Niemiecki dziennik Deutsche Welle przyjrzał się karom, jakie w ostatnich latach zostały nałożone na Polskę przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Nikt w historii nie otrzymał wyższej kary, piszą autorzy, ale przypadek Węgier może to zmienić.


Rok temu w czerwcu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał wyrok w sprawie dotyczącej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w Polsce. Stwierdzono w nim, m.in. że Izba "nie spełnia wymogu niezawisłości i bezstronności", a ponadto wprowadzona reforma wymiaru sprawiedliwości z grudnia 2019 roku narusza prawo Unii.
Zanim doszło do wydania wyroku, TSUE w 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej, a za niestosowanie się do zalecenia zaczęto naliczać karę – 1 milion euro dziennie.
Ówczesny rząd premiera Mateusza Morawieckiego przekonywał, że żadnych kar płacić nie będzie. Jednak licznik miliona euro dziennie przestał naliczać karę dopiero z chwilą wydania wspominanego wyroku. Ile naliczył? 556 mln euro – co było najwyższą karą w historii UE, przypomina Deutsche Welle.
„Wyrok oznaczał koniec naliczania kary. Ale nie oznaczał, że Polska może nie zapłacić. To m.in. te pieniądze są już nie do odzyskania. Egzekucja płatności kar – czy to w sprawie Turowa, czy praworządności – to nie decyzja polityczna, a procedura administracyjna Komisji Europejskiej”- informuje niemiecki dziennik, przypominając, że kary 556 mln euro jak i 68,5 mln euro naliczana w sprawie Turowa do czasu ugody z Czechami i wycofania pozwu potrącone zostały już z unijnych funduszy dla Polski.

Kontekst, w którym Deutsche Welle przypomina rekordową dla Polski karę, związany jest z niedawną grzywną dla Węgier w wysokości 200 mln euro za naruszenie polityki imigracyjnej UE. Każdy dzień zwłoki z dostosowaniem się do wyroku ma kosztować Budapeszt także 1 mln euro, co jak rozważa dziennik, przy zwłoce Orbana z płaceniem, może skończyć się zagrożeniem kosztownego rekordu należącego obecnie do Polski.
Póki co premier Węgier Victor Orban zapowiedział, że przerzuci karę na „spekulantów”, którzy „zyskują” lub udzielają pożyczek na finansowanie wojny na Ukrainie, lub którzy czerpią korzyści z migracji – podał Bloomberg.
Gazeta przypomina, że jeszcze w lutym 2024 r. polskie władze informowały, że Polska ma żadnych niezapłaconych kar wobec UE. Niestety 14 marca 2024 r. TSUE wydał kolejny wyrok, w którym nałożył na Polskę karę 50 tys. euro dziennie i 4 mln euro ryczałtu, za nie wdrożenie w terminie unijnej dyrektywy ustanawiającej Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej. Z kolei w kwietniu TSUE nałożył na Polską 7 mln euro kary za opóźnienia we wdrożeniu dyrektywy w sprawie ochrony sygnalistów.
MKu





























































