosiły. Ich profil musiał odpowiadać modelowi biznesowemu prowadzonemu przez Vistulę.

Vistula jeszcze trzy lata temu była w czwartej dziesiątce uczelni niepublicznych w Polsce. W zeszłym roku awansowała już na trzynastą pozycję. Krzysztof Rybiński podejrzewa, że w najnowszym rankingu jego szkoła będzie już w pierwszej dziesiątce i dodaje, że to efekt mądrego zarządzania placówką.

Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych nie obawia się niżu demograficznego. Podczas ostatniej rekrutacji odnotowała pięcioprocentowy wzrost liczby kandydatów. Kanclerz uczelni Barbara Nowacka powiedziała, że ich sposobem na niż demograficzny jest jakość kształcenia. Kluczem jest zadowolenie pracodawców z absolwenta, a jeżeli absolwent jest zadowolony ze swojej pracy, to potem szkołę poleci swoim młodszym kolegom.

Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych była na trzecim miejscu rankingu uczelni niepublicznych przygotowanym przez pismo "Perspektywy".

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Kamil Szwarbuła/sk

Źródło:IAR
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~buhaha
wpisowe hehe dobre sobie 270 zł :D za darmo :D:D
studia 4500 :D:D: promocja :D:D

ten dowcip mi przypomina żarty NIKONA którY daJE MEGA OBNIŻKI na zakup lustrzanki za 10tysięcy dodając grip (pojemnik na dodatkową baterię ) gratis - koszt gripu 150zł :D:D:

mega promocja :D

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki