Bankomaty to dla przestępców kuszący cel – pełne gotówki, pozornie niechronione. Nic dziwnego, że często stają się obiektem ataków, zazwyczaj niezbyt wyrafinowanych. Ich właściciele starają się chronić zawierające gotówkę sejfy. Jednym wyjściem jest wzmocnienie zabezpieczeń fizycznych, a innym - wykorzystanie niezwykłego tuszu.


Kilka dni temu z ulic Władysławowa zniknął bankomat. Złodzieje wyrwali go ze ściany i wywieźli w nieznanym kierunku. Nie był to wcale odosobniony przypadek – maszyny kryjące w sobie nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych w gotówce są łakomym kąskiem dla przestępców. Amatorzy łatwego pieniądza imają się zazwyczaj jednej z kilku siłowych metod.
Bankomatowe porwanie
W 2010 r. w Szczyrku złodzieje próbowali uprowadzić bankomat umieszczony w jednym z pensjonatów. Do tego celu wykorzystali ciągnik, który nie zdołał jednak wyrwać ze ściany urządzenia. To tylko jeden z przykładów tzw. ram raiding, czyli włamania z użyciem ciężkiego sprzętu.
Przestępcy wykorzystują samochody osobowe, ciężarówki, traktory, aby dostać się np. do oddziału bankowego (niszcząc po drodze witryny), a następnie taranują bankomat i albo udaje im się dostać do cennej zawartości albo zabierają urządzenie ze sobą. Czasem zabraknie im szczęścia i porzucają zdobycz. W 2013 r. w jednej z miejscowości w okolicach Gorzowa Wlkp. policja znalazła wyrwany ze ściany bankomat z nietkniętym sejfem – złodzieje nie byli w stanie otworzyć go i zrabować pieniędzy.

Wybuchowy rabunek
Organizacja EAST, zrzeszająca firmy z bankomatowej branży, donosi że w ostatnich latach przybywa przypadków znacznie bardziej niebezpiecznych ataków. W ośmiu europejskich krajach odnotowano włamania do maszyn z użyciem gazu lub materiałów wybuchowych. Przestępcy wpuszczają do wnętrza maszyny mieszankę (np. acetylen), a następnie ją detonują. Następnie zbierają pozostałości ocalałych banknotów i znikają z miejsca zdarzenia.
Wybuch bywa na tyle silny, że uszkodzeniu ulega nie tylko bankomat, ale także konstrukcja goszczącego maszynę budynku. Tego rodzaju włamania są niebezpieczne dla otoczenia – przypadkowy przechodzień może stracić przy okazji życie lub zdrowie.
Właściciele maszyn mogą się bronić
Przed atakami typu ram-raid właściciele bankomatów próbują się bronić stosując coraz wytrzymalsze systemy kotwienia urządzeń lub stawiając przed placówkami banków zapory uniemożliwiające „wjazd przez witrynę”. Powoduje to jednak tylko swoisty wyścig zbrojeń – złodzieje korzystają z coraz cięższego sprzętu powodującego większe szkody.

Inna możliwość to inteligentne zabezpieczenie tego, co przyciąga przestępców – gotówki. Taki system oferuje obecna od niedawna na polskim rynku szwajcarska firma Villiger Security Solutions AG. Polega on na zmodyfikowaniu kaset przechowujących banknoty. Wyposażone zostają one w czujniki temperatury, wstrząsów, ruchu i otwarcia oraz moduł uwalniający w razie konieczności specjalny tusz. Tusz wylewa się na gotówkę, barwiąc wszystkie przechowywane przez bankomat banknoty.

Zabarwiony papier nie nadaje się już do użytku. Tuszu nie można usunąć nie niszcząc banknotów – stają się one bezużyteczne dla przestępców. Bank, który padnie ofiarą włamania będzie mógł jednak wymienić zalane nominały na nowe. Jak twierdzi Jarosław Morawiec z Villiger Security, wylewający się barwnik od razu zniechęca złodziei i nie zdarzyło się dotąd, aby zabezpieczony w ten sposób bankomat został porwany ze swojego miejsca.


























































