REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tygodniowa analiza rynku pieniężnego i walutowego

Jacek Maliszewski2000-12-31 16:30
publikacja
2000-12-31 16:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Tygodniowa analiza rynku pienieznego i walutowego

Koniec miesiąca, koniec roku, koniec wieku i koniec tysiąclecia. I to wszystko już dziś. Myślę ze przy takiej koniunkcji końców warto spojrzeć na rynek walutowy i pieniężny w dłuższym horyzoncie czasu. Właściwie jest to jedyna okazja, by pokazać Państwu jak wyglądają trendu na rynkach w bardzo długim okresie oraz co na podstawie tych trendów możemy wywnioskować. Nie będę tak szczegółowo przewidywać przyszłe zdarzenia, jak to zrobili analitycy Parkietu w ostatnim tego rocznym wydaniu (niektóre artykuły mówiły wręcz w którym dniu przyszłego roku nastąpi jaka korekta, kiedy się skończy i tak dalej i tak dalej). Dodatkowo z góry uprzedzam, że komentarz będzie krótki, za to z wieloma wykresami, których być może nie wszyscy znają. No to zaczynamy, bo czasu mało a za parę godzin Nowy Rok ;-)

RYNEK WALUTOWY W POLSCE (FOREKS)

Zacznijmy od koszyka walut zbudowanego po połowie z dolara i euro. Kiedyś, zanim jeszcze całkowicie upłynniono złotego koszyk walut wyglądał inaczej (45% dolar, 40% marka i po 5% funt brytyjski, frank francuski oraz frank szwajcarski; po wprowadzeniu waluty euro 55% dolar i 45% euro). Jednak w dniu 12 kwietnia 2000 zrezygnowano z pełzającej dewaluacji złotego i od tego momentu pojęcie "koszyk walutowy" oficjalnie nie jest stosowany. Ja pozwoliłem sobie jednak na stworzenie takiego koszyka na własne potrzeby, gdyż lepiej on odzwierciedla zmiany naszej polskiej waluty względem szerokiego rynku. Patrząc na wykres1 możemy zauważyć, że wcześniej ryzyko walutowe w Polsce praktycznie nie istniało. Pierwsze problemy pojawiły się z chwilą poszerzenia pasma wahań kursu , a jego apogeum przypadło na okres upłynnienia złotego. Mimo to widzimy, że kurs waluty naszej systematycznie (w długim okresie) traci na wartości wobec koszyka. Spójrzmy teraz na wykres zbudowany z danych kwartalnych . Bardzo lubię wykresy kwartalne, gdyż idealnie pokazują trendy na rynkach walutowych. Kończący rok 2000 kwartał zakończył się właśnie na linii takiego trendu wzrostowego. Myślę, że od razu tej linii nie pokona rynek tak z marszu. To może dać jakiś wzrost walut na początku przyszłego roku. I tutaj zapewne jestem jedynym, który oczekuje lekkiego osłabienia naszej waluty... Podobnie to wygląda na wykresie dla danych miesięcznych

w krótszym oraz dłuższym okresie. A tutaj można spojrzeć na ostatni fragment wykresu kwartalnego w powiększeniu wykres2 . Co ciekawe rok 2000 był pierwszym rokiem, kiedy to kurs koszyka walutowego był na koniec roku niższy niż na początku, o czym świadczy wykres dla danych rocznych .

Cóż wobec tego można powiedzieć? Sądzę, że jednak kurs koszyka nie spadnie dużo poniżej poziomu 4 złotych w przyszłym roku. Pamiętajmy, że nadal mamy dużo wyższą inflację w Polsce niż w krajach strefy euro oraz USA. Bądźmy realistami. Obecne umacnianie się złotego jest spowodowane wyłącznie wysokimi stopami procentowymi u nas a nie siła naszej gospodarki. Nie chcę tutaj zaklinać rynku, ale sądzę, że otrzeźwienie przyjdzie szybciej niż się wszyscy spodziewają.

Wakacje na giełdzie

Zapytacie "no dobra, a co z kursem euro i dolara do złotego". Kurs tych walut względem złotego będzie wynikać z kursu całego koszyka oraz zmian na rynku euro/dolar. A o rynku euro/dolar napisze w dalszej części komentarza.

RYNEK WALUTOWY NA ŚWIECIE

Zacznijmy od najbardziej płynnego rynku jakim jest obecnie rynek EUR/USD (wcześniej najbardziej płynnym rynkiem był rynek DEM/USD). Spójrzmy na wykres z długiego okresu dla danych rocznych Pomimo udanej końcówki roku 2000, kurs euro był jednak niższy na koniec niż na początku roku. Jednak jestem zdania, że rok 2001 będzie rokiem "zielonej świeczki" na wykresie. Warto zwrócić uwagę na zbudowaną w latach 90-tych formacje RGR Jeżeli teraz czekałaby nas korekta w górę, to być może dojdziemy nawet do poziomu 1,1 dolara za euro... Niewiarygodne? Niedawno niewiarygodnym był spadek kursu euro poniżej 1 dolara...

Wracając do wykresu na danych rocznych, to kto wie, czy nie buduje się obecnie jeszcze większa formacja RGR w skali dziesięcioleci. No ale to już futurologia.

Zobaczmy teraz jak wygląda rynek USD/JPY. O słabości gospodarki Japonii powiedziano już wiele. Faktycznie chyba jesteśmy świadkiem jakiś długoterminowej zmiany trendu na rynku usd/jpy. Na wykresie dla danych kwartalnych można zauważyć dwie formacje RGR. Pierwsza z nich w latach 80-tych zapoczątkowała silne umocnienie się waluty japońskiej wobec euro. Obecna może doprowadzić do równie mocnego osłabienia jena. Decydujące znaczenie będzie miało pokonanie poziomu 115 jenów za dolara, gdyż tam znajduje się linia trendu spadkowego (patrz wykres3 ). Myślę, iż faktycznie jen będzie tracić na wartości. Nic już właściwie nie powinno przyciągać kapitału do tego kraju. Stopy procentowe w tym kraju mogą już jedynie rosnąć (rosnąć, gdyż nie mogą spaść poniżej obecnego poziomu bliskiego ZERA). A to oznacza spadek cen papierów o stałej stopie procentowej, które do tej pory były jedynym magnesem.

Skoro jen ma osłabnąć wobec dolara, a ten wobec euro, to jakiż spadek musi się dokonać na rynku eur/jen?? Sadzę, że olbrzymi. Jeżeli spojrzymy na wykres dla danych kwartalnych to możemy zauważyć możliwy wzrost nawet do poziomy 150 jenów za euro. Na przeszkodzie po drodze sanie jeszcze poziom 120 jenów (opadająca linia trendu). Ktoś zapewne powie, czy nie przesadzam z tą analizą wykresów, że powinienem się skoncentrować na makroekonomii. Myślę, że skoro w przypadku rynku akcji wykresy odzwierciedlają wszystko, co się dzieje z dana firmą, to jeszcze silniej to jest widoczne na rynkach walutowych. Zresztą gdy jeszcze pracowałem w banku i miałem codzienny kontakt z dealerami walutowymi, zauważyłem, że większość decyzji podejmowali oni w oparciu o właśnie takie linie trendu. Ci ciekawe gdybym chciał się rozpisał na temat makroekonomicznych aspektów, to doszedłbym do tego samego wniosku. Nie chcę jednak zanudzać, gdyż myślami wszyscy już są na zabawach Sylwestrowych. Spróbuje skoncentrować się na danych makroekonomicznych po Nowym Roku. Warto jeszcze spojrzeć na wykres kursu EUR/JPY dla danych rocznych

Cóż można powiedzieć na podstawie tych wszystkich informacji? Rok przyszły będzie rokiem, podczas którego zachodzić będą duże zmiany kursów na głównych rykach walutowych świata. Taki okres nigdy w historii nie był dobrym okresem dla gospodarki światowej. Od nowa trzeba zacząć myśleć nad strategiami inwestycyjnymi w długim okresie. Może jednak rok 2001 zaprzeczy takiej tradycji. Oby...

RYNEK PIENIĘŻNY W POLSCE

Rok 2000 był drugim z rzędu rokiem wzrostu stóp procentowych w Polsce. Patrząc na wykresy średnio miesięczne (średnia arytmetyczna ze wszystkich notowań w danym miesiącu) stawek WIBOR możemy zauważyć, że systematycznie od dwóch lat oprocentowanie pożyczek jedno i sześciomiesięcznych na rynku międzybankowym rosło. Ciekawym okresem był styczeń-sierpień 1999, kiedy to średnia miesięczna z WIBOR 1M była prawie cały czas na tym samym poziomie. Zapoczątkowana w grudniu 2000 tendencja spadku oprocentowania na rynku międzybankowym może ulec przedłużeniu w pierwszych miesiącach roku 2001. Potwierdzeniem takiego oczekiwania rynku są wyliczane przeze mnie prognozy oparte o krzywe dochodowości, które prezentuje co dzień. Uważam, że najlepszym hitem w roku przyszłym jeżeli chodzi o oszczędzanie, będą obligacje o stałej stopie procentowej. Właśnie 2 stycznia rozpocznie się sprzedaż takich obligacji na rynku pierwotnym. Niestety obligacji tych nie będzie można sprzedać na giełdzie :( No ale są też i na giełdzie notowane obligacje stało procentowe z tym, ze obecnie ich rentowność nie jest już tak atrakcyjna. Rynek zdążył już zdyskontować obniżkę stóp procentowych i wywindował ceny takich obligacji do wysokich poziomów. Moimi ulubionymi obligacjami, w które lokuję część pieniędzy zarobionych na rynku terminowym (futures na indeks WIG20) są obligacje trzyletnie o zmiennej stopie procentowej. Polecam je gorąco osobom pragnącym mieć taką rezerwę w odwodzie. Nie polecam zdecydowanie brania kredytów nominowanych w walutach obcych. Idealnym okresem na branie takich kredytów był początek roku 2000. Obecnie za otrzymane środki uzyskamy mało złotówek, a w przyszłości grozi nam wzrost rat kapitałowo odsetkowych wynikających z osłabienia złotego. Nie warto też według mnie brać kredytów złotowych na stała stopę procentową. Stopy w Polsce dość znacznie spadną w moich przewidywaniach. Lepiej więc wziąć kredyt na zmienną stopę procentowa, by w przyszłości spłaca coraz mniej wraz z obniżka procentowania.

RYNEK PIWENIĘŻNY NA ŚWIECIE

Ostatnim segmentem, który chciałbym omówić jest rynek oprocentowania pożyczek w USA. Na temat innych rynków opowiem w najbliższej przyszłości. Dziś zobaczmy jedynie jak wygląda rentowność obligacji 30-letnich w USA. Są to obligacje, których rentowność najlepiej odzwierciedla oczekiwania rynku co do kierunku ruchu stóp procentowych w długim okresie. Gdy spojrzymy na wykres obrazujący rentowność tych obligacji w długim horyzoncie czasu, to zauważymy, że trend jest spadkowy już od lat 80-tyc, kiedy to rentowność przekraczała 15% w skali roku. Tak proszę Państwa jeszcze nie tak dawno temu stopy procentowe w USA były na tak wysokim poziomie. Stawki LIBOR przekraczały przez kilka kolejnych lat poziom 20%. Niech to da do myślenia. FED naprawdę musie bardzo ostrożnie podejmować decyzje o obniżce czy podwyżce stóp procentowych, aby nie dopuścić do powrotu tak wysokich stóp. Bardzo gorącym okresem był początek 2000 roku, kiedy to rentowność obligacji 30 letnich mogła wybić się powyżej spadającej linii trendu. Myślę, że lawina mogłaby się potoczyć, gdyby nie powrót cen powyżej linii trendu wzrostowego, a co za tym idzie powrót rentowności obligacji poniżej trendu spadkowego. Dziś znajdujemy się w środku widocznego na wykresie pasma i sądzę, iż możliwy jest spadek rentowności tych obligacji nawet do 4,5%. , że w niedalekiej przyszłości. Oczywiście wiązałoby się to z koniecznością kilkukrotnych obniżek stóp procentowych dokonanych przez FED. No cóż wszystko zamyka się w jedną całość. Spadek stóp w USA spowoduje odpływ kapitału spekulacyjnego z tego kraju do europy. To pociągnie za sobą osłabienie dolara. Rynki walutowe i pieniężne są ściśle ze sobą powiązane. Myślę, że powinienem zakończyć już ten przydługi komentarz ;-)

Wszystkim moim czytelnikom życzę szampańskiej zabawy. (JM)

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki