Kiedy zwykle mówimy o gospodarce, patrzymy na państwa i kontynenty. Tyle że to regiony składają się na wynik „z góry”. Dolny Śląsk ma dziś własny wehikuł venture capital - LowerCap, zbudowany na bazie inicjatywy samorządowej i doświadczeń pierwszego funduszu. O tym, jak działa regionalne VC, co daje firmom i czego szuka w 2026 roku, w najnowszym odcinku “Gospodarczego Punktu Widzenia” Aleksander Ogrodnik rozmawia z Krzysztof Górką, prezesem LowerCap.
Dolny Śląsk jak Słowenia: skala, która uzasadnia własny kapitał wzrostowy
Regionalne VC przestaje być ciekawostką, kiedy region zaczyna wyglądać jak gospodarka państwa. W tak dużym „gąszczu firm” część projektów po prostu nie przebija się do radarów centralnych i paneuropejskich graczy — i tu pojawia się przewaga inwestora, który jest blisko ekosystemu.
- Dolny Śląsk jako województwo generuje PKB na poziomie kraju takiego jak Słowenia albo Tanzania, co pokazuje wielkość tej gospodarki - mówi Krzysztof Górka w “GPW”.
Efekt takiego podejścia ma być policzalny nie tylko w wycenach, ale i w realnej gospodarce - m.in. w zatrudnieniu budowanym przez spółki portfelowe. - Przez nasze inwestycje te spółki (…) zwiększyły zatrudnienie o ponad 300 osób - dodaj Górka.
9 inwestycji i rebranding: lokalny rodowód, międzynarodowa teza
LowerCap nie startuje z pustą kartą. To drugi etap po pierwszym podejściu, jeszcze kredytowym czy też dotacyjnym, budowanym od 2018 r. (wcześniej pod szyldem DFR Inwestycyjny), ale już z domkniętymi inwestycjami i wnioskami.

- Z tego funduszu wykonaliśmy 9 inwestycji (…) Inwestując „poniżej linii radarów” dużych funduszy, można wyłapać firmy, które zaczynają lokalnie, a z czasem budują pozycję w Europie. Trafialiśmy na firmy, które (…) urosły do skali czempionów europejskich - przekonuje Krzysztof Górka
Deeptech i cierpliwość: Scanway, „czynnik czasu” i 80 firm w łańcuchu dostaw
Najbardziej niedocenianą walutą w VC bywa czas, szczególnie w deeptechu. Scanway jest przykładem, że w spółkach technologicznych „pierwsze efekty” nie przychodzą szybko, a rynkowa skala często ujawnia się dopiero po latach konsekwentnej pracy. W przypadku Scanway, jak przekonuje Górka, było to 10 lat ciężkiej pracy, ale tak się opłaciła.
W deeptechu ważny jest też efekt mnożnikowy: jedna spółka potrafi „pociągnąć” całe otoczenie podwykonawców, kompetencji i przepływów finansowych — co jest trudne do uchwycenia, jeśli patrzy się wyłącznie na bilans pojedynczej firmy. „Powstanie (Scanway - przyp. red.) wygenerowało łańcuch dostaw, w którym dzisiaj uczestniczy 80 firm”.
D2C, exity i nowy lejek: górne kilkadziesiąt milionów, „kilkukrotny zwrot” i 600 firm rocznie
Portfel funduszu pokazuje dwie różne prędkości wzrostu: z jednej strony biznes konsumencki w modelu D2C, gdzie kluczowe są dystrybucja i ekonomika jednostkowa, z drugiej – twarda logika venture capital, która na końcu musi dowieźć wyjście z inwestycji. W tym pierwszym wymiarze widać skalę, która już nie mieści się w startupowej narracji, a w tym drugim - przykład inwestycji, która pomogła domknąć rozwój (w tym dług) i zakończyła się zwrotem liczonym w wielokrotnościach. Równolegle nowy etap ma opierać się na szerokim lejku: setki tematów rocznie, bez „dogmatów” i bez zamykania się na rodowód spółki, przekonuje prezes funduszu:
Mogę powiedzieć bez wchodzenia w szczegóły, że to jest (…) kilkadziesiąt i to górne kilkadziesiąt milionów przychodu. (…) spółka potrafiła zbudować swoją pierwszą sprzedaż bez konieczności budowania tego na sieciach drogeryjnych. W rezultacie była w stanie uzyskać zupełnie inną ekonomikę jednostkową, zupełnie inne marże i była w stanie zbudować bezpośrednią relację z klientkami.
A na ile ten model faktycznie „przyspiesza” skalowanie, jak wygląda ścieżka od inwestycji do exitu (z konkretami o finansowaniu) i co w praktyce oznacza odsiewanie około 600 firm rocznie do kilku decyzji? Całości dowiesz się w najnowszym odcinku „Gospodarczego Punktu Widzenia” na YouTube, Spotify oraz na Bankier.pl.
Zapraszamy!






























































