Standardem w przypadku oferty Tesla Motors była darmowa sieć superszybkich ładowarek przeznaczonych do produkowanych przez firmę samochodów. Okazuje się, że nie wszystkie auta będą miały dostęp do nieodpłatnego ładowania. Nadchodzący model 3, przeznaczony dla klienta masowego, będzie z tego programu wyłączony.
Elon Musk, prezes Tesla Motors stwierdził, że dla niego to naturalne, by najtańszy, budżetowy model z portfolio nie był sprzedawany wraz z profitami, jakie do tej pory są dostępne przy znacznie droższych produktach. Wynika z tego, że właściciele modelu 3 będą za te profity dopłacać – donosi serwis The Verge.
Informację podano na corocznej konferencji dla udziałowców. Na pytanie o wpływ modelu 3 na darmową sieć superszybkich ładowarek Supercharger, Musk odpowiedział, że konieczne będą cięcia kosztów. Nie będzie to darmowe dla modelu 3 - trzeba będzie wykupić „paczkę”. Sama „paczka” nie została zinterpretowana, ale najprawdopodobniej chodzi o specjalny abonament na ładowanie pojazdów. Zabrakło także informacji o ewentualnej cenie takiego udogodnienia – Musk zdradził jedynie, że ładowarki nadal będą tańszą alternatywą dla benzyny.
Zainteresowanie modelem 3 przeszło najśmielsze oczekiwania Elona Muska. W pierwszych dniach od uruchomienia zapisów zamówiono ponad 300 000 egzemplarzy samochodu (ponad dwukrotność zarejestrowanych do tej pory modeli S), a firma borykała się z ograniczonymi możliwościami produkcyjnymi.
Teraz przyszedł czas na kolejny krok, czyli ograniczenie kosztów prowadzenia sieci darmowych ładowarek Tesli. Decyzja o pobieraniu opłat zapadła, ale szczegóły dotyczące modelu pobierania opłat i przede wszystkim ich wysokości nadal są nieznane.































































