Polacy przechodzą przyspieszoną edukację związaną z pozyskiwaniem zielonej energii, bo ceny tradycyjnych paliw mocno idą w górę. Polacy odkrywają znaczenie słowa „biomasa” – podkreśla doc. Anna Grzybek z Instytutu Budownictwa, Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa.
Z takiego obrotu sprawy najbardziej cieszą się firmy produkujące kotły przystosowane do alternatywnych paliw. Popyt jest tak duży, że nie nadążają one z zamówieniami
Kwestie finansowe, ale również i proekologiczne zachęty UE, która promuje odnawialne źródła energii zrobiły swoje – uważa Karol Teliga, prezes firmy WAT z Warszawy
Nie wszystko jest jednak tak różowe. Biurokracja może nie przeszkadza, ale też i nie ułatwia życia termomodernizatorom. Trzeba się nieźle nachodzić by uzyskać środki na unowocześnienie ogrzewania.
Z tego względu przeciętny Polak wrzuca do przydomowej kotłowni wszystko: odpady drewniane, śmieci i ziarno łubinu. Hitem jest słoma.
Eksperci szacują, że rocznie nadwyżka niewykorzystanej słomy jest na poziomie 9-10 mln ton. Słoma to jak dotąd najtańsze paliwo, dlatego niektóre miasta, jak np. Lubań Śląski, decydują się na zainstalowanie urządzeń do spalania słomy.
Dużym zainteresowaniem cieszą się również kolektory słoneczne wykorzystywane w sezonie letnim do podgrzania wody. Kościoły, szpitale i szkoły, które łatwiej przebiły się z prośbami o fundusze ekologiczne obecnie przodują wśród użytkowników tych urządzeń.
J.B.
Na podstawie: „Rzeczpospolita“





























































