Piloci irlandzkich tanich linii lotniczych Ryanair rozpoczęli w piątek 24-godzinny strajk w proteście przeciwko blokowaniu - ich zdaniem - przez pracodawcę negocjacji ze związkowcami. Anulowano ok. 400 lotów - 17 proc. wszystkich zaplanowanych na ten dzień.
Ponad 20 piątkowych lotów z i do Polski irlandzkich linii lotniczych Ryanair zostało odwołanych z powodu strajku pilotów. Przewoźnik zapewnia, że powiadomił wcześniej pasażerów o odwołanych połączeniach.
Chodzi zwłaszcza o takie kierunki, jak Niemcy, Belgia i Szwecja. Z informacji Ryanaira wynika, że z lotniska Warszawa-Modlin w piątek odwołano dwa połączenia z Charleroi, a także połączenia z Kolonią, Memmingen i Sztokholmem. Z lotniska w Krakowie odwołane zostały połączenia z Charleroi, Berlinem, Norymbergą i Sztokholmem. W Bydgoszczy odwołane zostało połączenie z Duesseldorfem, z Katowic - z Hamburgiem, a z Gdańska - ze Sztokholmem. W każdym przypadku chodzi o loty w obie strony.

Strajkują piloci w Niemczech, Belgii, Szwecji, Irlandii oraz Holandii. Według przewoźnika, mimo "nieuzasadnionej i pożałowania godnej" akcji strajkowej, w Europie odbędzie się ponad 2 tys. lotów, czyli 85 proc. planowanych na piątek połączeń. Ryanair zapewnia, że wszyscy pasażerowie, których loty zostały odwołane, zostali o tym wcześniej powiadomieni, zaproponowano też im inne terminy, inne trasy albo zwrot za bilety.
Jednodniowe strajki pilotów Ryanaira miały dotąd miejsce tylko w Irlandii, odbyło się ich łącznie cztery. Zorganizowany w grudniu 2017 roku przez niemiecki związek zawodowy pilotów VC (Vereinigung Cockpit) strajk ostrzegawczy w Niemczech nie spowodował odwołań lotów, gdyż przewoźnik zdołał zmobilizować wystarczającą liczbę pilotów zastępczych.
Szef VC Martin Locher, który wzywał niemieckich pilotów do strajku, zarzucił pracodawcy blokowanie negocjacji ze związkowcami i obarczył Ryanair wyłączną odpowiedzialnością za eskalację konfliktu. "W trakcie rokowań Ryanair kategorycznie wykluczył jakiekolwiek zwiększenie kosztów personalnych. Jednocześnie Ryanair ani razu nie pozwolił na zorientowanie się, w których miejscach są przestrzenie do znalezienia rozwiązań" - zaznaczył Locher. Podkreślił, że głównym przesłaniem strajku jest: "Ryanair must change" (ang. Ryanair musi się zmienić).
Przeprowadzone przed dwoma tygodniami strajki personelu kabinowego w Hiszpanii, Portugalii i Belgii zmusiły Ryanaira do odwołania w ciągu dwóch dni około 600 lotów, z których miało skorzystać około 100 tys. pasażerów.
Obie kategorie pracowników domagają się od irlandzkiego towarzystwa, które przez lata broniło się przed uznaniem związków zawodowych za swego partnera, podwyżek płac i poprawy warunków pracy. Ewentualne układy zbiorowe byłyby zawierane dla każdego kraju oddzielnie, ale związki zawodowe zapewniły tutaj ogólnoeuropejską koordynację. (PAP)
ulb/ ap/



























































