Każdy choć raz skorzystał z trybu incognito, ale jak się okazało, wcale nie jest taki prywatny, jak można było myśleć. Google chce usunąć lukę w przeglądarce Chrome, która pozwala stronom rozpoznać, kiedy korzystamy z tego trybu.
Korzystając z trybu incognito, wcale nie musimy przeglądać jakichś niedozwolonych treści. Ile razy zdarzyło się, że oglądając jakiś produkt w internecie, później przez wiele miesięcy pojawiały nam się jego lub podobnych reklamy na każdej ze stron, na którą wchodziliśmy. Nie oszukujmy się, potrafi być to dość irytujące.
I tu powinien pomagać nam właśnie tryb incognito. Jednak, jak się okazuje, w Chromie i Operze nie jest on taki prywatny, jak wskazuje na to nazwa. Problemem jest luka w API SileSystem - w momencie, kiedy interfejs jest wyłączony i witryny nie mają do niego dostępny, można stwierdzić, że użytkownik korzysta z trybu prywatnego.
Jak podaje portal spidersweb.pl, właściciele stron internetowych "każą" użytkowników korzystających z trybu incognito. I tak na przykład MIT Technology Reivew blokuje swoje artykuły, jeśli wejdzie się na ich stronę właśnie za pomocą trybu prywatnego. W końcu trudniej wtedy na nas zarobić, gdy nie można śledzić nas za pomocą cookies.
Wersja poprawiona ma pojawić się eksperymentalnie w Chrome 74, a jeśli testy przyniosą zadowalające efekty, trafi ona na stałe do Chrome 76.

DU






























































