Premier Donald Tusk poinformował w sobotę, że poprosi prezydenta Bronisława Komorowskiego o zorganizowanie na początku 2014 r. nowego okrągłego stołu. Według Tuska Polska potrzebuje ponadpartyjnego porozumienia ws. polityki wschodniej oraz wspólnych kandydatów do instytucji UE.
"Zwrócę się do prezydenta Bronisława Komorowskiego, aby na początku roku 2014, a więc 25-lecia okrągłego stołu, poprosił liderów wszystkich najważniejszych partii politycznych w Polsce, aby skorzystali z zaproszenia do nowego okrągłego stołu po to, żeby zacząć rozmowę" - powiedział Tusk na sobotniej Radzie Krajowej PO.
"Jeśli na Ukrainie możliwa była tak próba, to na miłość Boga dlaczego w Polsce nie można przy jednym stole powiedzieć sobie: +dzień dobry+ porozmawiajmy o kilku polskich sprawach" - zaznaczył Tusk.
Premier nawiązał w ten sposób do piątkowych rozmów ukraińskich władz - prezydenta Wiktora Janukowycza i premiera Mykoły Azarowa - oraz m.in. przedstawicieli opozycji w tym lidera UDAR-u Witalija Kliczko, Arsenija Jaceniuka z partii Batkiwszczyna oraz Ołeha Tiahnyboka z partii Swoboda.
"Nie chodzi o to, by zbawiać nas wszystkich od emocji i nienawiści, bo pewnie jednorazowym aktem tego nie zrobimy, ale warto porozmawiać wspólnie ze wszystkimi choćby o dwóch sprawach" - mówił szef PO.
Pierwsza z nich - mówił - to Ukraina i szerzej polska polityka wschodnia. Jak podkreślił, konsensus w tych kwestiach jest warunkiem absolutnie niezbędnym do tego, by Polska odnosiła sukcesy na tym polu. "W sprawie Ukrainy, Białorusi, Rosji Polacy i Polska muszą mówić jednym głosem; dyskutujmy, spierajmy się, ale musimy prowadzić jedną politykę" - podkreślił.
Drugą kwestią, która powinna być - zdaniem Tuska - przedmiotem porozumienia różnych opcji politycznych i mogłaby być przedyskutowana właśnie przy zorganizowanym przez prezydenta okrągłym stole, jest porozumienie w sprawie polskich kandydatów na najważniejsze stanowiska w instytucjach Unii Europejskiej, które będą na nowo obsadzane po majowych wyborach do PE.
Tusk podkreślił, że "aby ugrać interes narodowy w Europie, trzeba tam być naprawdę bardzo szanowanym, poważanym i uczestniczącym graczem". "Dlatego jest rzeczą tak ważną, abyśmy tu w Polsce poszukali naszych kandydatów do najważniejszych instytucji europejskich, którzy będą rozumieli interesy Europy Wschodniej i Środkowej oraz Polski jako regionalnego patrona i lidera tych ambicji regionalnych Europy Środkowo-Wschodniej, państw spoza strefy euro" - podkreślił premier.
Jak dodał, w samej PO jest w stanie wskazać pięciu kandydatów "co najmniej nie gorszych jak Martin Schulz na najwyższe urzędy europejskie". Nawiązał w ten sposób do zapowiedzi SLD rekomendowania Schulza jako kandydata europejskiej lewicy na przewodniczącego Komisji Europejskiej w następnej kadencji KE obejmującej lata 2014-2019. (PAP)
mzk/ son/
































































