Chorąży od szyfrów zaginął w kwietniu, jednak dopiero 13 maja prokuratura wojskowa wszczęła w tej sprawie śledztwo. Szef wojskowej prokuratury garnizonowej w Warszawie pułkownik Grzegorz Skrzypek powiedział "Dziennikowi", że wcześniej nie było o tym wiadomo.
Gazeta dodaje, że sprawę zniknięcia szyfranta wywiad wojskowy zataił też przed Żandarmerią Wojskową, która zwyczajowo poszukuje zaginionych wojskowych. Według "Dziennika" sprawą zajęła się jedynie Służba Kontrwywiadu Wojskowego, którą w rządzie Platformy Obywatelskiej kieruje pułkownik Janusz Nosek. Jak ustalił "Dziennik", Nosek to dobry znajomy Kujawy - obaj wywodzą się z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i obaj należą do tzw. grupy krakowskiej, jednej z koterii trzęsących polskimi służbami specjalnymi.
Gazeta podkreśla, że nadal nie jest przesądzone, czy Zielonka popełnił samobójstwo, czy został przypadkowo zabity, czy też został porwany lub też czy zdradził.
"Dziennik"/IAR/zm/łp
Źródło:IAR































































