Doświadczenia Polaków z trzecim filarem emerytalnym nie są dobre, system podatkowy nie potrafi nas zachęcić do tego, byśmy odkładali na emeryturę. A powinniśmy - mówi ekonomista Janusz Jankowiak.
![]() |
| Janusz Jankowiak Źródło: januszjankowiak.bblog.pl |
Bankier.pl: Wspólnie z prof. Mirosławem Gronickim przygotował Pan raport o realnym wpływie OFE na finanse publiczne. Co oznaczają wyniki raportu dla przeciętnego Kowalskiego?
Janusz Jankowiak: Powiedzieliśmy mniej więcej tyle: ograniczajmy koszty funkcjonowania drugiego filara maksymalnie, na ile to możliwe, sprawmy, by ten drugi filar był bardziej efektywny, nie generował takich kosztów, ale też przestańmy mówić, że on jest głównym problemem w polskich finansach publicznych. Jeżeli ograniczymy - nawet do zera - koszty finansowania OFE i ich nie będzie, to i tak problem finansów publicznych, deficytu i długu zostanie z nami. To nie jest tak, że utrzymanie OFE nie kosztuje - bo kosztuje, ale na pewno nie tyle, ile pokazał rząd. I nie to jest głównym problemem finansów publicznych.
B.pl: A co jest tym problemem?

| Zobacz też: | |
| Ekonomiści: OFE nie są głównym problemem finansów publicznych | |
JJ: Mamy bardzo niezbilansowane świadczenia socjalne ze zbieranymi składkami. To jest problem, który się ciągnie za nami od wielu, wielu lat - wynika z tego, że przeszliśmy z systemu zdefiniowanego świadczenia na zdefiniowaną składkę. W związku z tym jest stary portfel i my to wszystko rozumiemy bardzo dobrze. Ale jednak - jeżeli chodzi o szczodrość transferów, o niepowszechność systemu emerytalnego, o wyjęcie z niego bardzo wielu grup zawodowych - to jest problem, który cały czas jest przed nami. Trzeba, tak jak próbowaliśmy to pokazać w naszym raporcie, popatrzeć na przykłady krajów, które potrafiły w okresie ostatnich dwudziestu lat istotnie ograniczyć deficyt transferów socjalnych.
B.pl: Co może zrobić dzisiejszy trzydziestolatek myślący już o emeryturze?
JJ: Moim zdaniem cała dyskusja, jeśli ma jakiś walor, to właśnie taki, ze powinna zwrócić uwagę ludzi, nie tylko trzydziestolatków, na to, że powinni sami zadbać o własne zabezpieczenie emerytalne. Dlatego że z całą pewnością trendy demograficzne i to, co się dzieje w tej chwili, sprawią, że za dwadzieścia, trzydzieści lat świadczenia emerytalne będą naprawdę niewielkie. Tzw. indeks przygotowania emerytalnego jest ciągle bardzo niski.
Ludzie powinni sami odkładać na emeryturę - to łatwo powiedzieć, ale czasami ciężko wprowadzić w życie, stąd bardzo duża rola rządu. Te doświadczenia, które mamy z trzecim filarem, filarem dobrowolnym, są fatalne. Zachęty ze strony systemu podatkowego do tego, żeby odkładać, były bardzo mizerne i dlatego mizerne są skutki. W raporcie rządowym o tym segmencie jest bardzo, bardzo mało informacji. Ale generalny przekaz jest taki: ludzie, musicie sami zadbać o swoje świadczenia.
B.pl: Przed trzydziestolatkami jeszcze trochę czasu na oszczędzanie, a co z obecnymi pięćdziesięciolatkami?
JJ: Tu już jest gorzej. Jeżeli ktoś nie ma w tej chwili oszczędności, nie ma możliwości odkładać z bieżących dochodów, to rzeczywiście jego sytuacja w przyszłości na emeryturze może być niewesoła. Ale to też m.in. niska stopa zastąpienia z pierwszego filara i jego zbilansowanie się miało być uzupełnione dochodami z drugiego filara. Jeżeli będzie się go teraz marginalizowało, jednocześnie spowoduje to, że w przyszłości stopa zastąpienia będzie bardzo niska.
Rozmawiała Katarzyna Jeznach,
redaktor Bankier.pl






























































