864 tys. zł brutto wynagrodzenia - takie zarobki wykazał w swoim oświadczeniu majątkowym dyrektor szpitala w Tomaszowie Lubelskim Dariusz Gałecki, który jest jednocześnie radnym z ramienia PiS. To znacznie mniej niż lekarz i były już radny KO Dawid Kacprzyk. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że placówka jest zadłużona na ponad 5 mln zł.


Zaledwie w pierwszym kwartale szpital w Tomaszowie Lubelskim wykazał 5,2 mln zł straty. Placówka pracuje nad planem restrukturyzacyjnym, który zakłada w ramach oszczędności m.in. łączenie oddziałów szpitalnych.
300 godzin pracy w miesiącu i astronomiczna kwota
Jednocześnie od października 2022 roku jej dyrektorem jest doktor Dariusz Gałecki. "Gazeta Wyborcza" dotarła do jego oświadczenia majątkowego, w którym można przeczytać, że pobrał wynagrodzenie z zarządzanego przez siebie podmiotu w wysokości:
- 324 tys. zł brutto z tytułu zarządzania placówką;
- 522 tys. zł brutto z tytułu dyżurów, które pełnił jako lekarz na oddziale ginekologiczno położniczym (osiem dyżurów w miesiącu). Dodatkowo przez pięć godzin tygodniowo miał pracować w poradni specjalistycznej oraz pełnić dyżury lekarskie "pod telefonem".
Dodając do tego obowiązki radnego, wynikałoby, że Dariusz Gałecki pracuje nawet 300 godzin w miesiącu (podobnie jak Dawid Kacprzyk).
Krytykował podwyżki dla lekarzy, sam wziął 864 tys. zł
Co ciekawe, stawki wynagrodzenia dyrektora określił zarząd powiatu tomaszowskiego, w którym większość posiada PiS, jak podaje Polsat News. To więcej niż np. dyrektor zarządzający dwoma największymi szpitalami w Lublinie Piotr Madej. Po zsumowaniu rocznych zarobków otrzymał on kwotę 536 tys. zł brutto.

Pikanterii dodaje fakt, że Dariusz Gałecki miał być znany z krytyki podwyżek dla lekarzy, które zaczną obowiązywać od 1 lipca.
Przeczytaj także
opr. aw






























































