Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego pokazały zwrot społeczeństw w kierunku partii krytykujących obecny model gospodarczy. Jednak to tylko pozorny zwrot w kierunku wolnego rynku.
Po nadejściu kryzysu finansów publicznych zbyt wiele mówiono o niedoskonałościach euro, a zdecydowanie za mało czasu poświęcono na poszukiwanie zasadniczych źródeł gospodarczego kataklizmu. Skupienie uwagi na konieczności naprawy wspólnej waluty (lub nawet jej demontażu) przez polityków, ekonomistów oraz media odwróciło uwagę od prawdziwego źródła obecnych problemów, którym jest socjaldemokratyczne państwo opiekuńcze.
To właśnie model wzrostu gospodarczego finansowanego długiem publicznym był najważniejszym mechanizmem odpowiadającym za kryzysy bankowe i załamanie finansów publicznych w ostatnich latach. Realizacja obietnic złożonych przez polityków była możliwa jedynie poprzez zadłużenie społeczeństw, które zostały uwiedzione populistycznymi hasłami o wcześniejszych emeryturach i ochronie pracowników.
Zgubne podejście do polityki gospodarczej było konieczne, aby realizować ideę państwa opiekuńczego, której fundamenty nawet mimo rekordowego bezrobocia nie zostały naruszone. Dzisiaj, zamiast poszukiwać sposobów na obniżenie podatków dla firm i zmniejszenie kosztów pracy, europejscy politycy dyskutują o konieczności likwidacji rajów podatkowych i wprowadzenia jednej płacy minimalnej w całej Unii Europejskiej.

To pokazuje całkowite niezrozumienie sytuacji ekonomicznej przez rządzących Europą. Trochę inaczej jest ze społeczeństwem, które dostrzegło konieczność zmian. Niemniej ostatnie wybory – mimo kilku pozytywnych przebłysków – tylko pozornie są krokiem we właściwą stronę.
Przeciwko integracji
Dewastowanie gospodarki przez regulacje i walkę ze zmianami klimatu wymusiło konieczność radykalnej zmiany w podejściu do polityki gospodarczej. Jednak zwrot, jaki obecnie się dokonuje, nie jest marszem w kierunku wolnego rynku, tylko krokiem w kierunku innej formy socjalizmu.
Obecny model Unii Europejskiej musi zostać zmieniony, aby druga co do wielkości światowa gospodarka zdołała utrzymać swoją pozycję poprzez odpowiedź na dynamicznie rosnący potencjał krajów azjatyckich i południowoamerykańskich, a już w niedalekiej przyszłości afrykańskich. Niechęć do obcokrajowców zabierających miejsca pracy czy nawoływanie do wystąpienia z unijnych struktur i zapowiedzi przywrócenia ceł nie mają nic wspólnego z wolnym rynkiem. Jest to nawoływanie do socjalistycznych rozwiązań, z tym że ludzie różnicowani są pod względem przynależności narodowej. To nie jest właściwa odpowiedź na dzisiejsze wyzwania.
UE trzeba odzyskać, a nie zniszczyć
Sukces partii niechętnych obcokrajowcom we Francji czy Wielkiej Brytanii to krok w kierunku roztrwonienia powojennych osiągnięć europejskiej integracji. Propozycje tych partii polegają jedynie na zawężeniu zakresu beneficjentów zasiłków poprzez udzielanie ich odpowiednio tylko rodowitym Francuzom i Brytyjczykom.
Natomiast istotą sprawy i najważniejszym balastem dla gospodarki są właśnie różnorakie świadczenia społeczne, a nie kolor skóry czy narodowość ich ewentualnego beneficjenta. Ograniczenie rozdawnictwa publicznych pieniędzy do „prawdziwych obywateli” danego kraju nie zlikwiduje negatywnego wpływu zasiłków na społeczeństwo i gospodarkę. Co więcej, takie rozwiązanie podsyca wzajemną nieufność i wrogość między ludźmi.
Unia Europejska stworzyła gospodarczą infrastrukturę, która otwiera społeczeństwom Starego Kontynentu drogę do olbrzymich możliwości rozwoju. Dzisiaj ta infrastruktura jest obciążona niepotrzebnym balastem regulacji, lecz propozycja jej demontażu – z jaką idzie wiele partii, które odniosły sukces w ostatnich wyborach – jest fatalnym rozwiązaniem.
Nie podlega dyskusji, że Unia Europejska potrzebuje rewolucyjnych zmian. Jednak zniszczenie osiągnięć powojennej integracji cofnie Europę do czasu gospodarczego nacjonalizmu, który nie tylko jest nieefektywny, lecz w dodatku ze swojej istotny tworzy niezdrową rywalizację między narodami w miejscach, gdzie powinna być tylko współpraca.
Od politycznych elit należy oczekiwać propozycji, które przybliżą nas do wolnego rynku – najważniejszego i najskuteczniejszego elementu europejskiej integracji. Niestety oferta radykałów to nic innego jak zawoalowana forma socjalizm, który co do istoty jest identyczny z tym, co mamy dzisiaj w Europie.
Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl






























































