REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Stoczniowcy dostali zgodę na pikietę przed domem Donalda Tuska

2009-08-27 15:44
publikacja
2009-08-27 15:44
Jest zgoda na organizację protestu przed domem premiera Donalda Tuska w Sopocie. Decyzję wydał prezydent tego miasta - Jacek Karnowski.  

Przed domem szefa rządu chcą manifestować stoczniowcy. 

Protest ma zwrócić uwagę na dramatyczną sytuację stoczni - brak inwestora, który mógłby przywrócić produkcję w zakładach na Pomorzu. 

Organizatorem pikiety jest wiceszef "Solidarności" w Stoczni Gdańsk - Karol Guzikiewicz. Związkowcy chcą postawić miasteczko namiotowe przed domem Donalda Tuska. 

Na konferencji prasowej wiceprezydent Sopotu Wojciech Fułek przyznał, że mają jeszcze kilka wskazań dla związkowców. Przedstawiciele Sopotu liczą na to, że protestujący dotrzymają słowa i nie będą łamać prawa. Związkowcy mają między innymi przestrzegać ciszy nocnej i mają zakaz rozbijania namiotów na miejskich terenach, które znajdują się obok domu premiera. 

Manifestacja ma się odbyć w dniach 28 - 30 sierpnia.  

Rozpocznie się jutro o godzinie 16, a zakończy w niedzielę o godzinie 19. W proteście ma wziąć udział 50 osób. Obok nich będzie 10 osób porządkowych. Poza namiotami organizatorzy chcą też ustawić obok domu premiera przenośną toaletę.
Źródło:IAR
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~piipii
Proponuję zrobić pikietę przed mieszkaniem/domem Guzikiewicza - związkowego cwaniaczka.
~XYZ
Związki zawodowe to dopiero banda nierobów i to nie tylko w tej śmiesznej stoczni która do niczego sie nie nadaje ale w każdym zakładzie te darmazjady wymyslają jakieś wiece strajki zeby mieć robote. W sumie nie dziwie się pajacą bo komu by sie chciało dłubać w nosie przez cału dzień i ile też można w końcu tej kawy wypić (wszystko Związki zawodowe to dopiero banda nierobów i to nie tylko w tej śmiesznej stoczni która do niczego sie nie nadaje ale w każdym zakładzie te darmazjady wymyslają jakieś wiece strajki zeby mieć robote. W sumie nie dziwie się pajacą bo komu by sie chciało dłubać w nosie przez cału dzień i ile też można w końcu tej kawy wypić (wszystko czasem sie nudz) prawda jest taka ze znam dwóch róznych przewodniczących związków zawodowych i musze powiedzieć drodzy pracownicy ze za wasze składki bujają się całkiem niezłymi autkami. Ale ciemnota zawsze szła za jednym takim i nie od dziś jest wiadome ze pierwsza w ryj dostawała.
~ludzki zasób
POLSKA, UNIA EUROPEJSKA, SPRZECZNE INTERESY. Prawda jest taka, iż w momencie wstępowania do UE, państwo polskie wyzbyło się możliwości rozdziału wypracowanych środków tam gdzie są one ewidentnie potrzebne na rzecz podejmowanych decyzji przez brukselską biurokrację (która jest wypadkową interesów najbogatszych państw, przede wszystkim POLSKA, UNIA EUROPEJSKA, SPRZECZNE INTERESY. Prawda jest taka, iż w momencie wstępowania do UE, państwo polskie wyzbyło się możliwości rozdziału wypracowanych środków tam gdzie są one ewidentnie potrzebne na rzecz podejmowanych decyzji przez brukselską biurokrację (która jest wypadkową interesów najbogatszych państw, przede wszystkim Niemiec). Dlatego wpłacone przez nas do UE środki przeznaczane są np. na różne zideologizowane programy ekologiczne, edukacyjne, szkoleniowe, propagandowe i psudogospodarcze, itd., itp., o b. wątpliwej dla nas przydatności (o ile nie są wręcz szkodliwe), a brakuje tych środków np. na służbę zdrowia, edukację i ratowanie istotnych dla Polski sektorów gospodarki. Albo trzeba bez sensu sprzedawać, prywatyzować albo niszczyć resztki strategicznie ważnych dla Polski części gospodarki. CZY TAK POSTĘPUJE np. RZĄD NIEMIECKI? Polska jako kraj na dorobku wymaga b. dużych inwestycji w infrastrukturę techniczną, zakłady pracy (np. stocznie) i społeczną (szkoły, szpitale, instytucje kultury).
Na dzień dzisiejszy, podjęte przez rząd działania są tylko chwilowym przedłużaniem nieuchronnej agonii. Należy przede wszystkim zdecydowanie i natychmiast wstać z kolan i walczyć SKUTECZNIE o swoje, jak to czynią inne państwa. A to znaczy docenić wreszcie to, co Polskie w wymiarze tak ekonomicznym, geopolitycznym, jak i kulturowym (b. ważne) i nie zgadzać się bezkrytycznie z wszystkimi wytycznymi UE i jej naciskami (np. sprawa stoczni, traktatu lizbońskiego, przyjęcia euro, ale też zweryfikować redystrybucję wniesionych przez nas środków do UE pod względem efektywnej dla nas przydatności np. z pominięciem propagandowej albo politycznie poprawnej retoryki, itd., itp.) nawet pod groźbą renegocjacji warunków aneksji i chwilowego pogorszenia stosunków z unijną biurokracją albo jej wpływowymi ideologami. TO JEST JEDYNA DROGA. Inaczej w niedługim czasie ostatni zgasi światło. Teraz mamy niepowtarzalną sposobność doświadczania katastrofy neoliberalnych dogmatów na własnej skórze i im wcześniej się z tego otrząśniemy tym skutki będą mniej tragiczne.
Oto cena, jaką przyszło nam zapłacić. Polska na granicy kulturowego i gospodarczego niebytu (bliska czasom rozbiorów), niszczenie albo wyprzedaż resztek strategicznie ważnych dla Polski segmentów gospodarki, upadająca służba zdrowia, systemu emerytalno-rentowego i szkolnictwa, wzrost bezrobocia i zubożenia (na granicy wegetacji b. dużej części społeczeństwa), rosnące wewnętrzne i zewnętrzne zadłużenie (a przy tym złodziejstwo, korupcja, niszczenie tradycji narodowej), skrajnie kosztowny i niszczący gospodarkę kryzys narzuconych Polsce neoliberalnych dogmatów gospodarczych, wymuszone karykaturalne decyzje obecnego rządu albo ich zupełny brak, itd., itd…. Może się okazać, że wreszcie tzw. „rozwiązanie kwestii polskiej” ze strony naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów dokona się bez jednego wystrzału. To cena zabójcza.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki