REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sejm: pierwsze czytanie projektu ws. zaprzestania finansowania religii

2016-01-26 14:42
publikacja
2016-01-26 14:42
Dodaj Bankier.pl w Google

Zaprzestanie finansowania lekcji religii z budżetu państwa - zakłada obywatelski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, którego pierwsze czytanie ma odbyć się na posiedzeniu Sejmu w tym tygodniu. Rząd opiniuje go negatywnie.

Sejm: pierwsze czytanie projektu ws. zaprzestania finansowania religii
Sejm: pierwsze czytanie projektu ws. zaprzestania finansowania religii
/ theta

Pod projektem zebrano ponad 150 tys. podpisów osób popierających tę inicjatywę. Sejm rozpatruje obywatelski projekt ustawy, jeśli wraz z nim złożonych zostanie wymagane minimum 100 tys. podpisów obywateli popierających go. Na ich zebranie komitet inicjatywy obywatelskiej ma trzy miesiące od czasu zarejestrowania. Po złożeniu podpisów w Sejmie są one liczone i weryfikowane.

Projekt złożony został w Sejmie pod koniec ubiegłej kadencji. Ponieważ w przypadku projektów obywatelskich nie obowiązuje zasada dyskontynuacji, dlatego projektem dotyczącym zaniechania finansowania religii zajmie się Sejm obecnej kadencji.

"Lekcje katechezy w szkołach to 1,35 mld zł z budżetu, które w niedofinansowanej polskiej szkole można by przeznaczyć na dużo bardziej pożyteczne cele. Lekcje wyrównawcze dla najsłabiej się uczących, dofinansowania do szkoleń dla nauczycieli, lepsze wyposażenie pracowni dydaktycznych czy sal gimnastycznych. To także 860 godzin w całym cyklu nauczania, które polscy uczniowie spędzają na lekcjach katechezy, więcej niż na lekcjach biologii, historii czy geografii" - czytamy w uzasadnieniu projektu.

Autorzy projektu nowelizacji z inicjatywy "Świecka szkoła" oceniają, że Kościół nie jest biedną instytucją i jeśliby zechciał, mógłby sfinansować lekcje religii, czy to w salkach parafialnych, czy to w murach szkolnych - jeśli tak zdecydują rodzice. "Kościół może, jeśli chce, pobierać za te lekcje opłaty, może zapewniać je gratis z licznych innych ulg, dotacji i datków, jakie otrzymuje od polskiego państwa i wiernych. Lekcje religii mogą też finansować bezpośrednio sami wierni, czyli rodzice" - zaproponowali.

Wakacje na giełdzie

Ich zdaniem, nie ma powodów, żeby uważać, że zmiana sposobu finansowania religii odbędzie się z niekorzyścią dla poziomu tych lekcji i samych uczniów. "Przeciwnie. Uczęszczać będą na nie tylko ci naprawdę zainteresowani - nie podwyższeniem średniej, ale nauką Kościoła. Rodzice, jeśli będą współfinansować lekcje, także poświęcą im więcej uwagi" - napisali.

W projekcie zaproponowano także, by w przedszkolach, szkołach podstawowych i gimnazjach lekcje religii organizowane były - jak dotąd - na życzenie rodziców, ale w szkołach ponadgimnazjalnych na życzenie samych uczniów. Zdaniem autorów projektu są oni wystarczająco dojrzali, by podjąć decyzję w tej sprawie.

Na stronie internetowej Sejmu opublikowano opinie prokuratora generalnego i Komisji ds. nauczania religii prawosławnej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. "Grupa Obywateli skupionych wokół inicjatywy +Świecka szkoła+ nie ma rzetelnego rozeznania i pełnej wiedzy o wpływie nauczania religii w szkole na wzbogacenie kształcenia i wychowania oraz na kształtowanie właściwych postaw współżycia dzieci i młodzieży, a w przyszłości dojrzałych obywateli naszej Ojczyzny" - czytamy w stanowisku Kościoła Prawosławnego. Według niego inicjatorzy projektu prezentują nieprzychylne nastawienie do Kościołów.

Z kolei w stanowisku PG można przeczytać, że materia projektu nie dotyczy ustawowych zadań Prokuratora Generalnego i prokuratury. Jednocześnie zwraca uwagę na kilka kwestii w kontekście uregulowań konstytucyjnych. Przypomina, że zgodnie z konstytucją nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna oraz, że nauczanie religii jest immanentnym składnikiem zagwarantowanej w niej wolności religii i może być przedmiotem nauczania w szkole.

"Warto także zauważyć, że w państwach Unii Europejskiej nauczanie religii w szkołach publicznych, poza kilkoma wyjątkami, jest obecne i ma charakter obowiązkowy lub dobrowolny w zależności od wyboru rodziców lub uczniów. We wszystkich państwach, w których nauczanie religii występuje w publicznym systemie oświaty, także w tych, w których ma ono charakter fakultatywny, jest ono finansowane ze środków publicznych" - czytamy w stanowisku PG.

We wtorek stanowisko wobec projektu zajęła Rada Ministrów. Jak czytamy w komunikacie po posiedzeniu rząd negatywnie ocenia zmiany zawarte w projekcie obywatelskim.

"Odnosząc się do wprowadzenia zasady mówiącej, że decyzja o udziale w lekcjach religii należałaby wyłącznie do uczniów, rząd podkreśla, że może to stanowić istotne naruszenie praw rodziców" - czytamy w komunikacie. Przypomniano w nim, że konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. "Wychowanie to powinno uwzględniać poziom dojrzałości dziecka, wolność jego sumienia i wyznania" - zaznaczono. Zgodnie ze stanowiskiem rządowym obecny zapisy ustawy o systemie oświaty, przyznający prawo decydowania o uczestnictwie w lekcjach religii w publicznych szkołach ponadgimnazjalnych osobom pełnoletnim "doskonale respektuje zasadę budowania właściwych relacji w rodzinie i współuczestniczenia dziecka w podejmowaniu decyzji w miarę pogłębiania się jego dojrzałości".

"Kolejna kwestia dotyczy wprowadzenia zakazu finansowania lekcji religii ze środków publicznych. Według rządu, finansowanie zajęć z religii przez kościoły lub inne związki wyznaniowe, czyli praktycznie przez rodziców, którzy są członkami tych wspólnot, byłoby naruszeniem dwóch konstytucyjnych zasad: wolności religii i bezpłatności nauki" - czytamy w komunikacie rządu. Przywołano w nim zapis konstytucji mówiący o tym, że religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, może być przedmiotem nauczania w szkole. "Dlatego wprowadzenie odpłatności za uczestnictwo w nauczaniu religii organizowanej w szkole publicznej mogłoby zostać odebrane, jako naruszanie zagwarantowanej wolności religii" - zaznaczono.

W poniedziałek minister edukacji Anna Zalewska radiu RMF pytana o projekt obywatelski zapowiedziała, że będzie rekomendowała Radzie Ministrów zajęcie negatywnego stanowiska w sprawie projektu. W ocenie minister obywatelski projekt zachęca do łamania konstytucji i Kodeksu pracy, jest również niezgodny z konkordatem. "Ktoś, kto pracuje w szkole, nie może nie mieć zapłacone" - podkreśliła. Szefowa MEN przywołała też ten sam argument co PG, że standardem w Unii Europejskiej jest utrzymywanie lekcji religii z budżetu państwa.

Religię do szkół wprowadzono w 1990 r. na mocy instrukcji Ministra Edukacji Narodowej. W 1992 r. MEN wydało rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. I instrukcja, i rozporządzenie zostały zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego przez kolejnych rzeczników praw obywatelskich - Ewę Łętowską i Tadeusza Zielińskiego. Obie skargi TK oddalił.

Zgodnie z rozporządzeniem rodzice mogą wybrać, czy dziecko będzie chodzić na lekcje etyki, religii, czy nie będzie uczestniczyć ani w jednych, ani w drugich. Zarówno lekcje etyki, jak i religii organizowane są na wniosek rodziców lub samych uczniów jeśli są oni pełnoletni. Przepisy te dotyczą wszystkich kościołów i związków wyznaniowych.

Uczniowie mają dwie godziny religii tygodniowo; liczba godzin może być zmieniona jedynie za zgodą biskupa. Stopień z religii lub etyki umieszczany jest na świadectwie szkolnym; jeśli uczeń nie uczestniczy w żadnym z tych zajęć, na świadectwie zamiast stopnia ma kreskę. Od 2007 r. stopień z religii lub etyki jest wliczany do średniej ocen.

Zgodnie z konkordatem podpisanym ze Stolicą Apostolską religia jest nauczana według programu Kościołów i związków wyznaniowych. Jest to przedmiot poza podstawą programową kształcenia ogólnego przyjmowaną przez ministra edukacji. O wyborze podręczników, z jakich korzystają uczniowie, także decyduje strona kościelna - w przypadku Kościoła Rzymsko-Katolickiego decydują biskupi diecezjalni. Oni też kierują katechetów do pracy z uczniami.

Jak poinformowano pod koniec sierpnia ub.r. na konferencji zorganizowanej przez Konferencję Episkopatu Polski odsetek uczniów zapisanych w minionym roku szkolnym 2014/2015 na lekcje religii w przedszkolach wynosił 83,9 proc., w szkołach podstawowych - 91,5 proc., w gimnazjach - 90,8 proc., w liceach ogólnokształcących - 84,8 proc., technikach i liceach zawodowych - 84,6 proc., w szkołach zawodowych - 89,5 proc.(PAP)

dsr/ mce/ mok/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (19)

dodaj komentarz
~religia
Moim zdaniem jesli religia ma byc w szkole, to powinna byc ona wykladana przez religioznawcow, a nie ksiezy, ktorzy niejako z "automatu" nauczaja jednej religii i sa troche stronniczy. W takiej formie jak obecnie lekcje religii nie powinny sie nazywac religia tylko lekcje o chrzescijanstwie albo jakos podobnie.

Nie
Moim zdaniem jesli religia ma byc w szkole, to powinna byc ona wykladana przez religioznawcow, a nie ksiezy, ktorzy niejako z "automatu" nauczaja jednej religii i sa troche stronniczy. W takiej formie jak obecnie lekcje religii nie powinny sie nazywac religia tylko lekcje o chrzescijanstwie albo jakos podobnie.

Nie da sie ukryc, ze chrzescijanstwo nie jest jedyna religia na swiecie i moim zdaniem w okolo 99% przypadkow wybor religii jest podyktowany uwarunkowaniami spolecznymi regionu, w ktorym sie ktos urodzil. Jesli ktos z Was urodzilby sie np w Arabii Saudyjskiej, to bylby na 99% wiernym muzulmaninem, jesli w Tajlandi, to buddysta czy co tam maja. Wiekszosc ( smiem twierdzic ze 99%) ludzi urodzonych w Polsce jest katolikami, bo nimi byl dziadek z babcia i mama z tata. Tak mniej wiecej to wyglada.

Wezmy kompetentnych religioznawcow- chyba sa takie osoby- ktore opowiedza dzieciakom co i jak w roznych religiach. Wtedy to moze miec sens.

To, czego ksieza nauczaja w szkolach powinno byc nauczane w kosciele podczas mszy dla mlodziezy. Teraz mieszkam za granica, ale za czasow mojej mlodosci ( mam 35 lat) byla o 11 msza dla mlodziezy w mojej parafii. I tam chodzili uczniowie i naprawde cos wynosili z tego kosciola.

Patrzac generalnie na to co dzieje sie w Polsce - pomimo iz mieszkam za granica, to jednak jestem kilka razy w roku w kraju i w miare na biezaco jestem z informacjami spoleczno- gospodarczymi- to przychylam sie do tego wniosku o zaprzestanie finansowania religii w takiej formie jak obecnie z publicznych pieniedzy. Naprawde religia w takiej formie w jakiej jest jest bardzo duzym obciazeniem i te pieniadze moglyby byc wykorzystane inaczej, z wiekszym pozytkiem na dzieciaki- pamietacie jeszcze np higienistki, kontrole dentystyczne itp?

Pozdrawiam serdecznie i zycze wszytkim ( takze ewentualnym hejterom ;) ) milego dnia.
Badzmy dobrzy dla siebie i krzewmy dobro w kolo nas.
~opz8
1.5 miliarda dla księży którzy są najbogatsza warstwą społeczną w kraju i niepalących źadnych podatków ale za to nawoływał do głosowania na PiS .Teraz biorą kasę od pisu kasę Polaków.Jest to źenujące
~tow_Wiesław
Proboszczowie i wikariusze opodatkowani są ryczałtem, który płacą co kwartał według stawek obliczonych przez urząd skarbowy. Ponadto duchowni (księża i siostry) zatrudnieni na etatach,


"Proboszczowie i wikariusze opodatkowani są ryczałtem, który płacą co kwartał według stawek obliczonych przez urząd skarbowy. Ponadto
Proboszczowie i wikariusze opodatkowani są ryczałtem, który płacą co kwartał według stawek obliczonych przez urząd skarbowy. Ponadto duchowni (księża i siostry) zatrudnieni na etatach,


"Proboszczowie i wikariusze opodatkowani są ryczałtem, który płacą co kwartał według stawek obliczonych przez urząd skarbowy. Ponadto duchowni (księża i siostry) zatrudnieni na etatach, np. jako katecheci, płacą PIT na zasadach ogólnych. Kościelne osoby prawne płacą także CIT, VAT i podatek od nieruchomości w przypadku m. in. gruntów rolnych i leśnych"

na podstawie http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/919341,jakie-podatki-w-polsce-placi-proboszcz-i-wikary.html

nie twierdzę, że duchowni katoliccy nie są warstwą uprzywilejowaną, ale pisząc że nie płacą żadnych podatków mijasz się z prawdą.
~endi
Zobaczcie jak obywatelski projekt przeciwko sześciolatkom w szkołach PO-PSL wyrzucało do kosza to PIS krzyczał , ale jak dzisiaj inny obywatelski projekt jest wyrzucany to jest dobrze - co za hipokryzja . Odnośnie bezpłatności nauki , skoro ta zasada obowiązuje to dlaczego za studia wyższe trzeba płacić ? lub skoro jest konstytucyjnie Zobaczcie jak obywatelski projekt przeciwko sześciolatkom w szkołach PO-PSL wyrzucało do kosza to PIS krzyczał , ale jak dzisiaj inny obywatelski projekt jest wyrzucany to jest dobrze - co za hipokryzja . Odnośnie bezpłatności nauki , skoro ta zasada obowiązuje to dlaczego za studia wyższe trzeba płacić ? lub skoro jest konstytucyjnie zagwarantowana bezpłatna służba zdrowia to dlaczego płacimy na nią składki ? a osoby nieubezpieczone praktycznie nie mają prawa do leczenia ? .... za PIS-u hipokryzja goni hipokryzję
~Slazak
Podpisy byly zbierane z naruszeniem prawa, poniewaz trwal ten etap ponad 4 miesiace
Dlatego z mocy prawa projekt powinien zostac odrzucony
Ale jako katolik jestem za referendum
Ktore bysmy wygrali w tzw cuglach !

~Rzoockxz
"Według rządu, finansowanie zajęć z religii przez kościoły lub inne związki wyznaniowe, czyli praktycznie przez rodziców, którzy są członkami tych wspólnot, byłoby naruszeniem [...] bezpłatności nauki".

Czy w takim razie finansowanie przez państwo, którego rodzice są obywatelami i na które płacą, w odróżnieniu do
"Według rządu, finansowanie zajęć z religii przez kościoły lub inne związki wyznaniowe, czyli praktycznie przez rodziców, którzy są członkami tych wspólnot, byłoby naruszeniem [...] bezpłatności nauki".

Czy w takim razie finansowanie przez państwo, którego rodzice są obywatelami i na które płacą, w odróżnieniu do Kościoła, obowiązkowo -- nie jest naruszeniem zasady bezpłatności nauki?
~s6
Biblia jest zmyślona przez Żydów, którzy ją pisali. W biblii napisali, że Słońce krąży wokół Ziemi, czegos takiego bóg by nie napisał, czyli że pisali ją ludzie - Żydzi. Wszyscy bogowie jacy byli okazywali się zmyśleni, obecni też będą zmyśleni, więc wojny religijne nie mają sensu, chyba że trzeba się bronić. Finansowanie religii Biblia jest zmyślona przez Żydów, którzy ją pisali. W biblii napisali, że Słońce krąży wokół Ziemi, czegos takiego bóg by nie napisał, czyli że pisali ją ludzie - Żydzi. Wszyscy bogowie jacy byli okazywali się zmyśleni, obecni też będą zmyśleni, więc wojny religijne nie mają sensu, chyba że trzeba się bronić. Finansowanie religii trzeba zlikwidować, bo religie nie mają nic wspólnego z prawdą.
~zniesmaczony
Marzę o dniu, w którym polska szkoła zrzuci watykańskie jarzmo. Jak wy chcecie wychowywać samodzielnie myślących i odważnych ludzi, skoro na biologią uczą się o ewolucji, a na religii mają odpowiadać, że bóg ich w Edenie stworzył, na geografii uczą się o tym co było miliony lat temu, a na religii że świat ma 3000 lat, na historii Marzę o dniu, w którym polska szkoła zrzuci watykańskie jarzmo. Jak wy chcecie wychowywać samodzielnie myślących i odważnych ludzi, skoro na biologią uczą się o ewolucji, a na religii mają odpowiadać, że bóg ich w Edenie stworzył, na geografii uczą się o tym co było miliony lat temu, a na religii że świat ma 3000 lat, na historii się dowiedzą, że Bitwę Warszawską wygraliśmy dzięki naszym kryptologom, ale na religii opowiadają im, że to Matka Boska bolszewików przeraziła. Przecież to jest nauka bigoterii od najmłodszych lat!
~MindTu_dot_com
Gimby same mają decydować czy chcą religii? No to znamy już granicę końca uczęszczania do kościoła:)
~Mysza
Może te gimby potrafią chociaż lepiej czytać ze zrozumieniem :) Uczniowie szkół ponadgimnazjalnych powinni sami decydować o tym czy chcą chodzić na religię. Jestem jak najbardziej za. Byłam zmuszana przez rodziców na uczęszczanie na religię mimo, że nie jestem wierząca i są to zmarnowane godziny mojego życia, budzące tylko frustrację.Może te gimby potrafią chociaż lepiej czytać ze zrozumieniem :) Uczniowie szkół ponadgimnazjalnych powinni sami decydować o tym czy chcą chodzić na religię. Jestem jak najbardziej za. Byłam zmuszana przez rodziców na uczęszczanie na religię mimo, że nie jestem wierząca i są to zmarnowane godziny mojego życia, budzące tylko frustrację. Za to na religioznawstwo chętnie bym chodziła, bo w odróżnieniu do religii prowadzonej obecnie przekazuje jakąś wartościową wiedzę, a nie oczywiste prawy typu bądź dobrym człowiekiem z małym dopiskiem "bo Jezus tak każe".

Powiązane: Sejm

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki