

Ukraińskie władze twierdzą, że to objaw paniki, a separatyści przekonują, że jest to element taktyki. Utrzymują, że decyzję o opuszczeniu Słowiańska podjął jeden z liderów tak zwanej Donieckiej Republiki Ludowej Igor Striełkow.
Ofensywa ukraińskiej armii przeciwko separatystom przynosi sukcesy. Prorosyjscy bojówkarze uciekli ze Słowiańska. Miasto było kontrolowane przez nich od kwietnia. Na rozkaz prezydenta Petra Poroszenki na ratuszu Słowiańska zatknięto ukraińską flagę.
Władze twierdzą, że pozwalają bojówkarzom na ucieczkę ze Słowiańska, aby nie doprowadzić do strat wśród ludności cywilnej. Są oni ostrzeliwani dopiero wtedy, gdy natrafią na ukraińskie posterunki poza miastem.
Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow przekonuje, że separatyści masowo się poddają. Porzucają broń, hełmy, kamizelki kuloodporne - wszystko, co ich odróżnia od cywilów. Starają się zniknąć w tłumie i uciekają ze Słowiańska.

Lider samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Pawło Gubariew oświadczył, że wycofanie się ze Słowiańska to zabieg taktyczny. Separatyści mają zamiar skoncentrować swoje działania wokół Gorłowki i Doniecka. W tym ostatnim mieście zdążyli już ostrzelać bazę turystyczną, w której schronili się uchodźcy. W Gorłowce zauważono kolumnę 10 samochodów z bojówkarzami, ale bez broni i bez kamuflażu.
Separatyści wycofują się w kierunku Kramatorska, Gorłowki oraz Doniecka. Władze tego ostatniego miasta potwierdzają napływ bojówkarzy.
Tymczasem, jak poinformował doradca szefa ukraińskiego MSW Zorian Szkiriak, w przyszłym tygodniu zostanie utworzony korytarz ewakuacyjny dla cywilów ze Słowiańska i Kramatorska. Zapewnił, że będzie to zorganizowana ewakuacja dla tych, którzy chcą opuścić teren objęty operacją antyterrorystyczną wojsk ukraińskich. Plany ewakuacji zostaną przedstawione w poniedziałek.
Według danych ukraińskich władz oraz rebeliantów od kwietnia zginęło co najmniej 250 cywilów. Z danych ukraińskiego MON wynika, że w tym czasie zginęło również około 200 żołnierzy, a 619 zostało rannych. Rebelianci utrzymują, że w ciągu ostatnich 3 miesięcy straty po ich stronie to co najmniej 800 osób.
Kierunek - Donieck i Gorłówka. Słychać strzały
Prorosyjscy separatyści, którzy opuścili Słowiańsk w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy, napływają do Doniecka i Gorłówki - wynika z doniesień przekazanych przez władze lokalne i przedstawicieli rebeliantów.
Służby prasowe rady miejskiej Doniecka poinformowały, że do miasta przybyły grupy zbrojne ze Słowiańska i Kramatorska. Według tych służb w rejonie lotniska w Doniecku dochodzi do wymiany strzałów.
Przedstawiciel władz samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Andrij Purhin powiedział, że do Doniecka przybyło 150 rannych bojowników, którzy są obecnie rozlokowywani w szpitalach.
Do Gorłówki wjechała kolumna autobusów z uzbrojonymi ludźmi - podała w sobotę lokalna strona internetowa Gorlovka.ru. Według informacji opublikowanej na tej witrynie jest to prawdopodobnie grupa przywódcy separatystów ze Słowiańska, obywatela Rosji Igora Striełkowa (Girkina). Mieszkańcy Gorłówki mówią o "ogromnej kolumnie" bojowników złożonej z ciężarówek Kamaz, autobusów i dużej liczby samochodów osobowych, w tym dżipów.
Inne wydanie internetowe - OstroW - podaje, że kolumna złożona z samochodów ciężarowych i autobusów, z uzbrojonymi ludźmi, przemieszcza się z Gorłówki w stronę Jenakijewa w obwodzie donieckim.
Wcześniej w sobotę jeden z przywódców DRL Paweł Gubariow powiedział, że siły samoobrony wyszły ze Słowiańska w stronę Kramatorska, a dalsza dyslokacja ma nastąpić do Gorłówki i Doniecka. Według świadków cytowanych przez agencję Interfax-Ukraina w nocy ze Słowiańska do Kramatorska przybyła kolumna czołgów, pojazdów opancerzonych i samochodów ciężarowych Ural.
Aleksandr Borodaj z władz DRL oświadczył w sobotę, że bojownicy DRL wycofali się na wcześniej przygotowane pozycje. W oświadczeniu wydanym przez przedstawicielstwo DRL w Moskwie Borodaj oznajmił, że musieli oni ustąpić wobec liczebnej przewagi ukraińskich sił rządowych. "Nasze wojska walczą nadal, morale jest wysokie i wierzymy w swoje siły" - zapewnił Borodaj. Zaapelował do wspólnoty międzynarodowej o wpłynięcie na władze Ukrainy w celu powstrzymania "niszczenia ludności cywilnej" i dodał: "mamy wielką nadzieję na rolę pokojową Federacji Rosyjskiej".
Słowiańsk, przed początkiem rebelii liczący około 110 tys. mieszkańców, został opanowany przez separatystów w kwietniu. Od tego czasu był teatrem niemal codziennych krwawych walk. Większa część miasta pozbawiona jest elektryczności, a linie energetyczne i stacje wodociągowe są uszkodzone.
PAP/IAR


























































