Administracja prezydenta Trumpa rozważa podwyżkę zaplanowanych i ogłoszonych wcześniej ceł, które mają objąć 200 mld dol. importu z Chin - donoszą amerykańskie media.


[Aktualizacja] W środę wieczorem polskiego czasu rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders potwierdziła doniesienia medialne, ale podkreśliła, że wciąż nie zapadła ostateczna decyzja w tej sprawie.
Nowe taryfy mają wynieść nie 10 proc., jak ogłoszono przed trzema tygodniami, a 25 proc., czyli tyle samo, ile w przypadku ceł nałożonych na początku lipca na 34 mld dol. importu z Chin. Wśród ponad 6000 towarów objętych cłami mają się znaleźć m.in.: urządzenia bezprzewodowe, podzespoły komputerowe, elementy monitorów i telewizorów, części samochodowe, metale ziem rzadkich, produkty metalowe, rowery, jedzenie i napoje, meble, odkurzacze, lampy, niektóre artykuły odzieżowe, tkaniny czy torby, a nawet ponadstuletnie antyki, rękawice baseballowe i przedmioty kolekcjonerskie. Taryfy wejdą w życie najszybciej w ostatnim dniu sierpnia lub we wrześniu.
Podwyżka ceł może być odpowiedzią Amerykanów na gwałtowne osłabienie chińskiej waluty w ostatnich tygodniach. Od połowy czerwca kurs USD/CNY wzrósł z poziomu 6,4 do ponad 6,8, czyli o niemal 7 proc. Tak silna deprecjacja juana w istotnej części zrekompensowałaby przedsiębiorstwom eksportującym towary z Chin do USA negatywne skutki 10-proc. ceł wprowadzonych przez USA. W przypadku nałożenia taryf w wysokości 25-proc. "uśmierzający" efekt osłabienia renminbi nie byłby już tak wyraźny.
W najbliższych dniach można się również spodziewać decyzji o objęciu taryfami kolejnych 16 mld dol. importu. Proces konsultacji publicznych w tej sprawie zakończył się bowiem wczoraj. Donald Trump zdążył już także zagrozić, że dodatkowe cła zostaną nałożone na cały import z Państwa Środka.
Równocześnie trwają nieoficjalne próby powrotu do rozmów. Wczoraj rynki obiegła informacja, że nieoficjalne konsultacje prowadzą sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin oraz wicepremier Chin Liu He. Plotka o podwyżce ceł może być więc kolejnym pomysłem Amerykanów na osiągnięcie przewagi w pokerowo-handlowej licytacji z Chińczykami. Ministerstwo Spraw Zagranicznych ChRL poinformowało dziś rano polskiego czasu, że presja USA nie zadziała, a jeśli Stany Zjednoczone podejmą kolejne kroki przeciw Chinom, Pekin odpowie retorsjami.

Nerwowość po dzisiejszych doniesieniach, ale także marnym odczycie PMI, sygnalizującym spowolnienie w gospodarce, widać było na parkietach za Murem. Indeks szerokiego rynku giełdy w Szanghaju zakończył sesję 1,8 proc. pod kreską, a zrzeszający największe spółki notowane w Szanghaju i Shenzhen CSI300 był 2 proc. na minusie.
Maciej Kalwasiński































































