Komisja Europejska poinformowała w poniedziałek, że wszczęła nowe formalne postępowanie przeciwko platformie X. KE zarzuca firmie, że ta nie przeprowadziła oceny ryzyka, wprowadzając funkcjonalność Grok. O chatbocie AI zrobiło się głośno, gdy zaczął generować rozebrane zdjęcia kobiet i dzieci.


KE zarzuciła serwisowi X, należącemu do amerykańskiego miliardera Elona Muska, że ten nie oszacował zagrożeń, jakie Grok mógł stwarzać dla użytkowników platformy, ani nie zrobił nic, żeby ograniczyć te ryzyka, naruszając tym samym unijne przepisy o usługach cyfrowych (DSA).
Według KE Grok rozpowszechniał w UE nielegalne treści, takie jak zmanipulowane obrazy o charakterze seksualnym, w tym materiały mogące przedstawiać seksualne wykorzystywanie dzieci. O chatbocie opartym na sztucznej inteligencji zrobiło się głośno na początku roku, gdy okazało się, że generował rozebrane zdjęcia kobiet i dzieci bez wiedzy ani zgody ofiar.
Rzecznik KE ds. cyfrowych Thomas Regnier zauważył w poniedziałek, że wprowadzona od 2024 r. przez X funkcja Grok nie pojawiała się z żadnych raportach oceny ryzyka przedstawianych przez firmę. Teraz, postępowanie wszczęte przez KE ma wyjaśnić czy firma wdrażając w UE chatbota wzięła pod uwagę to, że działalność Groka mogła narazić użytkowników na kontakt z treściami przedstawiającymi przemoc płciową i wykorzystywanie dzieci, co mogło mieć negatywny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne użytkowników.
Rzecznik podkreślił też, że ukrycie przez X tych funkcji Groka, które umożliwiają generowanie i edytowanie obrazów za płatną subskrypcją nie jest wystarczające. - Powiedzmy to bardzo wyraźnie, dostęp do treści przedstawiających seksualizowanie dzieci to nie jest przywilej premium. Na takie treści w ogóle nie ma w Europie miejsca - powiedział Regnier.

Jeszcze w piątek KE zapowiadała co prawda, że nie zamierza wszczynać osobnego postępowania wobec X w sprawie Groka i podkreślała, że jest w kontakcie z X, który obiecał wprowadzenie odpowiednich zmian. Jak jednak poinformował dziennikarzy jeden z unijnych urzędników, KE ośmieliło rosnące oburzenie na X ze strony europejskich polityków, w tym szefowej Komisji Ursuli von der Leyen, oraz ubiegłotygodniowa debata w Parlamencie Europejskim, gdzie europosłowie wezwali do podjęcia działań w sprawie Groka.
Równolegle KE rozszerzyła toczące się od grudnia 2023 r. śledztwo wobec X w sprawie stosowanych przez platformę systemów rekomendacji. Oznacza to, że skontrolowane zostaną także systemy rekomendacji oparte o Groka. Chodzi o treści, jakie chatbot podsuwał użytkownikom w oparciu o ich wcześniejszą aktywność. KE sprawdzi czy X przewidział, że wspomniane systemy mogą prowadzić do swobodnego szerzenia nielegalnych treści seksualnych.
Nowe postępowanie wobec X zostanie przeprowadzone w trybie priorytetowym, chociaż - jak zastrzega KE - samo wszczęcie postępowania nie przesądza o jego wyniku. Komisja zapowiedziała, że będzie nadal gromadzić dowody, na przykład wysyłając X dodatkowe wnioski o udzielenie informacji, przeprowadzając rozmowy lub kontrole, i może nałożyć środki tymczasowe w przypadku braku znaczących zmian w usłudze X.
KE przyznała, że X poinformowano o wszczęciu nowego postępowania.
Sikorski o postępowaniu KE przeciw X: Platformy by zyskały, gdyby uwzględniły uwagi klientów i regulatorów
Dla dobrej reputacji własnej firmy być może warto wydać pieniądze dla przestrzegania pewnych standardów – w ten sposób wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski odniósł się do postępowania wszczętego przez KE przeciwko platformie X. Dodał, że platformy by zyskały, gdyby uwględniły uwagi m.in. klientów.
Sikorski pytany o tę sprawę na konferencji prasowej po zakończeniu wtorkowych obrad rządu powiedział, że „to, co jest nielegalne w świecie analogowym, powinno być też nielegalne w świecie cyfrowym”.
Jak dodał, rozumie on, że przeprowadzenie ewentualnego monitoringu czy moderacji treści „rodzi pewne koszty”. Ocenił jednak, że „jeśli zarabia się miliardy, być może warto, dla dobrej reputacji własnej firmy, wydać pieniądze na przestrzeganie standardów”. - To są wszystko bardzo poważne kwestie, które powinny być przedmiotem dialogu. Uważam, że platformy te by zyskały reputacyjnie, gdyby uwzględniły uwagi przede wszystkim własnych klientów, opinii publicznej i regulatorów, tak narodowych, jak i unijnych – ocenił Sikorski.
- Chyba nas wszystkich zbulwersowały te filmy, które z dzieci albo osób publicznych robią przedmioty seksualne. Jeżeli sami właściciele firm tego nie uregulują, to musi wkroczyć regulator – dodał.
Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)
jowi/ ap/





























































