Japonia nie przestaje być jednym z najbardziej osobliwych państw na światowej mapie makroekonomicznej. PKB Kraju Kwitnącej Wiśni runął po tym, jak w pierwszym kwartale mocno wystrzelił.



Japońskie muszą wypić piwo, którego same nawarzyły. W drugim kwartale tego roku PKB trzeciej największej gospodarce świata skurczył się w ujęciu zannualizowanym aż o 6,8%. Ekonomiści spodziewali się tymczasem odczytu na poziomie -7,1%.
Wynik z drugiego kwartału to nic innego jak odreagowanie „napompowanego” wzrostu w pierwszym kwartale, który wyniósł aż 6,1%. Wystrzał PKB nie był jednak spowodowany nagłą poprawą warunków gospodarczych w Kraju Kwitnącej Wiśni, lecz zwiększonymi wydatkami poczynionymi przez Japończyków w przededniu podwyżki podatku od sprzedaży. Od 1 kwietnia – czyli na początku drugiego kwartału – jego stawka wzrosła z 5% do 8%. W efekcie spadek wydatków konsumentów (-5,2% k/k), który odpowiada aż za 60% japońskiego PKB, okazał się największy w historii.
Podobna historia najprawdopodobniej powtórzy się w 2015 r. – od 1 października przyszłego roku stawka podatku od sprzedaży ponownie ma wzrosnąć, tym razem do 10%. Ostatnia podwyżka – z 3% do 5% - miała miejsce w 1997 r.
Dzisiejszy odczyt jest tylko o włos lepszy od zanotowanego tuż po trzęsieniu ziemi i tsunami z 2011 r. (-6,9%). Wcześniej wyraźnie słaby kwartał zdarzył się w Japonii w 2009 r., kiedy w następstwie kryzysu PKB zmalał o 15%.
Spadek japońskiego PKB spowodowany jest jednak również innymi czynnikami. Produkcja przemysłowa w okresie od kwietnia do lipca spadła średnio o 3,7%. To największy spadek od czasu tsunami z 2011 r. Dodatkowo wysoka jak na japońskie standardy inflacja – 3,6% w czerwcu – nie idzie w parze ze wzrostem wynagrodzeń, który w tym samym miesiącu wyniósł zaledwie 0,4% w ujęciu nominalnym. W efekcie realny spadek wynagrodzeń okazał się największy od grudnia 2009 r.
Dodatkowo w kraju niespodziewanie wzrosła stopa bezrobocia – z 3,5% do 3,7%. Słabsze dane dotyczą też konsumpcji. Wydatki gospodarstw domowych spadły w czerwcu o 3 proc. wobec prognozowanego spadku o 3,7 proc. Nieznacznie mocniej od przewidywań pogorszyła się sprzedaż detaliczna (-0,6 proc. przy prognozie -0,4 proc.).
Napływ kolejnych niepokojących danych z gospodarki sprawia, że przeprowadzający bezprecedensowe reformy duet Shinzo Abe-Haruhiko Kuroda znajduje się pod coraz większą presją. W ramach „Abenomiki” premier do spółki z szefem banku centralnego doprowadzili zwiększania podaży pieniądza o 60-70 bln jenów rocznie, co miało skłonić banki do rozkręcenia akcji kredytowej, a gospodarstwa domowe i formy do pożyczania i zwiększenia zakupów.
/mz





























































