REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zatrzymania protestujących na Białorusi. Milicja użyła granatów hukowych

2020-11-15 11:43, akt.2020-11-16 06:11
publikacja
2020-11-15 11:43
aktualizacja
2020-11-16 06:11
Dodaj Bankier.pl w Google

Podczas niedzielnych akcji protestacyjnych na Białorusi zatrzymanych zostało ponad 1100 osób, w tym wielu dziennikarzy - poinformowało w nocy z niedzieli na poniedziałek centrum praw człowieka Wiasna, aktualizując listę zatrzymanych.

Zatrzymania protestujących na Białorusi. Milicja użyła granatów hukowych
Zatrzymania protestujących na Białorusi. Milicja użyła granatów hukowych
/ Reuters

Akcje odbyły się pod hasłem "Wychodzę". To odniesienie do ostatnich słów, jakie napisał na czacie Raman Bandarenka, pobity na śmierć 31-latek. W wielu miastach tworzone są miejsca upamiętniające mężczyznę, na które ludzie przynoszą znicze i kwiaty.

Znaczna większość osób została zatrzymana w Mińsku, ale zatrzymania przeprowadzono też w innych miastach, np. w Bobrujsku, Nowogródku, Witebsku, Homlu, Swietłahorsku, Grodnie, Mołodecznie.

Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAŻ) podało, że zatrzymano tego dnia 21 dziennikarzy: w Mińsku, Witebsku, Grodnie, Pińsku. Część z nich została już zwolniona.

Portal Nasza Niwa przekazał, że wśród zatrzymanych są dwie dziennikarki pracujące dla Biełsatu: Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, które prowadziły relację z tzw. Placu Przemian, gdzie w środę wieczorem zamaskowani mężczyźni pobili Bandarenkę.

Zgromadzonych na tym placu zatrzymano, niektórych przy użyciu brutalnej siły. Plakaty i kwiaty usunięto z miejsca pamięci. Tut.by poinformował o przeszukaniach w pobliskich budynkach. W mediach pojawiło się też nagranie, na którym widać, jak funkcjonariusze biją ludzi i dokonują zatrzymań przy sklepowych kasach.

Media poinformowały o użyciu przez milicję gazu łzawiącego, granatów hukowych i broni gładkolufowej wobec demonstrujących. Rzeczniczka MSW Wolha Czemadanawa potwierdziła wykorzystanie środków specjalnych i zaznaczyła, że szczegóły zostaną podane w poniedziałek.

Opozycyjna Rada Koordynacyjna odniosła się w Telegramie do niedzielnych wydarzeń. "Przemoc OMON-u i milicji dzisiaj sięgnęła granic. Ludzie, którzy powinni nas ochraniać, wdzierają się na klatki schodowe, do sklepów, aptek" - napisała. Próbują zakazać nam wspominać zmarłych, a przemoc to jedyna broń, która im została wobec naszych kwiatów" - dodała.

Na Białorusi od 9 sierpnia trwają akcje protestacyjne, których uczestnicy domagają się odejścia Alaksandra Łukaszenki i rozpisania nowych, uczciwych wyborów. (PAP)

sp/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
plutarch
dziad wysłał wykidajłów na ludzi
trooper
Białorusini kochają swój rząd tak jak Polacy kochają swój. Sierpem i młotem czerwoną hołotę.
itso_chram_panszczyzna
link do źródła nie działa autora brakuje taka strategia walki miedzy medialnej o pozycje w wyszukiwarce ? ogólnie brak szacunku ?
itso_chram_panszczyzna
a przepraszam jest autor
itso_chram_panszczyzna odpowiada itso_chram_panszczyzna
ale nie zawsze jest oki juz sie zamknę :D
itso_chram_panszczyzna
Władza zdradziła naród będą tego konsekwencję
iwonka50
To zupełnie jak u nas ostatnio. Gaz, gumowe kule, pałki i granaty hukowe (w metrze).
wizytator
A przeciw czemu, komu protestują? To już mamy się domyślać czy co?

Powiązane: Białoruś

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki