Paweł Skowroński, prezes BOT, uważa, że do grupy należy włączyć jednego z dużych dystrybutorów – gdańską Energę lub poznańską Eneę. Jego zdaniem ograniczony dostęp do odbiorców może uniemożliwić PGE rozbudowę mocy. W liście do ministra skarbu przedstawił kilka innych możliwości konsolidacji, gwarantujących również utrzymanie wskaźników koncentracji branży na wymaganym przez UOKiK poziomie.
Odmienne zdanie w kwestii posiadanych nadwyżek ma Jacek Socha, szef Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Na rynku panuje obecnie niedobór mocy, co w jego opinii stawia PGE na pozycji dyktującego warunki. Grupa będzie miała także dzięki temu duży wpływ na poziom cen na rynku hurtowym energii. Zdaniem Pawła Skowrońskiego sytuacja taka utrzyma się co najwyżej kilka lat, a w dłuższym okresie czasu brak bezpośredniego dostępu do odbiorców może hamować rozwój PGE.
Jednym z elementów rządowego programu jest także konkurowanie PGE z międzynarodowymi koncernami. Szef BOT obawia się o realizację tego celu, jeśli grupy przeznaczone do prywatyzacji będą mieć większe możliwości rozwoju. Problemem jest również utrudniony dostęp do rynku niemieckiego – potencjalnie najatrakcyjniejszego dla polskich producentów.
Paweł Skowroński niepokoi się także o finanse PGE, jeśli umowy długoterminowe zostaną rozwiązane bez odszkodowania. BOT może stracić na tym od 1 do 2,5 mld zł. Aktywa PSE mogą nie wystarczyć na pokrycie tej straty i dodatkowo spłatę prawie 7-miliardowego zadłużenia spółek BOT. Tymczasem prezes PSE przekonuje, że z przeprowadzonych przez spółkę analiza wynika, że PGE wzmocniona aktywami PSE będzie w stanie nie tylko spłacić zobowiązania, ale także obniżyć koszt kredytu i pozyskać środki na kolejne inwestycje.
A.Ł.
Na podstawie: “Puls Biznesu”
Agnieszka Berger „Marnują energię na swary o przyszłość czempiona”






























































