Od 17 września 2004 r. można się skarżyć na opieszały sąd lub komornika. Z tej możliwości do końca ubiegłego roku skorzystało ponad 2,5 tys. osób. Wcześniej najbardziej zdesperowani skarżyli się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, teraz "kolejki w sądach" trzeba w pierwszej kolejności zaskarżać w kraju. Ponieważ jest to znacznie prostsze niż udowadnianie swoich racji przed międzynarodowym trybunałem, wiele osób z tej możliwości skorzystało lub skorzystać zamierza. Inwestując 100 zł, można zyskać nawet 10 tys. zł. Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło dane na temat skarg na przewlekłość złożonych w 2004 r.
400 tys. zł od Skarbu Państwa i komorników
Z danym przedstawionych przez Ministerstwo Sprawiedliwości wynika, że do sądów apelacyjnych i okręgowych w okresie od 17 września do 31 grudnia 2004 r. wpłynęło łącznie 2.528 skarg. Co się z nimi działo dalej? Jaka jest "statystyczna" szansa na to, że skarga zostanie uwzględniona, a rekompensata pieniężna przyznana?
W 2004 r. sądy zdążyły rozpatrzyć 1.824 skargi. Zdecydowana większość z nich (aż 1.166) została odrzucona - były po prostu źle napisane, nie zawierały wszystkich wymaganych przez przepisy elementów. Na 658 skarg, które z formalnego punktu widzenia były prawidłowe i zostały merytorycznie rozpoznane, dla skarżących pomyślnie skończyło się mniej niż połowa: w 290 sprawach sądy uwzględniły bowiem skargi i stwierdziły przewlekłość.
Uznanie, że skarga była zasadna, a tym samym stwierdzenie przez sąd, że przewlekłość miała miejsce nie oznacza automatycznie, że skarżący otrzyma od Skarbu Państwa rekompensatę finansową. Art. 12 ust. 4 ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki (Dz. U. nr 179, poz. 1843) przewiduje, że uwzględniając skargę sąd może na żądanie skarżącego przyznać od Skarbu Państwa, a w przypadku skargi na przewlekłość postępowania prowadzonego przez komornika - od komornika, odpowiednią sumę pieniężną w wysokości nieprzekraczającej 10 tys. zł.
Oczywiście regułą jest, że skarżący żądają w skargach rekompensaty w maksymalnej wysokości, czyli 10 tys. zł. Takie żądanie nic bowiem dodatkowo nie kosztuje. Jak sądy w praktyce podchodzą do tych żądań i jakie kwoty zasądzają? Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że na 290 uwzględnionych skarg w 165 sprawach zasądzono na rzecz skarżących sumy pieniężne. Ich przeciętna wysokość wynosiła w sądach apelacyjnych 3.127 zł, a w sądach okręgowych 2.045 zł. Łącznie wysokość zasądzonych od Skarbu Państwa bądź od komorników sum pieniężnych wyniosła niemal 400 tys. zł. Na uwagę, zdaniem ministerstwa, zasługują dane z Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, w którym tylko w grudniu 2004 r. w 20 sprawach przyznano łącznie 73.500 zł.
Warszawa i sprawy cywilne na czele
Nie jest zaskoczeniem, że najwięcej skarg na przewlekłość dotyczy działalności sądów w Warszawie. Do sądu okręgowego i apelacyjnego wpłynęło ich łącznie 461. Następny w kolejności jest Gdańsk (327 skarg), Katowice (234 skargi) i Poznań (226 skarg).
Zdecydowanie najwięcej skarg dotyczy spraw cywilnych (56,9%), karnych (17,4%), z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych (11,9%). Mniej osób składa skargi w sprawach gospodarczych (5,6%) i dotyczących egzekucji komorniczych (5,2%).
Poważne rozbieżności w sądach
Stwierdzenie, czy w konkretnym przypadku przewlekłość miała miejsce zależy od oceny sądu. Przewlekłość występuje wtedy, gdy postępowanie w sprawie trwa dłużej niż to konieczne dla wyjaśnienia tych okoliczności faktycznych i prawnych, które są istotne dla jej rozstrzygnięcia albo załatwienia sprawy egzekucyjnej. Bierze się pod uwagę nie tylko terminowość i prawidłowość czynności podjętych przez sąd lub komornika, ale też charakter sprawy, stopień faktycznej i prawnej jej zawiłości, znaczenie dla strony, która wniosła skargę, rozstrzygniętych w niej zagadnień oraz zachowanie się stron, a w szczególności strony składającej skargę. Może się więc zdarzyć, że sprawa tocząca się kilka lat nie zostanie uznana za przewlekłą.
W praktyce sądów ujawnił się jednak inny, znacznie poważniejszy i nieoczekiwany problem. Niektóre składy sędziowskie stały na stanowisku, że skarżyć się można tylko na taką przewlekłość postępowania, która miała miejsce dopiero po wejściu w życie ustawy o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki (17 września 2004 r.).
Efekt był taki, że skarga na bezczynność sądu w prostej sprawie o zapłatę należności, która ciągnęła się np. od 2002 r. była oddalana, bo sąd stwierdzał, że nie interesuje go, co miało miejsce przed 17 września 2004 r. i uznawał, że przewlekłość można badać dopiero od tej daty (tj. od 17 września 2004 r.) do dnia przesłania mu akt sprawy wraz ze skargą. A w tym okresie przewlekłości nie zaobserwował. Uzasadniał to tym, że w ustawie nie uregulowano kwestii jej obowiązywania w odniesieniu do zdarzeń mających miejsce przed jej wejściem w życie. Ogólną zasadą jest natomiast, że prawo nie może działać wstecz. Postanowienia sądu nie można zaskarżyć, opłata (100 zł) przepada, a kolejną skargę można wnieść dopiero za rok.
Brak jednolitego podejścia można było zaobserwować nawet w ramach tego samego sądu. W Wydziale Cywilnym Sądu Okręgowego w Poznaniu do okresu przewlekłości zaliczano czas sprzed 17 września 2004 r., skargi były więc uwzględniane. Natomiast w Wydziale Gospodarczym tego samego sądu identyczne skargi były oddalane, bo sędziowie liczyli przewlekłość dopiero od 17 września 2004 r.
Rozbieżności powinna zlikwidować uchwała Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2005 r., sygn. akt III SPP 113/04. Sąd Najwyższy stwierdził, że można skarżyć również przewlekłość sądów sprzed 17 września 2004 r., pod warunkiem jednak, że trwała ona także po tym dniu. Jeżeli opóźnienia zostały do tej daty zlikwidowane, nie można ich skarżyć.
Gazeta Podatkowa Nr 110 z dnia 2005-01-27




























































