Prawie co trzeci Polak, który spędzi w tym roku wakacje za granicą z biurem podróży, wybierze Turcję; popularności kraju nie zmniejszyło tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi - informuje w piątek "Rzeczpospolita".


Jak podaje gazeta, popyt na wyjazdy do Turcji wciąż rośnie mimo kataklizmu w południowej części kraju.
Najgorszy kataklizm w tej części świata od lat
Liczba ofiar śmiertelnych katastrofalnego trzęsienia ziemi, które w poniedziałek dotknęło południowo-wschodnią Turcję i północną Syrię, przekroczyła 20 tys. Cały czas trwa akcja ratunkowa, spod gruzów nadal wydobywani są żywi.
Skutkami kataklizmu może być dotknięte nawet 23 mln ludzi - oceniła Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). W samej Turcji to 13 mln osób - powiadomił prezydent tego kraju Recep Tayyip Erdogan.
Trzęsienie ziemi w Turcji, które zniszczyło tysiące budynków w pasie rozciągającym się na 330 km - od syryjskiego miasta Hama do tureckiego Diyarbakir - miało miejsce w poniedziałek o godz. 2.17 czasu polskiego. Epicentrum wstrząsów o magnitudzie 7,8 znajdowało się w tureckiej prowincji Kahramanmaras, na północy zachód od miasta Gaziantep. Również w poniedziałek, o godz. 11.24 czasu polskiego, miało miejsce drugie trzęsienie ziemi, którego epicentrum znajdowało się kilkadziesiąt kilometrów na północ od pierwszego. Jego magnituda wynosiła 7,5 - podała Służba Geologiczna Stanów Zjednoczonych (USGS). Agencja AFAD informowała o ponad 700 wstrząsach wtórnych.

A świat planuje wakacje w Turcji...
"Do Turcji jest względnie blisko, odpowiada nam tamtejsza kuchnia, morze jest czyste i ciepłe, a miejscowa waluta tak słaba, że można tam zrobić świetne zakupy. Za pamiątki, zwiedzanie czy inne przyjemności też zapłacimy znacznie mniej niż np. w Hiszpanii, Włoszech, czy Grecji. W biurach podróży niewielu klientów pyta, czy w Turcji jest bezpiecznie. Raczej obawiają się, że polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych +zakaże+ wyjazdów rekreacyjnych do tego kraju. Na razie MSZ, podobnie jak np. brytyjskie Foreign Office, zaleca +ostrożność+. O +zakazach+ nie ma mowy" - pisze "Rz".
Gazeta podaje, że jak wynika z analizy platformy rezerwacyjnej Travelplanet. pl, tylko w poniedziałek, 6 lutego, kiedy dotarły informacje o kataklizmie w południowej Turcji, liczba wykupionych wycieczek na sezon letni, czyli do 30 września 2023 roku, zaczęła spadać. "Od tego czasu popyt na wyjazdy do Turcji znów rośnie.
Dużą rolę w tym odgrywa geografia. Tragedia, której epicentrum było w mieście Gaziantep, wydarzyła się o setki kilometrów od Bodrum (1200 km), Stambułu (1140 km) i Antalyi (960 km) oraz Kapadocji (350 km), dokąd najczęściej jeżdżą turyści, także z Polski" - zaznacza.
Według "Rz" w biurach podróży nie ma odwołań rezerwacji i nie staniały nawet last minute na koniec tego tygodnia, a przecież wtedy zimową przerwę zaczyna ostatnia grupa uczniów, m.in. z mazowieckiego. "Rośnie natomiast liczba rezerwacji na lato. Co więcej, ceny na przykład na wakacje w sierpniu rosną z dnia na dzień i dostępnych miejsc jest coraz mniej. Biura podróży gimnastykują się, żeby pokazać jak najniższe wartości, więc np. reklamowana kwota, jaką rok temu płaciliśmy za 14 dni, teraz wystarcza na pobyt o pięć dni krótszy" - czytamy w dzienniku.
Czy to moralne? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Turcja będzie dźwigać się z tego kataklizmu jeszcze przez wiele miesięcy i lat. Turystyka może jej w tym pomóc.
wni/ mmu/



























































